Niepełnosprawne dzieci usuną ze szkół?

0
93
klasa-integracyjna

MEN chce zrezygnować z zapisu, który pozwalał na organizowanie indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego oraz indywidualnego nauczania na terenie przedszkola lub szkoły, ponieważ według ich opinii, ta forma kształcenia przeznaczona jest tylko dla dzieci i młodzieży, których stan zdrowia „znacznie utrudnia lub uniemożliwia” realizację obowiązku nauki. Według ministerstwa, obecne nauczanie indywidualne w szkołach i przedszkolach obejmowało także uczniów sprawiających trudności wychowawcze i niedostosowanych społecznie. Na zmianach, które miałyby wejść w życie już 1 września tego roku, najbardziej ucierpieć mogą niepełnosprawni uczniowie.

REKLAMA

Zostanie szkoła specjalna i dom?
Rodzice mają obecnie do wyboru cztery opcje nauczania swojej pociechy: nauczanie w domu i częściowo w szkole, nauczanie indywidualne w szkole, nauczanie indywidualne wyłącznie w domu oraz nauczanie indywidualne w szkole i częściowo na lekcjach. Po wejściu w życie nowych przepisów pozostaną dwie możliwości – albo udział w zajęciach w szkole specjalnej, albo nauka w domu.Rodzice niepełnosprawnych dzieci są w szoku. Uważają, że takie postawienie sprawy to dyskryminacja niepełnosprawnych uczniów oraz stygmatyzacja.– Moje dziecko od urodzenia cierpi na autyzm. Od lekarzy usłyszałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie dla niego nauczanie indywidualne i częściowo na lekcjach w szkole, co pozytywnie wpłynie na jego rozwój i otwarcie się na świat. Efekty rzeczywiście są pozytywne. Syn poprzez kontakt ze zdrowymi rówieśnikami uwierzył, że w niczym od nich się nie różni. Pomysł ministerstwa jest absurdalny, bowiem okaże się, że nasza kilkuletnia praca pójdzie na marne i będziemy zmuszeni przenieść dziecko do szkoły specjalnej albo zorganizować mu naukę w domu. Takie zachowanie to postawienie muru między zdrowymi i chorymi dziećmi – mówi matka chorego na autyzm dziesięciolatka.
Okazuje się, że w Polsce uczniów korzystających z indywidualnego nauczania jest blisko 22 tys. Według Barbary Duran, prezes stowarzyszenia „Wszystkie Dzieci Nasze Są”, proponowane przez ministerstwo zmiany najbardziej dotkną rodziców i dzieci z mniejszych miejscowości, które obecnie uczęszczają do zwykłych szkół, a niedługo będą zmuszone korzystać z oferty szkół specjalnych.


Niech będą ze sprawnymi rówieśnikami!
– Nie wyobrażam sobie, aby dziecko, które porusza się na wózku inwalidzkim, a takich jest mnóstwo, każdego dnia dojeżdżało ponad 30 kilometrów do szkoły i po kilku godzinach nauki ponownie pokonywało taką samą trasę, wracając do domu. W gminach powiatu tarnowskiego nie funkcjonują szkoły specjalne, więc większość niepełnosprawnych dzieci będzie zmuszonych dojeżdżać do Tarnowa.
Barbara Duran nie ukrywa, że jest zwolenniczką nauki dzieci niepełnosprawnych w normalnych szkołach, podobnego zdania jest również większość rodziców takich dzieci.
– Przecież jedynym ratunkiem dla takich osób jest wyciągnięcie ich z czterech ścian. Zajęcia indywidualne w domu spowodują pogłębienie problemu. Mamy przykład chłopaka, który jest w bardzo poważnym stopniu niepełnosprawny, porusza się na wózku i na co dzień uczęszcza na zajęcia do szkoły w Olszynach. On, jak i jego rodzice są bardzo zadowoleni i widać, że chłopak pomimo swojej niepełnosprawności odnajduje się w świecie zdrowych dzieci.
Pytana o ewentualne zmiany w przepisach Renata Wrzos, wicedyrektorka Specjalnego Ośrodka Szkolno‑ Wychowawczego w Tarnowie, mówi, że szkoły takie jak SOSW powinny być jedynie alternatywą dla rodziców dzieci niepełnosprawnych, a nie odgórnym przykazem.
– Chore dzieci uczęszczające na wspólne zajęcia ze zdrowymi rówieśnikami to piękna idea i nie wiem, dlaczego ktoś próbuje w nią ingerować. Obecnie do naszej placówki uczęszcza ponad 240 dzieci z różnymi problemami, przede wszystkim natury intelektualnej. Teoretycznie nie byłoby problemu, jeżeli liczba uczniów miałaby gwałtownie wzrosnąć, ponieważ jeszcze w latach dziewięćdziesiątych na zajęcia uczęszczało do nas ponad 600 dzieci. Pytanie tylko, czy rzeczywiście jest taka potrzeba. Wielu rodziców dzieci niepełnosprawnych chce, aby ich pociechy rozwijały się w towarzystwie zdrowych rówieśników. Szkoły specjalnej nie traktują poważnie, ponieważ od lat funkcjonuje stereotyp, że są to tzw. placówki drugiego wyboru. Oczywiście jest to zupełnie błędny pogląd – podkreśla Renata Wrzos, dodając, że samo określenie „specjalna” powinno sugerować, że w murach takiej szkoły na nasze pociechy czeka coś ekskluzywnego. – Mimo wszystko to jednak rodzic powinien mieć możliwość wyboru drogi nauczania dla swojego dziecka. Ograniczenie wyboru w tym zakresie może przynieść zdecydowanie więcej złego niż dobrego.

Nie mogą decydować urzędnicy!
W Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 6 w Tarnowie, gdzie istnieją oddziały integracyjne, nauczyciele i dyrekcja twierdzą, że pomysł MEN, który niejako wymuszałby na niepełnosprawnych uczniach naukę w szkole specjalnej bądź w domu, jest zupełnie nietrafiony. Stanisław Gała, dyrektor tamtejszej placówki, mówi wprost – o tym, gdzie dziecko ma być nauczane, powinni razem decydować rodzice, szkoła i poradnia psychologiczno‑ pedagogiczna.
– Ministerstwo boi się, że nauczanie indywidualne jest nadużywane. Według nich, korzystają z niego osoby, które się nie kwalifikują. A przecież nauczanie indywidualne przyznawane uczniowi jest tylko wtedy, kiedy zadecyduje o nim specjalna komisja w poradni psychologiczno‑pedagogicznej. Widocznie ich opinii nie traktuje się poważnie…
Stanisław Gala dodaje, że obecnie w ZSO nr 6 w Tarnowie z zajęć indywidualnych w szkole korzysta 10 niepełnosprawnych uczniów. Planowane od września zmiany mogą nieść za sobą szereg komplikacji. – Rodzice tych dzieci już zgłaszają się do mnie i pytają, co będzie z ich pociechami. Dla większości z nich ważne było to, że ich dziecko miało kontakt z innymi uczniami, a nie było zamknięte w czterech ścianach. Nie wiem, ilu z rodziców zdecyduje się na przepisanie dziecka do szkoły specjalnej, a ilu na nauczanie indywidualne w domu. Na pewno takie szkoły jak nasza na tym nie zyskają, a raczej stracą, chociażby w aspekcie finansowym. Dojazd do każdego z uczniów na indywidualne zajęcia będzie bardzo kosztowny.Rodzice niepełnosprawnych dzieci nie zamierzają pozostawać obojętni wobec pomysłu MEN i zapowiadają protesty. W Internecie już można podpisywać petycję pt. „Rezygnacja z projektu rozporządzenia w sprawie nauczania indywidualnego”.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o