Para oczu i czterdzieści kamer (!)

0
409
System monitoringu cyfrowego Straży Miejskiej w Tarnowie składa się z 40 kamer obsługiwanych przez centrum monitoringu wizyjnego
REKLAMA

W różnych punktach Tarnowa obserwują ludzi setki kamer. Monitoring wizyjny obecny jest m.in. na ulicach i osiedlach mieszkaniowych, w galeriach handlowych, na cmentarzach, terenach kościelnych, przyszkolnych i wielu innych publicznych miejscach. Świadomość, że śledzą nas oczy wielu kamer już nie przeszkadza i instalowanie kolejnych (oczywiście w imię bezpieczeństwa) nie napotyka na sprzeciw mieszkańców.
W Tarnowie najbardziej rozbudowany jest system monitoringu cyfrowego Straży Miejskiej; zainwestowano w niego, by zwiększyć poczucie bezpieczeństwa mieszkańców. Składa się obecnie z czterdziestu kamer szybkoobrotowych obsługiwanych przez centrum monitoringu wizyjnego w siedzibie SM. Dla niektórych to wciąż za mało. Stale zgłaszane są potrzeby instalowania kolejnych urządzeń rejestrujących, a przeszkodą jest jedynie niedostatek pieniędzy w budżecie miasta. Krzysztof Tomasik, komendant Straży Miejskiej zwraca też uwagę na skromną obsadę kadrową tej formacji, która nie pozwala na optymalną obsługę monitoringu i wykonywanie innych zleconych zadań w zakresie ochrony porządku publicznego.
– Ciągle słyszymy, że powinniśmy montować więcej i więcej kamer. A ja pytam, co zrobimy jeśli ich przybędzie i pojawi się realny problem z ich obsługą. Tę sytuację można porównać do posiadacza stu samochodów, który do utrzymania i prowadzenia tych pojazdów ma jedynie dwóch kierowców. Nietrudno przewidzieć konsekwencje takiego stanu rzeczy – mówi obrazowo komendant.
– Trzy osoby odeszły z naszej jednostki w ubiegłym roku i obecnie nasza straż dysponuje sześćdziesięcioma etatami, w tym pięciu cywilnymi. Kilkanaście osób pełni różne funkcje biurowe i administracyjne oraz związane bezpośrednio z realizacją czynności wyjaśniających w sprawach o wykroczenia. I tak naprawdę do całodobowej i całotygodniowej służby patrolowo‑interwencyjnej mogę skierować ok. czterdziestu funkcjonariuszy. Mają pełne ręce roboty. Mieszkańcy słusznie domagają się szybkiej interwencji, ale skala zgłaszanych zdarzeń jest ogromna. Tylko w ubiegłym roku przyjęliśmy od mieszkańców aż 22 tysiące zgłoszeń z prośbą o interwencje, dla porównania w 2018 było ich 18 tysięcy. W tej sytuacji obsługą monitoringu może zająć się jeden, rzadziej dwóch strażników/operatorów. Staramy się tak organizować czas pracy i sięgać po wsparcie innych strażników, by obserwacja urządzeń rejestrujących była ciągła. A w ślad za ujawnieniem na monitorze wykroczenia, kierowany był na miejsce zdarzenia patrol, co w wielu przypadkach jest obowiązkowe.
Krzysztof Tomasik zwraca uwagę na obciążenie i napięcie towarzyszące nadzorowaniu monitoringu i reagowaniu na uchwycone przez kamery zdarzenia. Stanowisko NIK z 2013 roku mówi, że jeden operator powinien maksymalnie kontrolować szesnaście kamer, w Tarnowie te proporcje są wyraźnie zachwiane. I na razie nie widać szans na poprawę kadrowej obsady – w miejskiej kasie nie ma pieniędzy na nowe etaty dla straży.
– Trudno mi powiedzieć, co dalej, ale sytuacja nie jest optymalna. Bez wzmocnienia kadrowego skuteczność naszych działań może słabnąć i także monitoring może nie być maksymalnie wykorzystywany – nie ukrywa szef Straży Miejskiej Tarnowa. – Dodatkowe kamery to dodatkowe koszty pośrednie, m.in. dzierżawa światłowodów, koszty energii elektrycznej, modernizacji serwerowni. Zwiększona liczba kamer oznacza także więcej interwencji strażników miejskich, a tymczasem zatrudnienie nie wzrasta adekwatnie do takiej sytuacji. Mimo przeciwności, operatorzy monitoringu wykazują dużą aktywność i skuteczność. W 2019 ujawnili blisko cztery tysiące zdarzeń zakończonych interwencjami naszych funkcjonariuszy.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o