Piłka zamiast żużla?

0
137
Najnowsza wizualizacja zmodernizowanego Stadionu Miejskiego w Mościcach
REKLAMA

Stadion miałby zostać gruntownie przebudowany i zmodernizowany, a fani żużla swoich ulubieńców podziwiać mogliby… gdzie indziej. W tym kontekście innego wymiaru nabrał pomysł kilku radnych, by wybudować w Tarnowie motoarenę. Alternatywna propozycja naszego Czytelnika to przeprowadzka żużla do Machowej.
Wedle tych dobrze poinformowanych, rozmowy są już na wysokim stopniu zaawansowania, chociaż gdy przychodzi do szczegółów, wersje się znacznie różnią.

REKLAMA

Część naszych rozmówców twierdziła, iż najbardziej prawdopodobna jest wersja, że klub z Niecieczy kupiłby stadion w Mościcach.

Po modernizacji byłby to stadion typowo piłkarski, spełniający warunki goszczenia rozgrywek ekstraklasy, a nawet pucharów europejskich. W zamian za otrzymaną gotówkę miasto mogłoby natomiast zbudować stadion żużlowy. Nowa arena żużlowców miałaby powstać nieopodal, bo po drugiej stronie ulicy Czerwonej na terenach miejskich. Inna wersja mówi z kolei o tym, że podtarnowski klub przejąłby stadion za symboliczną złotówkę, a po zmodernizowaniu spełniałby on warunki zarówno do rozgrywania meczów piłkarskich, jak i zawodów „czarnego sportu”. – Wstępne rozmowy i analizy odbyły się w tej sprawie już w ubiegłym roku. Elementem przemawiającym za takim rozwiązaniem jest fakt, że Stadion Miejski dysponuje już odpowiednim oświetleniem i wystarczającą liczbą miejsc na widowni. Trzeba by zbudować nowe szatnie. Największym wyzwaniem jest jednak wykonanie instalacji podgrzewania murawy. Nie dość, że taka inwestycja to spory wydatek, to żużlowcy nie mogliby korzystać ze stadionu co najmniej przez kilka tygodni. Powstałaby konieczność rozegrania jednego lub dwóch meczów na przykład w Rzeszowie. To dla spółki żużlowej byłby duży problem – powiedział nam jeden z tarnowskich działaczy sportowych.
W międzyczasie pojawił się pomysł radnego Tadeusza Mazura, by zbudować w Tarnowie obiekt na wzór toruńskiej Motoareny. Obiekt miałby być supernowoczesny, przystosowany do organizacji różnych imprez, nie tylko żużlowych. Jednak nawet optymiści twierdzą, że budowa takiego stadionu to sporo ponad 100 milionów złotych. Miasta na to nie stać, a i potencjalnych sponsorów nie widać. Nie dziwi więc, że, poza pomysłodawcami, trudno znaleźć w Tarnowie osoby, które uznałyby ten zamysł za realny.

O to, czy taki obiekt ma sens i może przynosić zyski, zapytaliśmy w Toruniu. – Toruńska Motoarena to stadion typowo żużlowy. Ponadto raz w roku odbywa się na nim wielki koncert, śpiewali tutaj Rod Stewart i Jose Carreras, poza tym organizowanych jest kilka pomniejszych imprez. Nie ma jednak mowy, by taki obiekt przynosił zyski – powiedział nam Joachim Przybył, dziennikarz sportowy toruńskiego oddziału „Gazety Pomorskiej” – W mojej ocenie, w mieście pokroju Torunia czy Tarnowa nie ma szans na organizację wielu dochodowych imprez na takim stadionie. Nieco inna sytuacja jest w dużych metropoliach, gdzie łatwiej o duże koncerty, sponsorów itp. Motoarena jest na pewno deficytowa – miasto Toruń dokłada do utrzymania stadionu kilkaset tysięcy złotych miesięcznie.


stadion-machowa

Osobna kwestia to sprawa kosztów budowy. Obiekt w Toruniu kosztował blisko 100 milionów złotych, ale lwią część (65 mln) miasto zyskało dzięki sprzedaży dawnego stadionu pod centrum handlowe. Ostatecznie dołożono więc niespełna 1/3 całej sumy. Trudno sobie wyobrazić, by w Tarnowie ktoś dał przybliżoną kwotę za Jaskółcze Gniazdo. Radni jednak się nie poddają i zamierzają wybrać się na mecz do Torunia, by na miejscu przekonać się, jak obiekt wygląda i jak funkcjonuje.
– Sam wyjazd radnych popieram, bo generalnie jestem za tym, by podpatrywać w innych miastach dobre formy rozwiązań komunalnych czy samorządowych. Nie jestem natomiast przekonany, że dobrym planem jest wyjazd akurat na mecz, bo przecież nie o to chodzi. – ocenia przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie Grzegorz Światłowski. – Odnosząc się natomiast do pomysłu budowy motoareny, to wygląda to oczywiście na ciężkie nieporozumienie. Miasta nie stać na taką inwestycję, biorąc pod uwagę fakt, że tak naprawdę obiekt byłby wykorzystywany kilkanaście razy w roku.. Ponadto, mimo wszystko, żużel jest sportem niszowym. Inna sprawa to możliwość zmodernizowania Stadionu Miejskiego, co byłoby świetną sprawą. Pozwalałoby to grać tam piłkarzom i jeździć żużlowcom. Zresztą piłka nożna na dobrym poziomie to rzecz, która mi się marzy od lat.

Jeśli jednak piłka na wysokim (w polskich realiach) poziomie, to właściwie jedynie ekstraklasa. Realne szanse ma na nią Termalica… i wraca kwestia zainteresowania niecieczańskiego klubu Stadionem Miejskim. Zapytaliśmy, co na to magistrat.

– Tarnów wspiera sport na różne sposoby. I właśnie jednym z przejawów wydatnej pomocy miasta dla sportu – w tym przypadku dla żużla – jest wydzierżawienie Stadionu Miejskiego Żużlowej Sportowej Spółce Akcyjnej za symboliczną złotówkę. Obiekt ten jest wydzierżawiony Spółce do stycznia 2020 roku. Umowa przewiduje jednak możliwość podnajmowania Stadionu klubom czy organizacjom sportowym, tak jak działo się to w przypadku ZKS‑u czy okazjonalnie na jeden z meczów Wisły. Gdyby po stronie odnoszącej sukcesy drużyny z Niecieczy była inicjatywa rozgrywania meczów w Tarnowie, miasto z pewnością nie miałoby nic przeciwko temu i wyraziłoby na to zgodę. O ile wiem, prezydent rozmawiał na ten temat z władzami klubu z Niecieczy – poinformowała nas rzecznik prasowa prezydenta Dorota Kunc-Pławecka.

Przedstawiciele najbardziej zainteresowanych sprawą – klubu z Niecieczy, na razie w ogóle nie chcą jednak o tym dyskutować. Prezes klubu Danuta Witkowska nie zabrała głosu w tej kwestii, a i oficjalnego komunikatu klubowego brak. Trudno się jednak takiej sytuacji dziwić.

– Trwają rozgrywki, a sezon nie został jeszcze zakończony. Nieraz już dochodziło do różnych niespodzianek w końcówkach sezonu – uspokaja rzecznik prasowy klubu Andrzej Mizera. – Zarząd Termaliki jest oczywiście przygotowany na ewentualność gry w ekstraklasie. Na razie przyjęto, że gdyby zespół awansował, to grać będzie w Niecieczy. Oczywiście wyzwaniem byłoby spełnienie warunków licencyjnych, bo to oznacza między innymi podgrzewaną płytę boiska oraz oświetlenie o mocy 1200 luksów. Konieczne byłoby także powiększenie trybun. Wszystko jest jednak możliwe, a na początku możemy się przecież starać o licencję warunkową. Na razie jednak skupiamy uwagę na trwających jeszcze rozgrywkach w I lidze.
Tyle oficjalne stanowisko. Nieoficjalnie jednak wiadomo, że zastanawiano się nie tylko nad Mościcami, ale też nad budowanym nowoczesnym stadionem w Mielcu, a już bardziej w charakterze plotek należy traktować doniesienia o możliwości gry klubu spod Żabna w Dębicy, Ostrowcu Świętokrzyskim czy na stadionie Cracovii. Który ze scenariuszy okaże się najbliższy prawdy, przekonamy się wkrótce (kończą się rozgrywki I ligi i będzie wiadomo, czy Termalica awansuje).
Jeden z kibiców żużla ma też inną alternatywę dla powyższych pomysłów. – Nie od dzisiaj wiadomo, że stadion w Mościcach jest w fatalnym stanie technicznym. Ja bym go po prostu zrównał z ziemią i albo teren sprzedał, albo przeznaczył na rekreację – podpowiada pan Maciej. – Piłkarze mogą przecież grać na Błękitnych, a żużlowcy przeniosą się niedaleko, bo do Machowej. Przecież zamiast złomowiska można tam przywrócić i zmodernizować niewielkim kosztem tor żużlowy dawnej Victorii. W dobrych czasach na wałach ziemnych siedziało tam podczas meczów żużlowych ponad 5000 ludzi.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o