Policjant zbrojny

0
199
REKLAMA

Już sama indywidualna broń palna tarnowskich stróży prawa robi wrażenie. Składają się nań przede wszystkim Walthery P‑99 – niemieckie pistolety samopowtarzalne, produkowane na licencji przez Fabrykę Broni „Łucznik”. Zastąpiły one wysłużone i przestarzałe P‑64 polskiej konstrukcji. Nieliczni już funkcjonariusze posiadają tę broń, wśród nich asp. sztab. Olga Żabińska, która chwali sobie P‑64. – Nie mogę nic złego powiedzieć o tym pistolecie, mieści się, gdzie trzeba, i dobrze mi służy. Najwięcej jednak pochwał zbierają austriackie Glocki, będące także od kilku lat na indywidualnym wyposażeniu tarnowskich gliniarzy. – To naprawdę dobrze wyważona, skuteczna i celna broń krótka, sprawdza się m.in. w służbie patrolowo‑prewencyjnej – chwalą policjanci.
Trudno też wyobrazić sobie interweniujących policjantów bez ręcznych miotaczy gazu, kajdanek i osławionych pałek… Oprócz tradycyjnej gumowej pałki (zwanej w żargonie blondynką) używają też szturmowej, groźniejszej i skuteczniejszej od pozostałych – tonfy. Na wyposażeniu tarnowskiej komendy jest obecnie ponad 200 pałek tego typu, sprawdziły się już w wielu sytuacjach. Tonfa znalazła zastosowanie na całym świecie jako jeden z tzw. środków przymusu bezpośredniego. Ta wielofunkcyjna i długa (ok. 60 cm) pałka z włókien węglowych trafiła na wyposażenie polskiej policji w połowie lat 90. ubiegłego wieku. Jej wzór opracowali Amerykanie i pierwsi, przed ponad 40 laty, uzbroili swoich policjantów w nowy rodzaj pałki z rękojeścią. Twardej i sztywnej, skutecznej w obronie i ataku, przydatnej w stosowaniu bloków, pchnięć, dźwigni przy obezwładnianiu napastnika. Dzisiaj tonfy są już w powszechnym użyciu.
Najbardziej jednak spektakularnie uzbrojeni są antyterroryści. Policjanci z pododdziału antyterrorystycznego KM Policji w Tarnowie mają przy pasach Glocki, używają też w akcji pistoletów maszynowych i strzelb gładkolufowych, które włączono do arsenału polskiej policji w 1994. Rok później tzw. pociski niepenetracyjne, czyli gumowe kule miotane z broni gładkolufowej, uznane zostały za „środek przymusu bezpośredniego”.
Funkcjonariusz pododdziału do zadań specjalnych przypomina w pełnym uzbrojeniu filmowego RoboCopa. – Ma na sobie m.in. modułową kamizelkę kuloodporną, bojowy hełm, chronią go też nagolenniki, nałokietniki, specjalne rękawice, obuwie i taktyczne okulary – wylicza komisarz Jarosław Golemo z tarnowskiej komendy, instruktor wyszkolenia strzeleckiego, taktyki i technik interwencji.
Antyterrorysta wyposażony jest dodatkowo w tarczę kuloodporną, paralizator elektryczny o dużej sile rażenia, latarkę taktyczną, siatkę obezwładniającą przeciwnika. W razie konieczności zapanowania nad agresywnym tłumem może sięgnąć po… plecakowy miotacz gazu pieprzowego, używaney przez naszą policję od siedmiu lat. Gaz ten wywołuje uczucie silnego pieczenia, połączone z trudnością w oddychaniu i dezorientacją. Użyła go niedawno policja w Warszawie wobec pseudokibiców wszczynających burdy po meczu Polska‑Rosja.
Tarnowscy policjanci do zadań specjalnych nie musieli dotąd udowadniać swoich umiejętności w konfrontacji z poważnymi zagrożeniami bezpieczeństwa publicznego. Nie było np. konieczności pacyfikowania nielegalnych demonstracji czy stadionowych awantur i ściągania z krakowskiej komendy armatek wodnych. Niewiele zajęcia ma także grupa pirotechniczno‑minerska, dysponująca m.in. profesjonalnym wykrywaczem metalu. – Jesteśmy, w każdym razie, przygotowani kadrowo i sprzętowo, aby skutecznie zareagować na każde potencjalne zagrożenie – zapewniają w tarnowskiej komendzie.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o