O psie, który może być świadkiem w sądzie

0
104
Scotty w lecznicy w Żabnie z weterynarzem Tadeuszem Pawlusiem

– Azyl powinien odpowiedzieć za znęcanie się, kto wie, czy nie ze szczególnym okrucieństwem – orzekła na swojej facebookowej stronie jedna z fundacji. I posypały się gromy. Zarządca azylu, Tomasz Gut mówi stop i zamierza podjąć kroki prawne. – Pies schudł w wyniku choroby. Jest w trakcie leczenia. Nie dzieje się mu żadna krzywda. Tymczasem po Internecie rozlała się niezrozumiała fala hejtu wraz z groźbami karalnymi wobec pracowników azylu.

REKLAMA

W stanie agonalnym
Każda ze stron tego sporu historię choroby azylowego psa opowiada inaczej. Całą prawdę zna na pewno Scotty… Od prawie sześciu miesięcy ma stały meldunek w schronisku przy ulicy Komunalnej w Tarnowie. Mieszka w dużym boksie z drewnianym podestem, w ocieplonej budzie.
– Pierwsze symptomy, że pies może być chory, pojawiły się w poniedziałek 16 stycznia – twierdzą pracownicy azylu. Za każdym razem wymieniają konkretne daty, bo te są tu ważne. – Tego dnia zauważyliśmy, że z psem coś się dzieje, zaczął mieć mniejszy apetyt, zrobił się osowiały. W przeciągu kolejnych dwóch dni sytuacja uległa pogorszeniu. Pies nie chciał przyjmować pokarmów, schudł. W związku z tym, że w środę 18 stycznia dostał biegunki, odwieźliśmy go do lecznicy dla zwierząt w Żabnie.
Tamtejsza lecznica wygrała przetarg i teraz ma w opiece zwierzęta z tarnowskiego schroniska. Przedstawiciele tarnowskiej Fundacji „Zmieńmy Świat” twierdzą, że to absurd. – Lecznica jest oddalona od Tarnowa o około 20 kilometrów. Od dawna zwracamy uwagę na niedorzeczność tej sytuacji, ale urząd miasta milczy.
Badania wykazały objawy żółtaczki. Psu podano kroplówki i lekarstwa i zatrzymano na obserwację. W piątek lekarz podjął decyzję o możliwości kontynuowania leczenia w azylu. – Tutaj psa otoczyliśmy staranną opieką – kontynuują pracownicy. – Dostawał przepisane leki wzmacniające wątrobę, regulujące jej pracę, był karmiony i pojony zgodnie ze wskazaniami lekarza. Widać było, że powoli odzyskuje energię, ruchliwość, ma większy apetyt. W sobotę 21 stycznia do azylu przyjechały panie (…). Tu padają konkretne nazwiska.
Panie zaangażowane społecznie w działania na rzecz zwierząt najpierw odwiedziły podopiecznych, a potem biuro. – Miały pretensje, że pies przebywa w azylu, a jest wycieńczony, w stanie agonalnym – relacjonują pracownicy. I dodają, że mimo tłumaczenia, że Scotty jest w trakcie leczenia i musi minąć trochę czasu, aż wróci do normalnej formy, padły oskarżenia o znęcanie się nad zwierzęciem.


Pytań jest wiele
– Panie sugerowały, że stan psa pogarsza się, wię, żeby wykazać, w jakiej rzeczywiście kondycji jest Scotty, jeszcze tego samego dnia postanowiliśmy zawieźć go ponownie do weterynarza – tłumaczy Tomasz Gut, prezes Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych, w strukturach którego działa azyl.
Zdjęcie wychudzonego Scotty’ego opublikowała na swojej facebookowej stronie Fundacja Zmieńmy Świat. – Pytań jest wiele. Teraz nagle kierownik mówi, że zabiera psa do lecznicy? Dlaczego więc dzień albo dwa dni wcześniej przyjął go w takim stanie? Szef fundacji Krzysztof Giemza jest pewny, że gdyby nie wolontariuszka Joanna, „pies bez wątpienia by zszedł”. To ona go zauważa i obserwuje. Niedowierza temu, co widzi. – Z psa się leje, totalna biegunka, sama woda. To było zaraz po tym, jak wrócił z pierwszego pobytu w lecznicy. Joanna wykonuje telefony, szuka pomocy, chce psa zabrać. Zawiadomiona zostaje straż miejska.
Krzysztof Giemza ma wiele zastrzeżeń do pracy azylu, ale to, co się stało ostatnio, przelało czarę goryczy. – Tym razem przekroczono pewną granicę – twierdzi. – Azyl powinien odpowiedzieć za znęcanie się, kto wie, czy nie ze szczególnym okrucieństwem. Świadome i tak rażące zaniedbanie jest oczywiste. Do internautów zwraca się z pytaniem: – Bardzo proszę o waszą opinię. PUK/azyl twierdzi, że pies doszedł do takiego stanu w ciągu kilku dni (trzech albo czterech). Kto wierzy, że jest to możliwe?

Wesoły, aktywny, biegający
Pod adresem placówki posypały się oskarżenia, w Internecie pojawiła się fala hejtu wraz z groźbami karalnymi wobec konkretnych pracowników. – Zamierzam podjąć prawne kroki – mówi Tomasz Gut. – Uważam, że wyrządzono krzywdę azylowi pomawiając pracowników. Azyl jest cyklicznie kontrolowany przez powiatowego lekarza weterynarii. Sami poprosiliśmy o dodatkową kontrolę 23 stycznia. Ani wtedy, ani wcześniej nie stwierdzono żadnych zaniedbań.
Adrian Starzyk wyjaśnia: Scotty jest psem o szczupłej budowie. W przypadku takiego psa ubytek nawet dwóch‑trzech kilogramów może być mocno widoczny.
Zdaniem Krzysztofa Giemzy to nie jest koniec sprawy. – Tak naprawdę to jest dopiero początek – mówi. – Pan prezes Gut straszy nas sądem, z czego się bardzo cieszymy, bo wreszcie – jeśli dojdzie do rozprawy – ktoś nas wysłucha. A mogę zapewnić, że świadków będzie naprawdę dużo…
A co u Scotty’ego? Lekarz weterynarii Tadeusz Pawluś, który zajął się chorym psem, widzi dużą różnicę. Pod datą 18 stycznia zanotował, że Scotty jest bardzo wychudzony, występuje biegunka, zażółcone błony śluzowe. To wtedy wydano zalecenie o przewiezieniu psa do Lecznicy Zwierząt w Żabnie na badania szczegółowe. – 21 stycznia pies został ponownie przywieziony do lecznicy na kontrolę stanu zdrowia. Pies był wesoły, aktywny, apetyt zachowany, stolec papkowaty – relacjonuje weterynarz. – Otrzymuje zaordynowane wcześniej leczenie w kierunku niewydolności wątroby i trawienia. 23 stycznia u psa zaobserwowano poprawę jakości stolca, zachowany apetyt, dobre samopoczucie, pies jest aktywny, biegający.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o