Pięć procent ministra Gowina

0
122
Wicepremier Gowin zasugerował swojego kandydata na przyszłego prezydenta Tarnowa
REKLAMA

Jarosław Gowin nie obawia się orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, badającego z inicjatywy Krajowej Rady Sądownictwa i PSL zgodność tej reformy z ustawą zasadniczą.
– Niestraszny mi trybunał, czekam spokojnie na jego werdykt, niech wskaże właściwe rozwiązanie. U podstaw mojej decyzji o reorganizacji było odciążenie przeciążonych sądów, a dociążenie tych, w których na sędziego przypada mniej spraw. Pan premier, powołując mnie na ministra sprawiedliwości, dał mi zadanie skrócenia do końca 2015 roku średniego czasu oczekiwania na wyrok o jedną trzecią. Z tych 30 procent mamy już załatwionych pięć procent dzięki tej reformie sądownictwa – stwierdził minister Jarosław Gowin na spotkaniu z dziennikarzami.
Wcześniej rozmawiał z tarnowskimi sędziami, do których zaapelował o poprawienie wizerunku Temidy w odbiorze społecznym i sprawności postępowań sądowych. Z ostatnich badań CBOS dotyczących funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości wynika, że ponad 60 procent respondentów ocenia negatywnie pracę sądów, wskazując głównie na ich opieszałość.
– To jest bardzo bolesna dla nas ocena i ten stan rzeczy musimy zmienić – przyznał w Tarnowie minister Gowin.
Tarnowscy sędziowie zwrócili mu uwagę na jedną z istotnych przyczyn przewlekłości postępowań, tj. niedostatek biegłych z niektórych dziedzin i zbyt niskie wynagrodzenia za zlecane ekspertyzy.
– Nie ma co ukrywać, że w bardzo wielu sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych (a także niektórych karnych) czekalibyśmy o kilka miesięcy krócej na wyrok, gdyby nie opóźnienia ze strony biegłych lekarzy – mówi wprost sędzia Tomasz Kozioł, rzecznik Sądu Okręgowego w Tarnowie. Zaznacza jednak, że nie kryje się za tym lenistwo lekarzy, ale ich nieprzeciętne obciążenie zleceniami…
– Jeśli wielu z nich ma do wydania kilkadziesiąt opinii, to trudno dziwić się rosnącym opóźnieniom i niecierpliwości sędziów. Na dodatek brakuje nam lekarzy rzadkich specjalności (jak choćby hematologa) i kolejka oczekujących na ekspertyzę wydłuża się. Do tego dochodzi istotny aspekt finansowy. Dobrej klasy specjalista bierze 100 złotych za wizytę pacjenta i załóżmy, że w ten sposób zarobi w ciągu dnia ok. 1 000 złotych. Teraz ten sam lekarz dostaje sprawę do zaopiniowania i musi przejrzeć kilka tomów akt z dokumentacją medyczną i inną. Na ich rzetelne przestudiowanie poświęca niekiedy kilkadziesiąt godzin, a później sporządza opinię, uczestniczy w rozprawie sądowej i odpowiada jeszcze na pytania stron. Za ten cały wysiłek może otrzymać maksymalnie także tysiąc złotych. Proszę sobie odpowiedzieć, czy jest zainteresowany usługami na rzecz sądów.
Minister Gowin wyjeżdżał z Tarnowa przekonany o konieczności zmian w rozliczeniach wymiaru sprawiedliwości z biegłymi sądowymi.
– Niskie stawki dla biegłych, zwłaszcza lekarzy, powodują, że sędziowie są bezradni, muszą długimi miesiącami czekać w kolejce, aż jakiś biegły „zlituje się” i zechce za niewielkie pieniądze rozpatrzyć sprawę. Tak być nie może… – zgadza się szef resortu sprawiedliwości. Jak twierdzi, szuka rozwiązania zadowalającego wszystkie strony, ale nie będzie o nie łatwo, gdyż minister finansów nie zgadza się na wyższe stawki dla biegłych.
– Jeśli wymiar sprawiedliwości ma funkcjonować lepiej niż dotąd, to trzeba go dowartościować, a nie oszczędzać na nim. Nie widzę innej drogi – komentuje sędzia Kozioł.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o