Podręczniki drenują kieszenie

0
102
REKLAMA

Szacuje się, że rynek podręczników w Polsce jest wart około miliarda złotych. Co chwilę pojawiają się na nim nowe podręczniki i reedycje z niewielkimi zmianami. Dlatego ministerstwo edukacji ograniczyło możliwość składania wniosków o dopuszczenie do użytku szkolnego kolejnych wydań podręcznika, w którym zmieniono nie więcej niż 20 proc. treści. W ten sposób „termin ważności” podręczników został wydłużony do minimum trzech lat. To wzmocniło handel podręcznikami używanymi, ale nie w tych przypadkach, gdzie wprowadzana jest nowa podstawa programowa.
Jeśli ktoś jest rodzicem świeżo upieczonego czwartoklasisty z „podstawówki” oraz pierwszoklasisty rozpoczynającego edukację w szkole średniej musi liczyć się z wydatkiem rzędu tysiąca złotych na same tylko książki dla dwójki dzieci.
Tylko najubożsi mogą się starać o dofinansowanie z rządowego programu „Wyprawka szkolna”.
Mama siedmioletniej Julki za cały pakiet podręczników do klasy pierwszej szkoły podstawowej zapłaciła w internetowej księgarni 181 zł, nie licząc kosztów wysyłki. Prawie 30 procent rodziców wybiera zakupy w Internecie. Koszt tak kupionych książek może być niższy nawet o 25‑30 proc. Najlepiej jednak zrobić wcześniej rekonesans, odwiedzając księgarnie i antykwariaty.
Księgarnia Współczesna w Tarnowie, oprócz nowych podręczników, ma w ofercie również te używane. – Uczniowie i ich rodzice najbardziej narzekają na to, że nie zawsze mogą odsprzedać książki młodszemu rocznikowi i dokonać zakupu u starszych kolegów – mówi Danuta Tryba, właścicielka księgarni. Największy ruch panował tutaj na przełomie lipca i sierpnia. W pierwszym tygodniu września spodziewany jest najazd uczniów szkół średnich. Większość klientów robi zakupy mieszane, kupując część podręczników używanych i część nowych. W tej ostatniej grupie przeważają książki do nauki języków obcych.
W antykwariatach prowadzących skup i sprzedaż podręczników klientów nie brakuje. Justyna z tarnowskiego V LO z zakupami wstrzymuje się do czasu rozpoczęcia nauki. – Nauczyciele mogą jeszcze zmienić podręczniki. Lepiej poczekać – uzasadnia. Swoje książki z drugiej klasy odsprzedała młodszym koleżankom za około 50 zł, kilka przyniosła również do antykwariatu. Pieniądze dostała od razu, jakieś 5‑6 złotych za książkę. – W sumie uzbierałam około 75 złotych. Nie ma mowy, żeby wystarczyło mi na książki do klasy trzeciej, zwłaszcza że np. podręcznik z ćwiczeniami do języka angielskiego muszę kupić nowy.
Gimnazjalistka Ania sprzedała swoje książki znajomym za połowę ceny. – To były nowe podręczniki kupione rok temu – podkreśla. Sama również kupiła od kolegi za pół ceny książki do trzeciej klasy gimnazjum. – Zapłaciłam 160 złotych, a i tak brakuje mi jeszcze książki do techniki, ćwiczeń do niemieckiego oraz podręcznika i ćwiczeń do angielskiego. Natalia zakończyła w czerwcu naukę w VI LO i chętnie dzieli się swoim doświadczeniem. – Najtaniej udawało mi się kupić używane podręczniki od znajomych. Na drugim miejscu postawiłabym pana skupującego i sprzedającego książki na Burku, a na trzecim antykwariaty. W jednym z antykwariatów usłyszałam, że skupują podręczniki za jedną trzecią ceny, a ja miałam akurat nową książkę do matematyki, praktycznie w ogóle nieużywaną. Może otworzyłam ją ze dwa razy. Zapłaciłam za nią 33 zł, a teraz w antykwariacie chciano ją odkupić za 8 zł. Zaprotestowałam, bo przecież jedna trzecia ceny to 11 zł. I tyle w końcu dostałam, ale większość uczniów odsprzedających podręczniki potulnie godzi się na zaproponowane ceny.
W niektórych szkołach odbywają się giełdy używanych podręczników. W szkole Podstawowej nr 15 przygotowano taką giełdę w bibliotece pod koniec roku szkolnego. W II Liceum Ogólnokształcącym giełdę używanych podręczników organizuje samorząd szkolny zaraz na początku września. Wzbudza ona bardzo duże zainteresowanie, bywa, że ustawiają się kolejki, bo kto pierwszy, ten lepszy. Tutaj nikt nie dowiezie towaru z hurtowni. Szansą na obniżenie kosztów i odciążenie plecaków jest darmowy e‑podręcznik. Cyfrowa rewolucja ma szansę zagościć w szkołach za trzy lata. Jednak, zdaniem wydawców, e‑podręczniki będą zagrożeniem dla poziomu polskiej edukacji.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o