Receptowe kontrowersje

0
54
recepty
REKLAMA

Brak na recepcie łacińskich nazw chemicznych składników leku to efekt nowego rozporządzenia w sprawie wzorów recept. Przepisy weszły w życie w marcu tego roku.
Wcześniej lekarz mógł wypisać na druku obok nazwy handlowej leku również nazwę substancji po łacinie, a nawet tylko tę drugą. To niewielki szczegół, który jednak dawał pacjentom większe możliwości wyboru w aptece. Farmaceuta nie ograniczał się bowiem do nazwy handlowej leku, ale mógł wybierać spośród wielu innych medykamentów, w których znajdowała się wskazana na recepcie łacińska nazwa substancji. Wielu pacjentów korzystało z takiej możliwości, bowiem np. za dopłatą wybierano lek droższy, ale skuteczniejszy lub odwrotnie. Po wprowadzonych zmianach wybór pacjenta, który przychodzi z receptą do apteki, jest ograniczony tylko do leku, którego nazwa handlowa została wypisana, lub do tańszych zamienników umieszczonych na liście refundacyjnej.
Medycy twierdzą, że ta zmiana jest celowym działaniem, które ma dać NFZ jeszcze większe oszczędności na refundacjach. W efekcie Fundusz nie będzie musiał dopłacać do droższych leków, których nazwy handlowe nie znalazły się na liście refundacyjnej.
W nowym rozporządzeniu nie wspomina się o prawie wypisywania recept po łacinie, a medycy boją się niejasnych przepisów, gdyż za pomyłki są surowo karani przez NFZ. Jeszcze do niedawna wypisywali nazwy handlowe leków bądź nazwy międzynarodowe, jednak NFZ nie był w stanie jednoznacznie określić, jak farmaceuci mają wydawać leki: najtańsze odpowiedniki czy dowolne medykamenty? – W efekcie, gdy nie było danego lekarstwa w aptece, wydawaliśmy specyfik, jaki wybrał pacjent – podkreśla Paweł Głód, kierownik apteki „2001” przy ul. Słonecznej w Tarnowie. – Zresztą recept z międzynarodowymi nazwami leków nie mieliśmy dużo.
Teraz na receptach nie ma łaciny, są natomiast nazwy handlowe leków. Jeśli apteka nie ma lekarstwa przepisanego przez medyka, farmaceuta może zaproponować pacjentowi lek droższy, ale nie będzie on refundowany. W efekcie chory kupi go tylko za pełną odpłatność. – Refundację otrzyma, jeśli zdecyduje się na tańszy specyfik – wyjaśnia szef apteki. – Jeśli różnica w cenie wynosi złoty lub dwa, pacjenci decydują się na taki lek. Owszem, są tacy, którzy wolą lekarstwa zapisane na recepcie, ale inni nie obawiają się zamienników.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o