Nieślubne, ale… nie mniej kochane

0
110
nieslubne dzieci
REKLAMA

Pod koniec lat 80. odsetek urodzeń pozamałżeńskich nie przekraczał w Polsce 10 proc. Jeszcze 14 lat temu było ich 51 tysięcy, co przekładało się na 14 proc. wszystkich urodzeń, a w 2014 r. – już 91 tysięcy, czyli 24 proc. Dużo więcej takich urodzeń ma miejsce w zachodniej niż we wschodniej Polsce. Rekordzistami są powiaty leżące w województwie zachodniopomorskim, lubuskim oraz dolnośląskim. Tam nieślubne dzieci stanowią prawie połowę urodzeń, przykładowo w Wałbrzychu ten odsetek na przestrzeni ostatnich lat wzrósł z prawie 21 proc. do 50,27 proc. Z kolei najmniejszy jest na Podkarpaciu oraz w Małopolsce, zwłaszcza w powiecie bocheńskim.
Wśród miast wcale nie prowadzi Warszawa, gdzie w 2014 r. nieślubne dzieci stanowiły 22 proc. wszystkich urodzeń, lecz Gorzów Wielkopolski (39 proc.). Kolejne miejsca zajmują Szczecin i Łódź. Na przeciwnym końcu tabeli mamy Białystok, Rzeszów i Kraków. W Grodzie Kraka to zaledwie 16,72 proc. (dwanaście lat wcześniej – 12,23 proc.).W tej kategorii stolicę Małopolski, jak rzadko, pokonał… Tarnów. Liczba pozamałżeńskich dzieci wzrosła w Tarnowie między 2002 a 2014 rokiem spektakularnie, kiedyś było to 3,81 proc., teraz 19,24 proc. W sąsiednich miejscowościach te liczby są dużo niższe i wynoszą w powiecie bocheńskim 7,55 proc. (poprzednio 4,86 proc.), a w dąbrowskim 8,59 proc.
(6,62 proc.).Co ciekawe, w pozostałych powiatach odnotowano tendencję spadkową, w tarnowskim 8,48 proc. (poprzednio 9,49.), w brzeskim 9,44 proc. (poprzednio 10,45).
Ze statystyk wynika, że najwięcej nieślubnych dzieci rodzą nastolatki – 84 proc., oraz kobiety w wieku od 20 do 24 lata – 45 proc. Najmniej urodzeń pozamałżeńskich odnotowano wśród trzydziestolatek. W starszych grupach wiekowych ten odsetek znowu rośnie i w przypadku kobiet mających 40‑45 lat wynosi 24 proc.
– Matki, które same wychowują dzieci, nie mają łatwego życia – mówi Lucyna. – Ja też należę do tej grupy, jednak tylko formalnie. Mam cudownego partnera, który dba o mnie i naszą córkę. Żaden papier nie jest nam do szczęścia potrzebny. Teraz zastanawiamy się nad powiększeniem rodziny, jednak na ślubnym kobiercu stawać nie zamierzam. Babcia nie może się z tym pogodzić, ale to moje życie.
Justyna żyje w narzeczeństwie od siedmiu lat. – Nie naciskam, bo jest mi z tym dobrze. Jakoś nigdy nie marzyłam o welonie i obrączce, bardziej kusi mnie podróż do Meksyku i na Kubę, ale musimy trochę poczekać, bo nasz syn ma dopiero roczek. Kocham mojego Pawła, ale przyzwyczaiłam się już do tego poczucia niezależności, które mam teraz. Perspektywa zostania „wieczną narzeczoną” bardzo mi odpowiada.
Rosnąca liczba nieślubnych dzieci z pewnością jest powiązana z popularnością nieformalnych związków. W 1988 r. w związkach nieformalnych żyło 1,2 proc. Polaków, w 2002 r. – 2,2 proc., a w 2011 r – już 4,2 proc.
Zmienia się model rodziny w Polsce. Rośnie też społeczna akceptacja dla nieformalnych związków oraz urodzeń pozamałżeńskich. Badania CBOS wskazują, że 63 proc. Polaków przychylnie patrzy na odkładanie przez młodych ludzi decyzji o małżeństwie. Z innych badań wynika, że wspólne mieszkanie akceptuje 80 proc. dorosłych Polaków, a samotne macierzyństwo z wyboru – 30 proc.

REKLAMA

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments