Pacjent po godzinach

0
67
pacjenci1
REKLAMA

NFZ przypomina przychodniom, iż finansuje koszty ich działalności w godzinach od 8 do 18, bo taki czas jest określony w aktualnych umowach z Funduszem. W praktyce oznacza to, że lekarz rodzinny nie może przyjąć pacjenta poza wyznaczonymi godzinami ani wypisać mu recepty. Szefowie przychodni nie kryją niezadowolenia, ponieważ czas pracy swoich placówek starają się dostosować do potrzeb mieszkańców, dlatego często jest on inny, niż określają kontrakty z NFZ. Np. Przychodnia Lekarska nr 3 w Tarnowie jest czynna w godzinach od 6.30 do 19, codziennie przyjmując około 250 pacjentów – zarówno dorosłych, jak i dzieci. W tym czasie medycy wystawiają setki recept.
– Najwcześniej zaczynają pracę rejestratorki, które zapisują pacjentów na wizyty. Lekarze przychodzą około godziny 8 i przyjmują chorych do godziny 19. Przychodnia nigdy nie świeci pustkami wieczorową porą. Są pacjenci, którzy wolą przyjść z rana, ale mamy też osoby pracujące, preferujące wizyty w godzinach wieczornych – wyjaśnia Jadwiga Sołtys, prezes przychodni.
Po komunikacie Funduszu pojawił się problem: czy ograniczyć pracę przychodni i co zrobić z pacjentami? Późniejsze otwarcie placówki uniemożliwi poranną rejestrację i znacznie opóźni przyjmowanie chorych, natomiast skrócenie czasu funkcjonowania spowoduje, że część osób może w ogóle pozostać bez opieki. Niektórzy mieszkańcy nie będą mogli skorzystać z badań analitycznych wykonywanych rankiem jeszcze przed ich pracą. A już zupełnie nie wiadomo, co zrobić z zapisanymi przed godziną 18 pacjentami, których nie można przyjąć na czas z powodu nagłego zdarzenia lub zwiększonej liczby chorych w okresach dużej zachorowalności.
– Ktoś powiedział, że pacjentów trzeba odesłać do opieki nocnej i świątecznej. Jednak przychodnie pełniące dyżury nie wykonują zadań, jakie realizują placówki podstawowej opieki zdrowotnej, np. nie zajmują się leczeniem osób cierpiących na choroby przewlekłe ani nie wypisują recept na takie schorzenia – zauważa szefowa „trójki”. W tej sytuacji obsługiwanie pacjentów po godzinie 18 byłoby możliwe tylko na zasadach komercyjnych, jeśli chory zgodziłby się zapłacić za wizytę. Takiego rozwiązania jednak nikt dziś nie uważa za realne.
Pojawia się też inny kłopot: poza ściśle wyznaczonymi godzinami lekarz rodzinny nie może wypisać recepty na leki refundowane, ponieważ każdorazowe wystawienie druku podczas wizyty pacjenta jest odnotowywane w systemie komputerowym przychodni. A to oznacza kary finansowe nakładane przez NFZ.
– Wprawdzie przedstawiciele Funduszu zapewniają, że nie będą karać za wypisanie recepty po wyznaczonych godzinach przyjęć, ale czy jest to prawda, okaże się podczas najbliższej kontroli – dodaje Jadwiga Sołtys.
Przedstawiciele małopolskiego oddziału NFZ twierdzą, że wszystko jest zgodne z zapisami rozporządzenia ministra zdrowia, ich zdaniem dowolność w wyborze godzin przyjmowania pacjentów mogłaby wprowadzić chaos organizacyjny.
Szefów przychodni te wyjaśnienia nie satysfakcjonują, bo co za problem, by placówki były otwarte dłużej, choćby ze względu na rejestrację czy wykonywanie badań diagnostycznych. Fundusz i tak nie dopłaca za to lekarzom.
– Pojawia się coraz więcej biurokratycznych wymogów, które tylko utrudniają nam codzienną pracę – zauważa doktor Sołtys.
Jak na razie wszystkie tarnowskie przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej pracują normalnie, nie zmieniając dotychczasowych godzin przyjmowania pacjentów. Trudno jednak przewidzieć, jak długo tak będzie.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments