Pieniądze mogą przepaść ze śmieciami

0
127
Blokowiska udają, że segregują odpady, a władze samorządowe udają, że rzeczywiście tak się dzieje
REKLAMA

Informacje te bulwersowały mieszkańców osiedli, ale zaraz po świętach Urząd Miasta Tarnowa zakomunikował, iż na pewien czas wstrzymuje decyzję o wzroście opłat za wywóz śmieci. Na razie więc nie ma podwyżki, ale problem nadal pozostaje.
Według wcześniejszych informacji, wzrost opłaty za transport odpadów miał dotyczyć ponad 80 nieruchomości w całym mieście. Chodziło o bloki znajdujące się w gestii pięciu spółdzielni mieszkaniowych: TSM, „Jaskółka”, „Mościce”, „Nadzieja” i MSM oraz Miejskiego Zarządu Budynków. To tam prowadzone w grudniu przez miejskie służby kontrole ujawniły, że mieszkańcy nie segregują odpowiednio odpadów mimo takiej deklaracji złożonej w ich imieniu przez zarządców nieruchomości. Choć od początku było wiadomo, że z segregacją śmieci w blokach jest źle, mało kto przypuszczał, że aż tak źle. Tylko w przypadku dwóch bloków – przy ul. Marynarki Wojennej 16 i Westerplatte 1 – należących do Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej kontrolerzy nie stwierdzili istotnych odstępstw od wymaganych zasad selektywnego gromadzenia odpadów. W pozostałych kilkudziesięciu przypadkach opłaty miały wzrosnąć do poziomu stawki obejmującej wywóz śmieci niesegregowanych. Stawka ta obecnie wynosi 25 zł w przeliczeniu na mieszkańca, o 14 zł więcej niż przewiduje opłata za transport śmieci, które są sortowane. Łatwo obliczyć, że wedle nowych zasad czteroosobowa rodzina w ciągu miesiąca płaciłaby rachunek wyższy o 56, a w ciągu roku o 672 złote. Trudno się więc dziwić, że wiadomości te wielu mocno poruszyły.

REKLAMA

Decyzja w zawieszeniu
Kiedy zaraz po świętach rozmawialiśmy z Kazimierzem Kępowiczem, wiceprezesem Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, on już był spokojny.
– Dowiedzieliśmy się, że na razie urząd miasta odstępuje od procedury administracyjnej zmierzającej do wydania decyzji w sprawie podwyżki opłat za wywóz śmieci we wskazanych lokalizacjach – poinformował wiceprezes TSM. – Ale też wiadomo, że jeśli w przyszłości kolejna kontrola potwierdzi nieprawidłowości w segregacji odpadów, to stawki mogą być już wyższe.
Tego samego dnia Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa, potwierdził publicznie, że procedura, o której wspomniał Kazimierz Kępowicz, została zawieszona. Podkreślił jednak, że problem nie znika i jeśli majowe kontrole osiedlowych pojemników na odpady ponownie wykażą nieprawidłowości, mieszkańcy zapłacą odpowiednio więcej.
– Na wszelkie sposoby staramy się uświadamiać mieszkańcom, że segregacja odpadów jest konieczna i jeżeli nie będą przestrzegane jej zasady, to znacznie wzrosną opłaty – mówi wiceprezes TSM. – Rozmawiamy na ten temat na spotkaniach z mieszkańcami, kolportujemy specjalne ulotki, cały czas przypominamy o problemie. Niestety, efekty tego są dużo mniejsze od oczekiwanych.
Kłopot dotyczy także SM „Jaskółka”, gdzie wcześniej przypuszczano, że jeśli zlikwiduje się zsypy w wieżowcach, to problem segregacji śmieci będzie mniejszy. Może mniejszy i jest, trudno to ocenić, ale na pewno nie został całkiem rozwiązany. Potwierdziły to kontrole magistratu.


Kłopot z pudełkiem
– Są w naszych zasobach budynki liczące 300 lokali. Wystarczy, że tylko kilka gospodarstw domowych zaprzestanie segregacji i wszystkie odpady w jednym worku zaniosą do altany śmieciowej, by zasady selektywnej zbiórki całkiem padły – przekonuje Roman Kusek, prezes SM „Jaskółka”. – Bywa też tak, że niektórzy wciąż zastanawiają się, czy tekturowe opakowanie po mleku wyrzucić do pojemnika z papierem, czy do pojemnika z plastikiem, bo przecież w tym pudełku jest jeszcze warstwa folii…
Pan Andrzej mieszka w jednym z bloków, który nie zaliczył pozytywnie kontroli UMT.
– Czytałem informacje o planowanych podwyżkach opłat dla nas i nawet przy świątecznym stole rozmawialiśmy o sprawie. To prawda, że śmieci powinny być segregowane, skoro do tego się zobowiązaliśmy. Ale jak to zrobić? W dużym bloku ludzie są anonimowi, wiedzą, że nie poniosą żadnych konsekwencji za łamanie przyjętych zasad. Przecież argumenty ekologiczne do większości ciągle jeszcze nie przemawiają, jaki musiałby być stan świadomości, żeby wszyscy solidarnie przestrzegali przyjętych norm. Może dopiero kolejne pokolenie będzie pod tym względem inne? Na razie zwycięża zwykłe wygodnictwo.
Dlaczego jednak w dwóch blokach TSM segregacja odpadów się udaje – nie wiadomo. Inni mieszkańcy, inna świadomość?

Powszechne udawanie
To jest zjawisko nie tylko tarnowskie. Istnieje przeświadczenie, iż w całym kraju blokowiska udają, że segregują odpady, a władze samorządowe udają, że rzeczywiście tak się dzieje. Chyba jednak do czasu, gdyż przed Polską stoi bardzo poważne wyzwanie. Do 2020 roku nasz kraj ma obowiązek osiągnąć europejską normę recyklingu odpadów wynoszącą 50 proc., gdy teraz ten wskaźnik nie przekracza 25‑30 proc. W całej tej historii nie chodzi głównie o segregację, lecz o recykling, do którego prowadzi selektywna zbiórka. Poza tym pozyskanie surowca lepszej jakości, o wyższej cenie rynkowej, pozwoli na większe dofinansowanie systemu gospodarowania odpadami i na ustabilizowanie się opłat za wywóz śmieci.
Pani Zofia uważa, że jeśli miasto wprowadzi wyższe opłaty dla wszystkich mieszkańców danej nieruchomości, niejako za karę, stanie się niesprawiedliwość.
– To będzie przecież odpowiedzialność zbiorowa. Będę pierwsza, która wtedy zaprzestanie segregować śmieci – zarzeka się poirytowana. – Ludzie zaczną więcej płacić, ale już nigdy nie nauczą się sortować odpadów, już nigdy im to nie wejdzie w krew. Poza tym, dlaczego więcej mają płacić mieszkańcy tylko tych skontrolowanych bloków, przecież w innych ze śmieciami dzieje się dokładnie to samo! Jak kontrolować i karać, to wszystkich.

Czy tylko „straszak”?
Miasto dotychczas do problemu podchodziło ostrożnie. Kiedy niedawno rozmawialiśmy ze Stefanem Piotrowskim, kierownikiem Referatu Gospodarki Komunalnej UMT, powiedział nam, że magistrat wciąż nie podejmuje decyzji o podwyższeniu rachunków za wywóz śmieci mieszkańcom bloków, ponieważ uderzyłaby ona również w tych, którzy od początku sumiennie segregują odpady.
Dobrego rozwiązania w tej sprawie nie widać. Magistrat nie chce dłużej tolerować pozorowanej selektywnej zbiórki odpadów w blokowiskach, ponieważ narażone jest wtedy na dodatkowe koszty. One i tak są duże, bo – jak wiadomo – radni nie zgodzili się na proponowane początkowo przez miasto nowe stawki opłat dla gospodarstw domowych i ostatecznie do gospodarki odpadami Tarnów musi dopłacać 4 mln zł rocznie.
Wielu uważa, że informacje o konieczności zwyżki opłat dla mieszkańców ponad 80 bloków to specjalnie zaplanowany „straszak”, bo nic tak nie przemawia do rozsądku ludzi, jak argument portfela. Jeśli nawet to prawda, to nie można wykluczać, że było to tylko jednorazowe straszenie, na próbę, a potem – jeśli nic się w tej sprawie nie zmieni – będą jednak konsekwencje. Co gorsza, zgodnie z państwowymi zapowiedziami, śmieci, które nie są segregowane, wkrótce staną się dla gospodarstw domowych jeszcze bardziej kosztowne.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o