Pandemia koronawirusa sprzyja sklepowym złodziejom

0
257
Pandemia koronawirusa sprzyja sklepowym złodziejom
REKLAMA

Tak przynajmniej wynika z oficjalnych statystyk policji. Aż o 30 procent wzrosła liczba kradzieży w polskich sklepach w III kwartale tego roku w porównaniu do 2019. Duży wzrost tego typu przestępstw zanotowano również w Tarnowie.

Właściciele sklepów mierzą się nie tylko z kryzysem, jaki wywołał koronawirus, ale także z niespotykaną wcześniej liczbą kradzieży. Z danych przekazanych przez Komendę Główną Policji wynika, że w trzecim kwartale br. stwierdzono 4488 kradzieży w sklepach. W analogicznym okresie roku ubiegłego było ich 3463.
Więcej kradzieży odnotowano również w Tarnowie. W tym roku tarnowscy policjanci stwierdzili 124 kradzieże. Za cały ubiegły rok było ich 79. Dodatkowo zanotowano 1100 wykroczeń w sklepach. To również znaczny wzrost w stosunku do roku ubiegłego.
Paweł Klimek, rzecznik tarnowskiej policji mówi, że na wzrost kradzieży może mieć wpływ kilka czynników, jednak pandemia koronawirusa może być tym najważniejszym. – Chodzimy w sklepie w maseczce, nie widać naszej twarzy, więc czujemy się bardziej anonimowi. Dodatkowo na wzrost kradzieży wpływ może mieć fakt, że ludzie stracili pracę i dopuszczają się kradzieży, by mieć za co żyć. Może być też i tak, że wprowadzone obostrzenia spowodowały, iż ludziom zabrano wszelkie formy zabawy i relaksu, kradną po to, aby urozmaicić sobie czas. Nie da się jednak ukryć, że problem jest poważniejszy, niż przed rokiem.

REKLAMA

A co na ten temat mówią pracownicy tarnowskich sklepów? – Przed koronawirusem złodzieje używali okularów przeciwsłonecznych oraz czapek z daszkiem i w ten sposób ukrywali swoją twarz przed monitoringiem. Teraz wystarczy, że dostosują się do obowiązku zasłaniania ust i nosa. Maseczka sprawia, że zidentyfikowanie takiej osoby na monitoringu jest praktycznie niemożliwe – wyjaśnia kierowniczka jednego z większych dyskontów spożywczych w mieście. – Przyłbice również stanowią problem dla monitoringu. Padające na nie światło powoduje odblaski i także w tym wypadku trudniej zobaczyć, kto się kryje za plastikiem.
Ekspedientka innego sklepu twierdzi nawet, że większa liczba kradzieży spowodowana jest tym, iż pracownicy firm ochroniarskich zamiast skupiać się na monitoringu i kontroli klientów, większą uwagę zwracają na przestrzeganie zasad bezpieczeństwa wynikających z pandemii. – Zabrzmi to przerażająco, ale takie są fakty – właściciele sklepów wiedzą, że większą stratą będzie dla nich zapłacenie kary za brak płynu do dezynfekcji czy jakiekolwiek inne nieprzestrzeganie obostrzeń, niż towar wyniesiony przez złodzieja. Główna uwaga ochroniarzy skupia się nie na linii kas czy na wnętrzu sklepu, tylko na miejscu, w którym wchodzą klienci. Należy pamiętać, że często pracownicy firm ochroniarskich muszą weryfikować liczbę osób przebywających w placówce, a także sprawdzać, czy mają one założone maseczki. Kiedyś ktoś specjalnie wykłócał się o maseczkę, a w tym czasie inna osoba próbowała dokonać kradzieży. Wiele wskazuje na to, że do takich sytuacji może dochodzić coraz częściej…

Z przedstawionych niedawno danych wynika, że straty w wyniku kradzieży mogą rocznie przekraczać 1‒1,5 proc. obrotu sklepu. W rozwiązaniu problemu detalistom nie sprzyjają przepisy kodeksu wykroczeń, waloryzujące w ostatnich latach próg między wykroczeniem a przestępstwem z 250 zł do 500 zł. W ten sposób wielu sklepowych złodziei stara się kraść przedmioty, których wartość nie przekracza 500 zł.
Niedawno szef małopolskich policjantów insp. Roman Kustera zapowiedział kontrole w galeriach handlowych w całym województwie aż do świąt Bożego Narodzenia. Taka decyzja nie spowodowana jest jednak zbyt dużą liczbą kradzieży, lecz reakcją na… łamanie przez klientów obostrzeń po otwarciu centrów handlowych. Właściciele sklepów liczą jednak na to, że policjanci oprócz prowadzenia kontroli przestrzegania przez nich przepisów, będą także swego rodzaju „straszakiem” dla potencjalnych złodziei…

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments