Parkowanie nie zawsze „inteligentne”

1
186

Niedawno media obiegła wiadomość, że Tarnów jako jedno z nielicznych miast w kraju będzie dysponował systemem inteligentnego parkowania. Podobny system, który cztery lata temu zakupił Kraków, został tam jednak zdemontowany, ponieważ uważano, że zbyt często wprowadza kierowców w błąd. Czy w Tarnowie ów wynalazek z jakichś powodów lepiej się sprawdzi, czy – być może – miasto niepotrzebnie wydało pieniądze?
Mimo podwyżki cen za parkowanie, w niektórych miejscach w śródmieściu Tarnowa nadal trudno o miejsce dla samochodu. Jak zapewnia magistrat, wprowadzany system inteligentnego parkowania (IST) ma w tym pomóc, ma dostarczać kierowcom bieżących informacji o wolnych miejscach postojowych, tak, by nie musieli ich długo szukać.
System składa się z czujników umieszczanych w nawierzchni parkingu, pod każdym miejscem postojowym. O zmieniającej się sytuacji na parkingu drogą radiową informują one odbiornik połączony z układem informatycznym, a ten uzyskane dane przesyła do świetlnych tablic powiadamiających o wolnych miejscach parkingowych. Dane te trafiają również do bazy, z której w czasie rzeczywistym pobiera je serwis dostępny na stronie www i wyświetla bezpłatną aplikację na smartfony. Gdy samochód odjedzie i miejsce się zwolni, wiadomość o tym natychmiast pojawia się w systemie.
Dobre? Dobre. Ale czy na pewno to zadziała tak, jak się opisuje?

Układ się nie sprawdził
Wątpliwości dostarczają doświadczenia krakowskie. W 2016 roku system, działający według podobnego schematu, został zakupiony (w innej firmie) przez władze samorządowe w Krakowie.

W ciągu kolejnych dwóch lat wynalazek zaliczał pod Wawelem same wpadki. Niewłaściwie działały czujniki, pojawiały się błędne informacje, irytujące kierowców. Miasto narzekało na firmę, która dostarczyła produkt, firma na miasto, twierdząc, iż przeprowadzone remonty dróg zdestabilizowały cały układ.

Dokładnie rok temu warty pół miliona złotych system inteligentnego parkowania został… zdemontowany. Bartosz Piłat ze spółki Miejska Infrastruktura w rozmowie z „Dziennikiem Polskim” wyjaśnił, iż układ nie sprawdził się w warunkach, w których wzdłuż jezdni nie ma wyznaczonej konkretnej liczby miejsc postojowych, z przypisanym czujnikiem do każdego z nich. Urzędnik powiedział: „W przypadku dróg publicznych, na których obowiązuje parkowanie równoległe, zgodnie z przepisami nie możemy wyznaczać liniami konkretnej liczby miejsc. A wiadomo, że parkują auta o różnej długości. Czujniki nie podawały więc wiarygodnej liczby o wolnych lub zajętych miejscach”.

Może lepsze kamery?
Kraków rozważał jeszcze zagęszczenie czujników znajdujących się w nawierzchni, ale ostatecznie miasto zrezygnowało. Bartosz Piłat: „I na podstawie tych czujników, nad którymi nie stoi pojazd, system mógłby szacować długość wolnego pasa postojowego. Ale dalej rodziłby się problem, czy np. 6 metrów wolnej przestrzeni uznajemy już za wolne miejsce parkingowe, czy też nie. I dalej byłby chaos. A na dodatek rosłyby koszty całego systemu i mógłby stracić sens ekonomiczny”.
Kraków doszedł do wniosku, że zdecydowanie lepszy jest system oparty nie na czujnikach wbudowanych w jezdnię, ale na kamerach.
Pytany o tę sprawę Artur Michałek, dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie, twierdzi, że nim został zakupiony system inteligentnego parkowania dla miasta, wiedziano o wątpliwościach dotyczących jego funkcjonowania. Szef ZDiK uważa – wbrew temu, co powiedział jego odpowiednik z Krakowa – że w przypadku równoległego względem osi jezdni parkowania będzie możliwe, w zgodzie z przepisami, wymalowanie pasów oddzielających miejsca postojowe, a to znacznie ułatwi funkcjonowanie IST.
Kierowco, bądź dokładny!
– Oczywiście, jeśli ktoś postawi pojazd w sposób niedokładny, tak, że fragment samochodu znajdzie poza obrębem wyznaczonego miejsca, system zostanie zaburzony – tłumaczy dyrektor Michałek.

– Liczymy jednak na to, że kierowcy będą zwracać na ten problem uwagę. Wiosną będziemy malować pasy oddzielające miejsca postojowe, problem może pojawić się w przypadku nawierzchni ułożonych z kostki kamiennej. Tam pasy nie zostaną wyznaczone.

Artur Michałek dodaje, że miasto nie podchodzi do problemu „po aptekarsku”.
– Jesteśmy przekonani, że IST w wielu sytuacjach pomoże kierowcom szybko odnaleźć wolne miejsce na parkingu, ale nie można wykluczyć, że dojdzie do jakichś przekłamań i gdy kierowca dotrze w określony punkt, okaże się, że już stoi tam inny pojazd. Nie ma systemów idealnych, ale przecież nic nie robimy przeciwko kierowcom, tylko dla kierowców. Gdyby pojawiły się poważniejsze problemy, pomyślimy o zagęszczeniu czujników na nawierzchniach.
Dyrektor pytany o system oparty na kamerach, do którego odwołuje się teraz Kraków, odpowiada, że – jego zdaniem – też jest zawodny.
– Wystarczy, że coś przesłoni kamerę i od razu pojawią się błędne informacje.

Pomysł dobry, jakość kiepska
W czasie, gdy IST szwankował pod Wawelem, w Radiu Kraków na jego temat wypowiedział się specjalista, prof. Andrzej Szarata z Katedry Systemów Transportowych w Politechnice Krakowskiej: „Sam pomysł dobry, wykonanie jakie jest, widzimy. System świetnie sprawdza się w miejscach parkingowych prostopadłych do ulicy lub przy parkowaniu skośnym. Tu mamy parkowanie równoległe. W takim przypadku trzeba liczyć się z sytuacją, że jakiś kierowca zaparkuje w przestrzeni między czujnikami. To wpływa na samą jakość systemu”.
IST, który ostatnio został zamontowany w kilku innych miastach w kraju, Tarnów kosztował ok. 200 tys. zł. To część składowa projektu wartego 19 milionów, wspieranego funduszem unijnym, który ma na celu usprawnić zarządzanie ruchem drogowym w mieście.

Pytani przez nas kierowcy mieli różny pogląd na temat systemu. Niektórzy twierdzili, że jest on potrzebny, ale z oceną woleli się wstrzymać do czasu, gdy zacznie funkcjonować. Inni byli zdania, że miastu bardziej potrzebne od IST są dodatkowe miejsca postojowe, także bezpłatne.

Według projektu, IST ma obejmować 600 miejsc parkingowych w obrębie ulic: Krakowska (od ul. Malczewskiego do ul. Batorego), Bema, Kaczkowskiego, Urszulańska (od Krakowskiej do Bema), św. Anny, Targowa, Bernardyńska, Szeroka, Lwowska (od Szerokiej do Dąbrowskiego), Dąbrowskiego (od Lwowskiej), pl. Bohaterów Getta, Waryńskiego (od Goslara do Goldhammera), Bóżnic, Goldhammera (od Wałowej do Mickiewicza), Brodzińskiego (od Wałowej do Mickiewicza), Legionów (od Wałowej do Mickiewicza), Piłsudskiego (od Mickiewicza do Kopernika).
Wkrótce rozpocznie się test IST w obszarze kilku wybranych ulic. Wtedy przekonamy się, czy inteligentny system parkowania wykaże się wystarczającą inteligencją.

1
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
1 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Niewymierny

Trudno oceniać tego typu technologię, jeśli jej nie ma jak przetestować. Będzie to zobaczymy, ogólnie dla mnie to powinien być standard aby z poziomu telefonu sprawdzić każdy parking. Lecz każda technologia jest dla ludzi mądrych. Jak się ludzie nie nauczą wykorzystywać choć małej części swojego mózgu to żadna technologia ich nie zastąpi. Wystarczy zobaczyć jak ludzie teraz parkują, zamiast sekundę pomyśleć, dokonać korekty tak aby jeszcze jeden samochód się zmieścił. Ale po co, bo pan król i władca metalowej puszki musi mieć dwa metry po obu stronach. Jak ludzie nie potrafią parkować w liniach, a nie mówiąc już jak ich nie… Czytaj więcej »