Radzenie pod kreską

0
128
rady-osiedli-rysunek
REKLAMA

Aż w sześciu tarnowskich osiedlach – Grabówce, Starówce, Piaskówce, Gumniskach, Strusinie i Zielonym – nie będzie rad osiedli. W poprzednich wyborach zdarzało się, że w jednym czy dwóch osiedlach rad nie wybrano, teraz najniższego poziomu samorządów nie będzie aż w siedmiu dzielnicach miasta. – Coś jest chyba nie tak z ideą tych wyborów, bo część dzielnic, w których nie wybrano rad, powtarza się. Sprawa jest o tyle dziwna, że progi frekwencyjne są wręcz minimalne. Teoretycznie więc, nawet minimalna aktywność powinna skutkować wybraniem rady w każdym osiedlu – oceniał przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie Grzegorz Światłowski. – Niska frekwencja w dniu wyborów byłaby pewnie jeszcze niższa, gdybyśmy nie wystąpili z prezydentem miasta do proboszczów o odczytanie specjalnego apelu zachęcającego do udziału w wyborach rad osiedli. Ale i to nie wszędzie pomogło. Może trzeba się generalnie zastanowić nad funkcjonowaniem tego poziomu samorządu, może warto zweryfikować liczbę i zasięg terytorialny poszczególnych osiedli, może trzeba dzielnice połączyć? Na pewno potrzebna jest dyskusja i znalezienie lepszego rozwiązania.
Urzędnicy miejscy twierdzą, że wybory były należycie promowane, a każdy zainteresowany mógł uzyskać pełną informację. Jednak nie wszyscy zgadzają się z takim poglądem. – Wbrew temu, co mówił publicznie prezydent Ścigała, wybory do rad osiedli nie były rozpropagowane. Zwykły mieszkaniec miasta miał praktycznie zerową informację o wyborach, a gdy chciał się dowiedzieć czegoś więcej, to musiał się fatygować do urzędu – twierdzi prawnik Jacek Litwin, który startował w wyborach do RO Starówka, a do udziału w wyborach zachęcał m.in. na Facebooku.– Mieszkańcy Tarnowa niemal w 99 procentach nic nie wiedzieli o wyborach. Osobna kwestia to fakt, że wielu osób to po prostu nie interesuje. Uważam zresztą, że działalność rad osiedli jest słabo znana – mówi się o nich praktycznie tylko przed kolejnymi wyborami, a i to mało. Jest coraz gorzej, bo w kolejnych osiedlach nie będzie rad. Niestety, pokutuje od lat stereotyp, że rady niewiele mogą, tymczasem w rzeczywistości ich kompetencje wcale nie są takie małe.
Wieści o braku dostatecznej informacji potwierdzają także mieszkańcy tarnowskich osiedli. – Wcale się nie dziwię, że frekwencja była tak niska. U mnie, a mieszkam na osiedlu Legionów, w ogóle nie było żadnych informacji o kandydatach startujących w wyborach, nie było nawet informacji o samych wyborach – ocenia Tadeusz Słowik.
W dniu wyborów zapytaliśmy w centrum Tarnowa kilkanaście osób, czy zamierzają wziąć udział w wyborach rad osiedlowych. Spośród 17 osób tylko dwie w starszym wieku odpowiedziały, że prawdopodobnie zagłosują, ale jeśli nie będzie padało, bo mają daleko do komisji wyborczej. – Po co będę głosował? W mieście i tak nie przejmują się głosami mieszkańców. Wielokrotnie w urzędzie zgłaszałem sprawę okolic przejścia pod torami, na przedłużeniu ulicy Wita Stwosza.Straszny bajzel, teren nieoświetlony, popołudniami strach przechodzić. Zbywano mnie, odsyłano do straży miejskiej, a prostej, porządkowej sprawy nie załatwiono. Jak tak się traktuje ludzi, to po co mam głosować – tłumaczył pan Marian.

REKLAMA

Młodzi tarnowianie twierdzili, że nie wiedzą nic o wyborach, ale i tak by na nie nie poszli, bo ich to nie interesuje.

– Z pewnością nie możemy w tym przypadku mówić o kryzysie demokracji, chyba bardziej o kryzysie zaufania i wiary w realne możliwości rad osiedli. Wciąż pokutuje stereotyp, że rady osiedli to kółka wzajemnej adoracji dla emerytów i rencistów. To jednak ma racjonalne podstawy, bo właśnie osoby niepracujące zawodowo maja sporo wolnego czasu i mogą wykazać się aktywnością społeczną, m.in. w radach osiedli – to opinia politologa. – Samorządy popełniają poważny błąd, nie promując takiej aktywności obywatelskiej. Zwykle rada osiedla opiera się na kilku społecznikach, którzy przez lata załatwiają drobne sprawy bieżące dla mieszkańców. Brak należytej informacji o działalności, kompetencjach i możliwościach samorządu osiedlowego wpływa m.in. na niezainteresowanie młodzieży. Starsze osoby myślą o dziurach w ulicach, zaniedbanych skwerach czy sterczących płytach chodnikowych. Tymczasem rady osiedli mogą proponować rozwiązania, które zaktywizują mieszkańców, ściągną na osiedla inwestycje rekreacyjno‑sportowe. To właśnie rady osiedli mogą opiniować czy wnioskować w sprawach zabudowy, lokalizacji obiektów handlowych itp. Gdyby należycie wypromować ten najniższy poziom samorządu lokalnego, z pewnością przyniosłoby to sporo korzyści dla mieszkańców. Najpierw trzeba im jednak pokazać, że rada osiedla faktycznie działa, co konkretnie zrobiła i co może zrobić.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o