Strona główna Tarnów - wiadomości Odszedł Jan Ożga – tarnowski muzyk, piekarz i biznesmen

Odszedł Jan Ożga – tarnowski muzyk, piekarz i biznesmen

1
Jan Ożga
fot. Paweł Topolski | TEMI
REKLAMA

W wieku 83 lat odszedł Jan Ożga – tarnowski przedsiębiorca i muzyk, mocno związany z Tarnowem, a zwłaszcza – dzielnicą Mościce.

Jan Ożga był aktywnym działaczem na rzecz Tarnowa. Odgrywał także ważną rolę w kontaktach polsko-norweskich.

Uroczystości pogrzebowe zaplanowano na Starym Cmentarzu w Tarnowie we wtorek 19 maja. Pochówek poprzedzi msza św. w Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej o godz. 14. 

REKLAMA (2)

Wspomnienia pełne wruszeń…

Jana Ożgę w mediach społecznościowych wspomina znany tarnowski dziennikarz muzyczny Krzysztof Borowiec. 

– Drogi Janie, byłeś dla mnie jak starszy, serdeczny Kuzyn i zarazem delikatny w swych opiniach Mentor. Przez ponad 30 lat obdarowywałeś mnie ciepłym i przyjaznym słowem. Jestem Ci za to niezwykle wdzięczny. Kilka dekad temu byłeś sponsorem nagród w moim programie radiowym „Wieża Hitów”. Dzięki Tobie powstały moje pierwsze obszerniejsze materiały prasowe – o Twoim bracie Kazimierzu, o siostrach Śmietanównach i Twojej żonie, Janie. To Ty byłeś inspiratorem moich pierwszych poważniejszych poczynań filmowych („Kazimierz Ożga – artysta dwóch narodów”, „Mościcka scena muzyczna”). Zanim na stałe zamieszkałeś w Warszawie, spotykaliśmy się częściej. Potem dzwoniliśmy do siebie, a Ty zawsze, gdy odwiedzałeś Tarnów wpadałeś do mnie na kawę. Twoje rzetelne, wyważone obserwacje i płynące z nich szlachetne refleksje ochoczo uwewnętrzniałem.

W listopadzie ubiegłego roku w Twoim tarnowskim domu zrealizowaliśmy materiał filmowy do dokumentu o zespole Hyrni. Potem kilkukrotnie rozmawialiśmy telefonicznie, jednak w tamten listopadowy wieczór widzieliśmy się po raz ostatni.

REKLAMA (3)

W środowe popołudnie zabrzmiał mój smartfon i na ekranie wyświetliło mi się: Jan Ożga. Pomyślałem: O!!! Janek dzwoni, pewnie jest w Tarnowie. Rozradowany rzuciłem na powitanie: „Dzień dobry, Janku. Świetnie, że dzwonisz”. W słuchawce jednak zabrzmiał głos Twojego syna: „Dzień dobry, panie Krzysztofie. Tu dzwoni Junior, bo mój Tato, niestety, już nigdy do Pana nie zadzwoni”. Zamarłem… i w tym stanie wciąż pozostaję… – pisze Krzysztof Borowiec w na swoim facebooku.

Więcej wspomnień opublikujemy za tydzień w papierowym wydaniu TEMI.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
1
0
Napisz komentarzx