Pacjent załatwiany „pod kolor”

0
293
SOR-opaski
REKLAMA

Poranek, późne popołudnie, wieczór lub nawet noc – pora nie ma znaczenia. W poczekalni całodobowego oddziału ratunkowego w Szpitalu Wojewódzkim im. św. Łukasza w Tarnowie zawsze są pacjenci. Co jakiś czas ktoś podniesionym głosem domaga się jak najszybszego zbadania przez lekarza: „Przecież czekam już dwie godziny, a przyjmujecie osoby, które przyszły po mnie”.Do SOR powinni trafić wyłącznie pacjenci z zagrożeniami zdrowia i życia, ale – jak pokazuje rzeczywistość – wiele osób traktuje oddział jak przychodnię podstawowej opieki zdrowotnej lub placówkę świadczącą pomoc nocną i świąteczną.Dziennie trafia tu około 50 osób z urazami, np. po rozmaitych wypadkach, 45‑50 pacjentów narzekających na problemy internistyczne, 25‑30 chorych wymagających porady chirurgicznej oraz około 15‑20 dzieci, przyjmowanych przez pediatrę. Już od dłuższego czasu liczba pacjentów SOR systematycznie rośnie.
– Jeszcze kilka lat temu zgłaszało się do nas o 10‑15 proc. mniej osób – przyznaje Norbert Januszek, lekarz specjalizujący się w medycynie ratunkowej, kierownik oddziału. Tarnowski SOR jest jedynym oddziałem ratunkowym w mieście i najbliższej okolicy, podobne są w Dębicy i Brzesku. Jednak tylko w tarnowskim szpitalu działa neurologia i neurochirurgia, dlatego na SOR trafiają pacjenci z takimi urazami, pochodzący nawet spod Dąbrowy Tarnowskiej. Zdarza się, że z usług oddziału korzystają również pacjenci z ościennych województw.
Jak w sporej liczbie chorych wytypować tych, którym należy udzielić pomocy w pierwszej kolejności? Najskuteczniejszym sposobem okazał się system triage (segregacja), czyli procedura stosowana w medycynie ratunkowej, umożliwiająca segregację pacjentów i przyporządkowanie ich do grup pilności udzielenia pomocy. Celem segregacji jest zminimalizowanie ryzyka błędu w ocenie stanu zdrowia chorego. System przyjął się w czasie wojny, a w latach pokoju sprawdził się podczas katastrof i wypadków z udziałem wielu ofiar.
– Od pewnego czasu triage muszą mieć wszystkie SOR‑y w Polsce, jest to wymóg ustawowy – podkreśla Norbert Januszek. Tarnowski oddział korzysta z systemu Manchester, który został zdefiniowany w 1995 roku i od tamtego czasu ciągle ewoluuje, z powodzeniem stosuje się go w kilkunastu krajach na całym świecie.
Jak wygląda przyjmowanie pacjentów?Utworzony został punkt segregacji, gdzie przez całą dobę dyżuruje pielęgniarka systemowa lub ratownik medyczny. Tam trafiają wszyscy pacjenci. Ratownik ocenia stan zdrowia chorego i przydziela mu jedną z kategorii, powiązaną z czasem oczekiwania na medyczną pomoc. Pacjenci dostają identyfikujące opaski z kolorem i kodem, podobne oznaczenie z danymi chorego pojawia się w karcie systemu i zbiorczej dokumentacji.W Tarnowie stosowane są cztery kolory. W zależności od stanu zdrowia pacjenta przyporządkowuje się go do jednej z grup: czerwona – to pomoc natychmiastowa, pomarańczowa – oznacza czas oczekiwania na lekarza do 15 minut, żółta – chory czeka na badanie 60 minut, a zielony kolor na opasce to znak, że będziemy czekać na przyjęcie do czterech godzin. Opaskę czerwoną otrzymują osoby, które powinny zostać przyjęte od razu, gdyż ich stan jest na tyle ciężki, że zagraża życiu i zdrowiu, np. przy zatrzymaniu krążenia. Kolor pomarańczowy przeznaczony jest dla chorych w niezbyt stabilnych stanach, wymagających pilnej pomocy lekarza. Żółtą opaskę otrzymają pacjenci np. ze złamaną kończyną, a zieloną ci, którzy zostali zakwalifikowani do grupy z najniższym stopniem zagrożenia życia, choćby w przypadku drobnych urazów czy stłuczeń.
Co daje nowy system?
– Mamy pogląd, jakie osoby przyjmujemy, a pacjenci wiedzą, ile muszą czekać na przyjęcie przez lekarza – twierdzi szef oddziału.
Statystyki nie są optymistyczne, bo jak obliczono w szpitalu – aż 95 proc. trafiających na SOR pacjentów to osoby z zielonymi opaskami z najmniejszym stopniem zagrożenia, pacjentów z czerwoną opaską jest zaledwie 2 proc., a żółtą – 3 proc.
– Mamy lukę w systemie ochrony zdrowia, między lekarzem rodzinnym, specjalistą a szpitalem. Jeśli nic się nie zmieni, nadal będą trafiać do nas osoby, które nie wymagają natychmiastowej pomocy medycznej. Owszem, można zatrudniać więcej lekarzy, ale wszystko ma swoje granice, nie możemy monstrualnie powiększyć oddziału, jest to po prostu niemożliwe – komentuje doktor Januszek.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments