Prywatne pogotowie?

0
144
pogotowie3
REKLAMA

Wygasają dotychczasowe umowy na świadczenia z zakresu ratownictwa medycznego w Małopolsce, więc Narodowy Fundusz Zdrowia przygotowuje nowy konkurs. Konkurs będzie otwarty i będą w nim mogły startować również firmy prywatne. Temat w naszym kraju nie jest nowy – od jakiegoś czasu prywatne spółki wchodzą także w ten obszar służby zdrowia. Największą ekspansję wykazuje duński potentat ratowniczy – Falck Medycyna. „Erki” tej firmy jeżdżą na przykład w niektórych powiatach w województwie łódzkim oraz kilku powiatach opolskich.
Zasady korzystania z ich usług są takie same jak w przypadku pogotowia państwowego. Działają na podstawie kontraktu z NFZ i pacjenci nic nie płacą. Czemu więc w Tarnowie jest taki strach przed pojawieniem się prywatnego pogotowia?
Starosta tarnowski Roman Łucarz przekonuje, że w przetargu głównym kryterium będzie cena, a ludzkiego życia wycenić się nie da.
 Ratownictwo medyczne powinno być niedostępne dla podmiotów nastawionych na działania komercyjne, bo chodzi o bezpieczeństwo zdrowotne obywateli. Przecież działalność pogotowia jest ściśle powiązana z policją i strażą pożarną. Czy je również sprywatyzujemy? – pyta starosta. – W przypadku firm prywatnych istnieje zawsze niebezpieczeństwo, że będą nastawione na zysk kosztem jakości usług. Nasze zespoły wyjazdowe składają się z kierowcy i dwóch ratowników medycznych. W prywatnych firmach kierowców już nie ma, bo za kierownicą siada jeden z ratowników, który ma jednocześnie uprawnienia kierowcy karetki.
W starostwie przypominają, że zainwestowali w Tarnowie w nową i nowoczesną dyspozytornię, zakupiono nowe karetki z doskonałym wyposażeniem, a tarnowscy ratownicy okazali się niedawno najlepsi w mistrzostwach Polski. I teraz Powiatowa Stacja Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie ma przestać istnieć, a jej zadania przejąć tania „sieciówka”? A – warto zaznaczyć – pieniądze przeznaczone na ratownictwo są środkami budżetowymi, pewnymi – ten rodzaj działalności medycznej jest opłacalny i przynosi dochód.
– Obawiamy się o swoją przyszłość, o swoje miejsca pracy, ale także o to, że będzie gorsza jakość udzielanej pomocy – twierdzi ratownik Krzysztof Krzemień z tarnowskiego pogotowia. – Ustawa zezwala prywatnemu właścicielowi, by w zespole wyjazdowym były tylko dwie osoby, a w przypadkach bezpośredniego zagrożenia życia dwie osoby np. nie zastosują zasad właściwego unieruchomienia. W tarnowskim pogotowiu pracuje obecnie 215 osób. W razie przejęcia go przez prywatną firmę pracę mogą stracić kierowcy, rozwiązane zostaną kontrakty z lekarzami. Część z nich później zostałaby zatrudniona z pewnością na nowych zasadach, ale… – Dzisiaj każde miejsce pracy w Tarnowie i okolicy jest na wagę złota. Trzeba wykonywać ruchy wyprzedzające, jeśli tylko jest jakakolwiek groźba, że liczba etatów może się zmniejszyć – uważa członek Zarządu Powiatu Tarnowskiego, Jacek Hudyma.
Rada Powiatu Tarnowskiego podjęła rezolucję, w której wyraża zaniepokojenie możliwością „łatwego przejęcia zabezpieczenia zespołów ratownictwa medycznego przez prywatne spółki w miejsce podmiotów publicznych”, ale na razie nic nie wskazuje, aby w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim przejęli się wyrażanymi w Tarnowie obawami. Monika Frenkiel z biura prasowego wojewody Jerzego Millera poinformowała nas, że konkurs będzie otwarty i startować w nim będą mogły także podmioty prywatne, jeśli spełnią wymagania konkursowe.
– Wojewoda, jeśli chodzi o ratownictwo medyczne, ustala plan całego systemu. Nowy plan obecnie jest na etapie konsultacji, po czym zatwierdzić go musi Minister Zdrowia. Trudno określić, kiedy to nastąpi, nowy plan jednak ma obowiązywać od 1 kwietnia 2014 roku – informuje. Pojawiły się głosy, że wejściu na małopolski rynek zagranicznych „sieciówek” specjalizujących się w ratownictwie medycznym można byłoby zapobiec poprzez utworzenie jednego konsorcjum składającego się z dotychczasowych państwowych stacji pogotowia i szpitali, które przedstawiłoby jedną ofertę na całe województwo.Liderem byłoby wówczas krakowskie pogotowie. Za rozwiązaniem takim optuje podobno zarówno wojewoda, jak i marszałek. Biuro prasowe wojewody potwierdziło nam, że w nowym planie systemu przewiduje się jeden rejon operacyjny dla pogotowia zamiast dotychczasowych kilkunastu rejonów obejmujących obszar powiatu, miasta lub dzielnicy.
Ta koncepcja nie wszystkim się jednak podoba, również w Tarnowie. Tutaj m.in. chcą, aby rejony były przynajmniej dwa i pokrywały się z obecnie funkcjonującymi dyspozytorniami, a w Małopolsce są dwie dyspozytornie – w Krakowie i Tarnowie. Choć wątpliwości jest dużo więcej…
– Niejasne są zasady działania takiego konsorcjum, nie wiadomo, ile pieniędzy zabrałby zarząd konsorcjum na swoje utrzymanie, nie wiadomo, czy wszystkie podmioty państwowe zostaną zaproszone do konsorcjum. Może tylko wybrane, a niepokorne się wykluczy? Nie ma też pewności, czy takie konsorcjum w ogóle mogłoby startować w konkursie, bo niezależni prawnicy twierdzą, że ta idea kłóci się z ustawami regulującymi kontraktowanie świadczeń z zakresu ratownictwa medycznego – wymienia Jacek Hudyma.
Podnoszone jest ponadto, że chcąc założyć konsorcjum, obecnie istniejące publiczne podmioty musiałyby się przekształcić w spółkę kapitałową, a więc także byłby to pewien rodzaj prywatyzacji.
Na nasze pytanie, na jakim etapie są prace nad utworzeniem jednego konsorcjum wszystkich publicznych podmiotów zabezpieczających ratownictwo medyczne w Małopolsce, jaki jest jego cel i na jakich zasadach ma funkcjonować, w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim odpowiedziano nam:
– To nie jest pytanie do wojewody, a raczej do podmiotów zajmujących się świadczeniem tego rodzaju usług.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments