Podziemne tajemnice miasta

0
151
Na rynku archeolodzy odkryli fragment lochu | fot. Tadeusz Koniarz

Ich zdaniem, w przyszłości możliwe są kolejne rewelacje, o ile prace będą nadal kontynuowane. Z tym jednak jest problem.
Podczas tych wakacji przy okazji wymiany płyty na tarnowskim rynku archeolodzy odkryli fragmenty lochu dla złoczyńców i dawnego pręgierza. Resztki lochu w postaci między innymi prowadzących doń schodów usytuowane są w sąsiedztwie północnej ściany ratusza. Pochodzą prawdopodobnie z XVI wieku. Odkryte pomieszczenie ma 6 metrów długości i ponad 3 metry szerokości.
W dawnych czasach w tarnowskim ratuszu funkcjonował sąd wójtowski, znany z dużej surowości. W niektórych publikacjach można znaleźć informację, że w tym samym miejscu, co wspomniany pręgierz, znajdowała się również szubienica. Wyroki sądu miał bezzwłocznie wykonywać słynny kat z Biecza, którego z miasteczka oddalonego o 50 km sprowadzali rajcowie. Na jednym z ratuszowych portali przetrwał napis: Iustitae fundamentum fides (Wiara podstawą sprawiedliwości).
Do lochu trafiali ludzie z obciążonym przez złe uczynki sumieniem, także kupcy – oszuści starający się płacić za towar fałszywymi monetami. Miejski pręgierz w tamtym czasie był powszechnym wynalazkiem w polskich miastach. Specjalny pejcz znajdował się w dość częstym użyciu.

Program pokryty kurzem
– Odsłonięty fundament pręgierza to znalezisko bardzo istotne, poza tym mamy informacje o zachowanym słupie kamiennym wmurowanym podczas zaborów w ścianę jednej z kamienic przy pl. Kazimierza. Planowana rekonstrukcja całości będzie rzadkim w kraju przypadkiem – mówi Eligiusz Dworaczyński, archeolog z pracowni archeologiczno-konserwatorskiej, która dokonała odkrycia.
W latach 70. Eligiusz Dworaczyński przez swoich krakowskich przełożonych został wysłany do Tarnowa, aby zająć się ochroną zabytków.
– Plan był taki, że zostanę tu góra dwa – trzy lata, ale zostałem na całe życie – śmieje się. – W 1979 roku opracowałem program badań archeologicznych na tym terenie, zaakceptowany przez konsultantów z tytułami profesorskimi. Ale do tej pory ten program został ledwie tknięty, choć od tamtego czasu minęło właśnie czterdzieści lat…
Program tknięty został w ten sposób, że w 2015 roku w pobliżu pl. Morawskiego, na tyłach dawnych gotyckich zabudowań klasztornych, ekipa Dworaczyńskiego natknęła się na fragmenty murów i fundamenty murowanej świątyni, która powstała przed 1468 rokiem oraz dwie basteje połączone ze sobą tunelami. Gdzie indziej tak atrakcyjne i unikatowe odkrycie zostałoby wykorzystane w celach promocyjnych i turystycznych, w pełni odsłonięte, zabezpieczone, opisane, wieczorem objęte iluminacją świetlną. W Tarnowie wszystko zasypano z powrotem i o sprawie już zapomniano, bo miasto podobno natrafiło na jakieś formalne przeszkody.

Pamiątka po kowalu
Tarnów to miasto ze średniowieczną metryką. Osada, która dała początek miastu, po raz pierwszy była wzmiankowana w 1309, prawa miejskie otrzymała w 1330 roku. Z tamtego okresu pochodzi zachowany układ urbanistyczny – rynek wraz z wychodzącymi z naroży uliczkami. Ale wiele obiektów wzniesionych w minionych stuleciach nie dotrwało; czasem można się natknąć na ich fragmenty schowane pod ziemią, bywa że na fundamentach niektórych stoją dziś nowsze budynki. Najstarszy zachowany w całości budynek w mieście to znany Dom Mikołajowski z 1524 roku.
W kwietniu, w okolicach ul. Katedralnej i Wałowej, budowlańcy dokopali się resztek dawnej Bramy Krakowskiej, którą wjeżdżało się do obwarowanego miasta od zachodu. Nieco wcześniej podczas remontu nawierzchni na pl. Kazimierza natrafiono na ślady cmentarzyska oraz kupieckich piwniczek, w których przechowywano towar.
– Interesujące było też odkrycie, na tym samym placu, dawnego warsztatu kowalskiego wraz z resztkami rudy darniowej, zniszczonego prawdopodobnie w wyniku najazdów węgierskich na miasto w XV wieku – informuje Eligiusz Dworaczyński.


Krypta, piec i kanał
Lista odkryć z ostatniego czasu jest dłuższa. Podczas przebudowy Burku w 2013 r., w pobliżu nieistniejącego szpitala i kościółka św. Ducha, odnaleziono resztki tej drugiej budowli oraz ludzkie kości. Były one pozostałością znajdującego się tu przed wiekami cmentarza, który później został przykryty brukiem. Odkryto też kryptę sprzed pięciu wieków, przypuszczalnie znajdującą się pod zakrystią kościoła św. Ducha, w której pochowano prominentną – jak na tamte czasy – osobę, możliwe, że fundatora świątyni.
Ciekawe było odkrycie na tyłach renesansowej kamienicy w rynku, w 2007 roku, fragmentów dwupoziomowego XVI-­wiecznego pieca chlebowego, służącego kiedyś w domu bogatego mieszczanina. Dwa lata później, również w czasie prac w rynku, odkryto odcinek średniowiecznego kanału ściekowego, lecz po mieście poszła pogłoska, że być może to nie kanał, ale ślad – dowód na istnienie tajemnego podziemnego przejścia między dawnym klasztorem bernardyńskim a zamkiem Tarnowskich na Górze Św. Marcina.

Trudne średniowiecze
Dziś w Tarnowie chyba już mało kto wierzy w powielaną od pokoleń opowieść o wydrążonym pod ziemią tunelu, który łączył wymienione wyżej miejsca, choć jeszcze w 1959 roku w Słowniku Geografii Turystycznej Polski pisze się o nim z całą naukową powagą.
– Niech cały czas piszą, dlaczego nie. Miasto nic na tym nie traci, a jeszcze bardziej zaciekawia. Choć wiadomo, że mamy do czynienia tylko z legendą – zaznacza Eligiusz Dworaczyński.
Bardzo możliwe, że w następnych latach czekają nas inne niespodzianki. W opracowanym 40 lat temu programie archeologicznym wymienia się kilka miejsc w mieście wartych zbadania: szeregu posesji znajdujących się w kwartale między Wielkimi Schodami a dawną Bramą Krakowską czy odcinka biegnącego wzdłuż dawnych murów miejskich. Chodzi o poznanie, czy w przeszłości w systemie fortyfikacyjnym funkcjonowały dwie linie obrony.
– Rzeczywiście, prace w strefie dawnych murów i towarzyszących im fos mogłyby przynieść interesujące efekty, podobnie myślę o obszarze zlokalizowanym w pobliżu dawnego klasztoru bernardyńskiego, gdzie już dokonano ważnych odkryć – mówi Andrzej Szpunar, dyrektor Muzeum Okręgowego Tarnowie, z zawodu archeolog. – Ciekawy jestem też, czy przyniosą jakieś rezultaty badania tego fragmentu rynku, z którym sąsiaduje nasze muzeum. Średniowieczne miasta są dość trudne pod względem badań, ponieważ często nie ma w nich obszarów klarownych nawarstwień zabytków archeologicznych, występuje zaś plątanina różnych murów z różnych okresów.

Dobre prawo
Od wielu lat na wznowienie badań przez archeologów czeka wzgórze zamkowe na „Marcince”, na którym w 1967 roku odkryto skarb w postaci tysiąca historycznych monet, zaskakujące mogłyby być też wyniki prac, już w przeszłości prowadzonych, w obrębie potężnego wczesnośredniowiecznego grodziska obronnego umiejscowionego w pobliżu zamkowych ruin, na granicy Tarnowa i Zawady. Mowa tu jednak o obszarze położonym w pewnej odległości od miasta.
Na to wszystko jednak muszą być fundusze, których brakuje. Na szczęście wiele badań jest wymuszonych przez obowiązujące w Polsce prawo, które nakazuje prowadzenie prac archeologicznych mających poprzedzić niektóre zaplanowane roboty budowlane. Koszty tych prac pokrywają inwestorzy – prywatni, samorządowi lub państwowi. Gdyby nie to prawo, część podziemnych tajemnic Tarnowa oraz wielu innych miast nigdy nie zostałaby odkryta.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o