O tym, co leży, wisi i spada z dachów

0
163
REKLAMA

Śnieg niesprzątany z miejskich dachów bywa bardzo niebezpieczny, zwłaszcza w przypadku odwilży – robi się wtedy cięższy, może uszkadzać dachy budynków i zadaszenia. Problem odśnieżania dachów stał się szczególnie widoczny po katastrofie budowlanej w 2006 roku, kiedy zawaliła się konstrukcja hali targowej w Katowicach. Po katastrofie zaostrzono przepisy dotyczące prawa budowlanego.
Mimo odwilży w minionym tygodniu w Tarnowie śnieg pokrywał nie tylko miejskie ulice i parkingi, ale też dachy. Nawisy śnieżne i potężne sople lodu zwisały z wielu budynków. Ciężki śnieg, jaki spadł z budynku przy ul. Szerokiej, poważnie uszkodził dwa zaparkowane samochody.
– Tej zimy odebraliśmy kilka telefonów od mieszkańców alarmujących o nawisach i soplach zwisających z dachów, ale też sami zauważaliśmy podobne przypadki – informuje Tadeusz Pawlik, komendant Straży Miejskiej w Tarnowie. – Rozmawialiśmy też z właścicielami dużych obiektów lub ich zarządcami, przypominając o konieczności usuwania śniegu i lodowych sopli.
Właściciele i zarządcy kamienic powinni uprzątnąć śnieg z dachu, jeśli grubość pokrywy przekracza 30 centymetrów. Niemniej jednak wszystko zależy od aktualnych warunków atmosferycznych.
– Czasem 30‑centymetrowy, świeży puch jest bardzo lekki, ale już tyle samo zlodowaciałego śniegu może ważyć dziesięć razy więcej – wyjaśnia Andrzej Kuta z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.
Projektant każdego budynku określa w projekcie, jakie obciążenie śniegiem może mieć budynek. Właściciele i zarządcy mają odpowiednie instrukcje i wiedzą, jaka ilość śniegu spowoduje zagrożenie. Takie instrukcje mają wszystkie duże obiekty w Tarnowie: galerie handlowe, supermarkety, hale widowiskowe i sportowe oraz magazyny.
Szczególnemu nadzorowi podlegają budynki o powierzchni zabudowy przekraczającej 2 tys. m. kw. oraz inne obiekty budowlane o powierzchni dachów sięgającej ponad tysiąc metrów kwadratowych, jak np. hale targowe i hipermarkety, najczęściej o stalowej konstrukcji. Podczas ubiegłorocznej zimy inspektorzy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego bardzo często sprawdzali wielkie obiekty, teraz przeprowadzili osiem kontroli.
Generalnie tego typu budynki są przeglądane dwa razy w roku: na wiosnę i gdy nastaje jesień. Bada się wtedy elementy konstrukcji i narażenie na działalność czynników atmosferycznych. Zimą wszystko zależy od pogody.
– Gdy napada sporo śniegu, kontroli jest dużo, czasem zdarzają się jeszcze w marcu – tłumaczy Andrzej Kuta. W tym roku nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości, chociaż wcześniej zdarzało się, że śniegu napadało tyle, iż od razu trzeba było odśnieżać dach. Podczas każdej kontroli inspektorzy mają ze sobą przenośne urządzenie do ważenia śniegu, podobnymi dysponują też zarządcy obiektów.
Gdy właściciel bądź administrator nie wywiązuje się z obowiązków, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego ma prawo wezwać go do uprzątnięcia śniegu, za nieodśnieżenie dachu grozi mandat do 500 złotych, a w przypadku, gdy w grę wchodzą wykroczenia w co najmniej dwóch przepisach prawa budowlanego, grzywna może sięgać nawet tysiąca złotych. Jeśli właściciel budynku, na którego nałożono karę za nieodśnieżanie, uchyla się od jej płacenia, sprawa wówczas trafia do sądu grodzkiego, a kara może wynieść 5 tys. zł.
Mandat można zapłacić również za zwisające z dachów lodowe sople. Do czasu usunięcia takich lodowych pocisków administrator jest zmuszony odgrodzić teren, uniemożliwiając dostęp w zagrożony obszar. Jeżeli inspektorzy uznają, że doszło do świadomego narażenia bezpieczeństwa ludzi i mienia, mogą skierować sprawę do prokuratury oraz zakazać użytkowania obiektu do czasu usunięcia zagrożenia.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o