Obwodnica i niepewność

0
106
obwodnica-wschodnia
REKLAMA

Władze miasta nie są przygotowane do tej nowej sytuacji komunikacyjnej, a jedyny ich pomysł na ograniczenie korków to ustawienie znaku zakazującego wjeżdżania na tarnowskie ulice ciężarówkom opuszczającym autostradę A4.
Porozumienie w sprawie – jak je wówczas nazwano – przełożenia drogi krajowej nr 73 Szczucin – Tarnów na odcinku od węzła autostradowego „Krzyż” do węzła drogowego „Lwowska” zawarto w tarnowskim magistracie 1 grudnia 2008 roku. Oprócz władz Tarnowa oraz krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na spotkaniu byli obecni także ministrowie i posłowie. W drugiej połowie 2010 roku znany miał być ostateczny wariant przebiegu drogi i wydana decyzja środowiskowa. Budowa planowana była na lata 2013 – 2014, a o pieniądze na połączenie dwóch węzłów miasto miało być spokojne, bo – jak zapewnił przedstawiciel ministerstwa infrastruktury – inwestycja wpisana została do rządowego programu.
Minęły jednak cztery lata i o budowie wschodniej obwodnicy wiemy w zasadzie tyle, że… nic nie wiemy, a to, co wówczas miało być nieodwracalne, czyli decyzja o powstaniu drogi, dziś jest coraz bardziej wątpliwe. Nieznana jest też wciąż trasa przebiegu przyszłej jezdni. Do tej pory zaopiniowano trzy warianty. Urząd miasta optował za tzw. czerwonym, najdalej oddalonym na wschód, władze gminy Tarnów opowiadały się za niebieskim, zakładającym lokalizację drogi praktycznie wzdłuż granicy miasta, ale obradująca w Warszawie Komisja Oceny Projektów Inwestycyjnych zarekomendowała do realizacji odrzucany dotąd przez wszystkich, w tym przez GDDKiA, wariant przewidujący obwodnicę obok dużych tarnowskich blokowisk.
– Takie rozwiązanie w ogóle nie wchodzi w grę, gdyż doszłoby do „przekrojenia” terenów mieszkaniowych i inwestycyjnych, nie mówiąc już o uciążliwym sąsiedztwie ruchliwej drogi dla mieszkańców wielkich osiedli – twierdzi wiceprezydent Tarnowa Henryk Słomka‑Narożański. – Ponadto miasta na prawach powiatu mają w stu procentach finansować obejścia, jeśli przebiegają w obrębie ich granic, a w tym przypadku droga prawie w całości byłaby w graniach Tarnowa.
W magistracie przekonują, że jeśli mieliby realizować inwestycję bez finansowego udziału GDDKiA, to wolą sami zaprojektować i wybudować połączenie ul. Wilczej z Lwowską, bo wtedy przebieg trasy ustalą sobie, jaki będą chcieli. – Zgłosiliśmy protest zarówno co do rozstrzygnięcia komisji, jak i w sprawie popełnionych błędów proceduralnych, bo w protokole z posiedzenia nie ma ujętego naszego stanowiska. Zwróciliśmy się także do parlamentarzystów z prośbą o interwencję – informuje wiceprezydent. – Odpowiedzi jeszcze nie mamy, co oznacza, że termin wybudowania drogi, przewidziany pierwotnie na 2015 rok, nie zostanie dotrzymany.
Z brakiem wschodniego obejścia miasta wiąże się inny problem. Wkrótce ruch tranzytowy z oddanego do użytku odcinka autostrady A4 do Tarnowa będzie musiał być wpuszczony w al. Jana Pawła II i ul. Lwowską. Samochody jadące w kierunku Dębicy i granicy z Ukrainą prawdopodobnie będą korkować jezdnie w tej części miasta. Sytuacja ta trwać będzie co najmniej 1,5 roku, gdyż opóźnia się budowa odcinka autostrady do Dębicy. Może być naprawdę dramatycznie, gdyż po drodze sporo jest skrzyżowań, zwężeń, jest ciasne rondo i wiadukt kolejowy, a na domiar złego już teraz na wielu budynkach w tamtej okolicy widoczne są pęknięcia, za co obwinia się i tak już duże natężenie ruchu.
Władze miasta od co najmniej roku wiedziały, że będzie problem komunikacyjny we wschodniej części Tarnowa. Co zrobiły żeby zapobiec korkom? Niewiele. – Dróg alternatywnych nie ma gdzie wytyczyć – rozkłada ręce H. Słomka‑Narożański. – Wystąpiliśmy do GDDKiA, aby na razie z odcinka od Szarowa do Tarnowa mogły korzystać wyłącznie samochody osobowe, ale odrzucono nasz postulat. Poinformowano nas także, że znak zakazujący wjazdu w tarnowskie ulice ciężarówkom z autostrady możemy ustawić tylko wtedy, gdyby zagrożone było bezpieczeństwo osób i mienie. I to jest furtka, z której możemy skorzystać. Przy ul. Lwowskiej jest przecież Szpital im. św. Łukasza z jedynym w mieście oddziałem ratunkowym. Gdyby systematycznie dochodziło do zakorkowania dróg dojazdowych do szpitala, to karetki miałyby znacznie utrudnione zadanie.
Magistrat obliczył, że po uruchomieniu węzła Krzyż codziennie od autostrady do drogi na Rzeszów trasę przez miasto będzie pokonywać około 35 tysięcy pojazdów.
W GDDKiA twierdzą, że ta liczba jest mocno przesadzona. Zdaniem zarządcy autostrady ruch na al. Jana Pawła II z obecnych ok. 16 tys. pojazdów na dobę wzrośnie o ponad 6,8 tysiąca, w tym 900 ciężarówek. – Zamierzamy na początek wpuszczać wszystkie pojazdy, bo być może obawy są rzeczywiście na wyrost. Być może kierowcy za pomocą GPS‑ów znajdować będą jakieś objazdy i nie będzie tak źle. Gdy się zorientujemy, jak jest naprawdę, to podejmiemy decyzję o ustawianiu bądź nie znaku zakazującego wjeżdżania tirom do miasta – dodaje wiceprezydent.
Aż strach pomyśleć, jak wyglądałaby drożność układu komunikacyjnego obok największych blokowisk, gdyby na zwiększony ruch w kierunku drogi krajowej nr 4 nałożyła się jeszcze modernizacja odcinka ul. Lwowskiej. To obowiązek inwestora, który chce wybudować galerię handlową za Szpitalem św. Łukasza. Bez przebudowy tej ulicy nie dostanie zgody na użytkowanie wielkopowierzchniowego obiektu, a ma już pozwolenie na budowę i wiosną tego roku rozpoczął budowę galerii, która – według rozpowszechnianych przez branżowe portale informacji – zakończyć się ma w 2014 roku.
Urzędnicy uspakajają jednak, że prywatny inwestor najprawdopodobniej szybko nie weźmie się za poszerzenie ul. Lwowskiej, bo nie przedstawił jeszcze nawet projektu technicznego, a prace budowlane na jego gruntach zostały wstrzymane.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o