Niesłuszna decyzja o aresztowaniu biznesmena

0
Pokrzywdzony ma otrzymać zadośćuczynienie
Firma Wojciecha Krzyżaka w ramach umowy z GDDKiA zajmowała się utrzymaniem pasów drogowych | Fot. Tadeusz Koniarz
REKLAMA

Sąd Okręgowy w Tarnowie uznał, że Wojciech Krzyżak, przedsiębiorca, którego prokuratura oskarżyła o wyłudzenie od GDDKiA sporej kwoty pieniędzy i wręczenie łapówki, został niesłusznie tymczasowo aresztowany. Wcześniej sądy dwóch instancji uniewinniły przedsiębiorcę od stawianych zarzutów.

Wojciech Krzyżak w trakcie toczącego się prokuratorskiego postępowania w areszcie tymczasowym spędził półtora miesiąca. Było to w 2016 roku, teraz sąd wskazał niesłuszność aresztowania przedsiębiorcy, podkreślił krzywdę, która go spotkała i postanowił o wypłaceniu mu zadośćuczynienia w kwocie 35 tys. zł, którego domagał się on od Skarbu Państwa.
– Z wyroku jesteśmy zadowoleni, tym bardziej, że cała sprawa od początku była trudna i nieraz wydawało się, że stoimy na przegranej pozycji. Najpierw absurdalne oskarżenia, areszt dla mojego klienta, dezinformacja i media, które już go osądziły przed wyrokiem – mówi mec. Marcin Szumlański, pełnomocnik Wojciecha Krzyżaka.

Problem z trawą

Przypomnijmy, że niespełna pięć lat temu w mediach pojawiły się informacje, że tarnowska Prokuratura Okręgowa zajmuje się sprawą drogowych przekrętów określaną jako duża afera. Wkrótce potem przed sądem odbył się proces.
Głównym oskarżonym był 58-letni dzisiaj Wojciech Krzyżak, właściciel podtarnowskiej firmy ReDrog, któremu zarzucano wyłudzenie od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ponad 202 tys. zł; miał on również wręczyć łapówkę jednemu z pracowników tarnowskiej placówki GDDKiA. W stan oskarżenia Prokuratura Okręgowa w Tarnowie postawiła także sześciu inspektorów Generalnej Dyrekcji, którzy mieli poświadczyć w dokumentach nieprawdę w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Nieprawda miała dotyczyć potwierdzenia wykonania przez ReDrog robót, które – według prokuratury – nie zostały zrealizowane.
Prokuratura wskazywała, że jakkolwiek firma Krzyżaka, która w ramach umowy z GDDKiA zajmowała się utrzymaniem pasów drogowych, wykaszała tam trawę, ale już jej nie zbierała. W pojęciu prokuratury robota nie była do końca wykonana, a mimo to – jak podkreślano w akcie oskarżenia – nadzorujący ją inspektorzy GDDKiA wystawiali protokoły odbioru, na podstawie których firma ReDrog mogła wystawiać faktury VAT, by pobrać zapłaty za świadczone usługi.

Zakulisowe gry

Obrońca Wojciecha Krzyżaka tłumaczył wówczas, iż firma oskarżonego wykorzystywała jedynie technologię tzw. mulczowania, która obecnie jest powszechnie stosowana w całej Polsce (trawa jest rozdrabniana na tak drobne fragmenty, iż jej się już nie zbiera) i gdyby iść tokiem rozumowania prokuratury, należałoby postawić podobne zarzuty wszystkim krajowym firmom, które świadczą usługi jak ReDrog.
Sądy dwóch instancji uniewinniły Wojciecha Krzyżaka od wspomnianych zarzutów, za które groziła kara nawet 10 lat pozbawienia wolności. Uniewinnieni zostali również inspektorzy GDDKiA.
Mec. Szumlański od początku podejrzewał, że oskarżenia, które dotknęły jego klienta, mogły być też wynikiem pewnych zakulisowych gier ze strony firm konkurencyjnych, które przegrały z ReDrogiem przetarg ogłoszony przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.
Wojciech Krzyżak był dwukrotnie zatrzymywany przez policję, za drugim razem na wniosek prokuratury był tymczasowo aresztowany dla – jak to określono we wniosku – zapewnienia prawidłowego toku postępowania, celem ustalenia innych osób, które mogą być zamieszane w przestępczy proceder.

REKLAMA (2)

Udręka

Kiedy z Wojciechem Krzyżakiem rozmawialiśmy w czerwcu ub. roku, powiedział m.in.: „To była dla mnie udręka. Pamiętam, że podczas jednego z zatrzymań najpierw cały dzień spędziłem w prokuraturze i do policyjnej izby zatrzymań zostałem przywieziony dopiero wieczorem. Byłem bez śniadania, nie dostałem obiadu, a kiedy trafiłem do izby, było już po kolacji. Policjant, który tam był, zrobił mi herbatę i dał sam chleb. Tej samej nocy zasłabłem i zostałem odwieziony do lekarza, który dyżurował w izbie wytrzeźwień. Następnego dnia poza izbą zatrzymań spędziłem cały dzień, bo miało się odbyć w sądzie posiedzenie w sprawie tymczasowego aresztowania, i znów nie otrzymałem żadnego posiłku. Do izby wróciłem wieczorem. Dyżurujący policjant odmówił mi skorzystania z toalety, mówiąc, że jest cisza nocna. Męczyłem się całą noc”.
Zdaniem pełnomocnika przedsiębiorcy, zastosowanie aresztu jako środka zapobiegawczego było niezasadne, ponieważ jego klient już podczas pierwszego zatrzymania złożył obszerne wyjaśnienia, odpowiadał na pytania prokuratora, przekazał wymagane dokumenty, w żadnym stopniu nie utrudniał śledztwa.

REKLAMA (3)

Moje dobre imię

Przedsiębiorca uważa, że na skutek oskarżenia i aresztowania poważnie ucierpiało nie tylko jego zdrowie, ale stracił również dobrą reputację w środowisku biznesowym.
Zgodnie z deklaracją Wojciecha Krzyżaka złożoną we wniosku o zadośćuczynienie zasądzona kwota – po uprawomocnieniu się wyroku – w całości zostanie przeznaczona na cele charytatywne.
Więcej o całej sprawie pisaliśmy w TEMI 8 lipca 2020 roku, w artykule Afera, którą miała skrywać trawa. 

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze