Pacjent z kleszczem

0
90
kleszcze
REKLAMA

Oddziały ratunkowe przyjmują pacjentów po urazach oraz w stanach zagrożenia życia. Kleszcz nie spełnia żadnego z tych kryteriów. Tarnowski SOR powołuje się na komunikat wydany przez małopolski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia: W przypadku znalezienia na skórze kleszcza (u siebie lub dziecka) możemy spróbować usunąć go sami lub udać się po pomoc medyczną do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej albo ambulatorium nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Zarówno ambulatoria, jak i gabinety lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej są wyposażone w podstawowe narzędzia pozwalające na usunięcie pasożyta i zdezynfekowanie śladu po ukąszeniu. Może zrobić to lekarz lub pielęgniarka. I dalej NFZ podkreśla, że w takich sytuacjach lekarz rodzinny nie powinien odsyłać pacjentów do SOR‑u. A co, jeśli przypadek jest skomplikowany? – Jeśli kleszcz jest trudny do usunięcia i lekarz uzna, że stan po ukąszeniu wymaga interwencji chirurga, powinien wystawić skierowanie do poradni chirurgicznej z dopiskiem „pilne”, by ułatwić pacjentowi uzyskanie pomocy specjalisty.
Kleszcze znieczulają skórę, przez co ich ukąszenie jest dla nas bezbolesne, są w stanie wyssać niewielką ilość krwi, a mimo to mogą zafundować nam poważne problemy zdrowotne. Na ich ukąszenia narażeni jesteśmy nie tylko w lasach, ale także w miejskich parkach, przydomowych ogródkach, okolicach jezior czy na łąkach. Kleszcze na rękach i nogach to rzadkość. Przeważnie wkłuwają się w takie miejsca jak głowa, szyja, powieki, uszy, pachy, plecy, pachwiny, zgięcia podkolanowe. Podczas ukąszenia przenoszą do krwi bakterie i wirusy, które mogą (ale nie muszą) wywołać choroby, takie jak kleszczowe zapalenie mózgu i borelioza.
Liczba zachorowań rośnie – tylko w pierwszym półroczu tego roku lekarze w całym kraju stwierdzili 4702 przypadki boreliozy, to o 30 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.
Ta tendencja nie dotyczy Tarnowa. – W całym 2013 roku odnotowaliśmy 159 zachorowań na boreliozę. Natomiast od stycznia do połowy lipca tego roku – 59. Od dawna nie było ani jednego przypadku kleszczowego zapalenia mózgu – informuje Elżbieta Poproch kierująca Sekcją Nadzoru Epidemiologii Powiatowej Stacji Sanitarno‑Epidemiologicznej w Tarnowie. Do Miejskiej Przychodni Lekarskiej nr 1 przy ul. Chemicznej zgłasza się niewielu pacjentów z kleszczami, średnio dwie – trzy osoby tygodniowo.
– Czasem sami próbowali usunąć kleszcza, ale im się nie udało. Są też tacy, którzy przychodzą przerażeni, bo naczytali się w Internecie wszystkiego, co najstraszniejsze. Jest jeszcze trzecia grupa pacjentów, która uważa, że właśnie od tego jest służba zdrowia – wymienia Grażyna Rybczyk, prezes przychodni. – Każdemu pomagamy i przy okazji informujemy, że w aptekach kupić można specjalne urządzenia do usuwania kleszczy. Lekarze podkreślają, że kleszcze nie są w przyrodzie żadną nowością, zawsze były.
– Jeszcze kilkanaście lat temu nie zdarzało się, by do przychodni przyszedł pacjent z kleszczem. Każdy radził sobie sam. – mówi Roman Korczak, szef Miejskiej Przychodni Lekarskiej nr IV na osiedlu XXV‑lecia, która pełni również dyżury całodobowe. – W soboty i niedziele przychodzą po dwie – trzy osoby. Pomagamy i prawie zawsze reakcja pacjentów jest taka sama. Są zaskoczeni, że usunięcie kleszcza jest takie proste.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments