Po autostradzie niczym… samolotem

0
210
autostrada - piraci drogowi
REKLAMA

Specjalna grupa policyjna SPEED, która od roku działa w Komendzie Miejskiej w Tarnowie, od początku swego funkcjonowania odnotowała już kilkanaście przypadków, w których kierowcy przekroczyli dopuszczalną prędkość o około 100 kilometrów na godzinę! Przypadki takie zdarzyły się nie tylko na autostradzie, ale także na drogach w terenie zabudowanym.

Można się spierać, w którym miejscu pirat drogowy może okazać się bardziej niebezpieczny – dla siebie i innych użytkowników drogi. Czy na autostradzie, czy na pozostałych trasach, także lokalnych. Wielu policjantów jest zdania, że najgroźniejsi są ci kierowcy, którzy dopuszczają się szaleńczej jazdy w terenie zabudowanym.
– Zaskoczony jestem tak dużą liczbą tego rodzaju wykroczeń, które się tam zdarzają – mówi kom. Janusz Fido, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KM Policji w Tarnowie. – Niepokoją zwłaszcza liczne przypadki przekroczenia dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km na godzinę. Nawet ryzyko utraty prawa jazdy na pewien okres wielu ludzi nie powstrzymuje od szaleńczej jazdy.

REKLAMA

„Setką” miedzy domami
Jeżeli ktoś decyduje się, by na drodze, wokół której znajdują się ludzkie siedziby, rozpędzić się do 100 km na godz., sprowadza na siebie i innych wielkie niebezpieczeństwo. Wystarczy, że na szosie pojawi się niespodziewana przeszkoda i na właściwą reakcję będzie już za późno. W dużym niebezpieczeństwie są wówczas rowerzyści i piesi.

Specjalna grupa policyjna SPEED
Minął rok od powołania policyjnej grupy SPEED

Policyjna grupa SPEED stara się zatrzymywać takich szaleńców. Roczny bilans pod tym względem jest pokaźny. Kiedyś ulicą Krakowską w Tarnowie przemknął samochód osobowy, który miał na liczniku 150 km na godzinę. I chociaż było to nocą, gdy ruch jest mniejszy, prawdopodobieństwo zaistnienia tragicznego w skutkach wypadku wciąż było duże. Na al. Jana Pawła II zatrzymano kierowcę, który na krótkim odcinku rozpędził się samochodem do 148 km.
W Charzewicach, gmina Zakliczyn, kierowca pojechał z prędkością 142, a inny – w tej samej miejscowości – niewiele mniej: ponad 120 km na godz. Obydwaj utracili prawo jazdy na 3 miesiące, zapłacili kilkusetzłotowy mandat i wzbogacili swoje konto o nowe punkty karne.
A może jednak większym zagrożeniem są kierowcy, którzy na autostradzie rozwijają szybkości niemal „lotnicze”?

Samoloty bez skrzydeł
W przeszłości duże prędkości policja rejestrowała na obwodnicy tarnowskiej, wtedy jedynej – dwujezdniowej – drogi w bliskiej okolicy Tarnowa, która umożliwiała znaczne przekraczanie „setki”.
Ale ówczesne „rekordy” były niczym wobec tych, które biją piraci drogowi znajdujący się na autostradzie A4. Grupa SPEED podczas swojej rocznej działalności odnotowała kilka przypadków, które budzą zastanowienie.
Na niechlubnym pierwszym miejscu wciąż znajduje się 58-letni kierowca samochodu osobowego, który na A4 w pobliżu Tarnowa osiągnął prędkość 249 km na godzinę. To jest już prędkość, którą przypisuje się ultralekkim samolotom. Po zatrzymaniu mężczyzny wyszło na jaw, że nieco wcześniej decyzją sądu zostały mu cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami mechanicznymi.
Nieco „gorszy” od niego był inny kierowca, który uznał, że szybkość 230 km na godzinę, a więc także „lotnicza”, jest na autostradzie odpowiednia. Przypomnijmy, że dopuszczalna wynosi tam 140. Na trzecim miejscu znajduje się mężczyzna, który tę dopuszczalną przekroczył o 70 km.

Nieśmiertelni kierowcy…
– Trudno zrozumieć tych ludzi. To są prędkości, które mogą zabić – podkreśla kom. Fido. – Zauważamy, że niektórzy kierowcy, zwłaszcza młodzi, żyją w przekonaniu, że jeśli dysponują samochodami nowej generacji, wyposażonymi w wiele nowoczesnych rozwiązań, także w zakresie bezpieczeństwa, to takie pojazdy w razie wypadku zapewniają nieśmiertelność. Nic bardziej mylnego. One również, jak wszystkie pozostałe, podlegają prawom fizyki, których nie da się oszukać. Przy takich szybkościach szanse wyjścia cało z wypadku są praktycznie zerowe. Poza tym amatorzy prędkości wyścigowych muszą brać też pod uwagę, że stwarzają zagrożenie dla innych, którzy jadą mniej nowoczesnymi samochodami. To kwestia odpowiedzialności i wyobraźni.
Policjanci zwracają uwagę, że nawet najwięksi piraci drogowi obecnie płacą maksymalnie 500 zł kary. Od 1 lipca tego roku miała już obowiązywać znowelizowana ustawa Prawo drogowe, przewidująca znaczną podwyżkę najdroższego mandatu, nawet do 5 tys. zł. Obecna stawka pochodzi sprzed 23 lat, gdy Polacy zarabiali dużo mniej niż teraz. Wspomniana ustawa ciągle jednak znajduje się w powijakach, a przewiduje ona jeszcze, że piraci drogowi, oprócz wyższych mandatów, mogliby się spodziewać wydłużenia o rok ważności punktów karnych oraz likwidacji szkoleń umożliwiających redukcję ich liczby.

BMW was wyśledzi
Ogólnopolska grupa SPEED została powołana rok temu w Komendzie Głównej Policji, a jej podstawowym zadaniem jest eliminowanie z dróg kierowców popełniających najpoważniejsze wykroczenia: rozwijanie nadmiernych prędkości, nieustępowanie pierwszeństwa pieszym na przejściach, wyprzedzanie przed pasami, wjazd na skrzyżowanie przy włączonym czerwonym świetle itp.
W Tarnowie działa jedna grupa SPEED, która wykorzystuje nieoznakowany radiowóz bmw 330i driver, wyposażony w wideorejestrator, o mocy silnika 252 koni mechanicznych. Jego maksymalna prędkość wynosi 250 km na godzinę.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o