Rodzina nadal pilnie poszukiwana

0
203
fot. https://tarnow.pl

Tydzień temu opisaliśmy historię czterech braci oddanych przez mamę do Pogotowia Opiekuńczego w Tarnowie. Młoda kobieta nie porzuciła synów, ale też nie była w stanie się nimi dalej zajmować. Teraz urzędnicy szukają dla nich rodziny zastępczej. Szerokie nagłośnienie sprawy wywołało olbrzymie zainteresowanie losem chłopców, pracownicy MOPS-u odebrali ponad sto telefonów z kraju i z zagranicy, od Gdańska po Stany Zjednoczone. Często emocjonalnych, spontanicznych i… nieprzemyślanych. Na razie nie udało się znaleźć nikogo, kto mógłby przygarnąć całą czwórkę.

Najmłodszy ma niewiele ponad rok, najstarszy niespełna sześć lat. Gdy trafili do Pogotowia Opiekuńczego w Tarnowie byli przestraszeni, zaniedbani, wymagali pomocy lekarskiej. Teraz już doszli do siebie, są bardzo żywi, lgną do ludzi, mają doskonały kontakt z opiekunami.
Tyle, że Pogotowie Opiekuńcze powinni opuścić jak najszybciej, to nie jest miejsce dla nich. W interwencyjnej placówce przebywają osoby od 10 do 18 roku życia, często sprawiające problemy wychowawcze, a nawet mające konflikt z prawem. Dom Dziecka? Też nie dla nich. Prawo mówi wyraźnie, maluchy, które nie ukończyły 10 lat, powinny być kierowane do rodzin zastępczych. Problem w tym, że takich rodzin jest za mało.

Przyjeżdżam i biorę wszystkie…
Gdy sprawa braci nabrała rozgłosu, telefony w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Tarnowie rozdzwoniły się na dobre. Pracownicy odebrali ich ponad sto od osób poruszonych historią dzieci i deklarujących swoją pomoc. Z ośrodkiem kontaktowali się i kontaktują ludzie z całego kraju, między innymi z Gdańska, Bydgoszczy, Poznania, Opola, Szczyrku, Rzeszowa, Warszawy, Dębicy, a także z zagranicy, ze Szkocji, Anglii, Belgii, Irlandii czy Stanów Zjednoczonych. Również drogą mailową wpłynęło kilkanaście zapytań. Żadne ze zgłoszeń nie pozostaje bez odpowiedzi.
Po tygodniu liczba telefonów zaczęła jednak spadać. – Emocje opadły i zaczyna się szara rzeczywistość. Obecnie tych telefonów jest mniej. Wczoraj były trzy, dzisiaj jeden – informuje Małgorzata Proszowska, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tarnowie. – Właśnie dzisiaj zadzwoniła pani, bodajże z Warszawy, oświadczając, że ona chętnie tych chłopców weźmie. Pani ta nigdy nie pełniła funkcji rodziny zastępczej. Gdy dowiedziała się, jakie są zasady, była rozczarowana. Ona tak to sobie wyobrażała, że do nas przyjedzie, porozmawiamy, i jeszcze tego samego dnia wróci do domu z czwórką dzieci. Mówiła: robicie taką akcję, a dzieci nie chcecie dać. Nie możemy, to jest duża odpowiedzialność.
Nie damy dzieci nikomu, kto nie jest sprawdzony, kto nie przeszedł testów, szkolenia. Przecież my za nie odpowiadamy. Z kolei osoby dzwoniące z zagranicy zainteresowane były przede wszystkim adopcją albo całej czwórki, albo jednego z chłopców, tego najmłodszego.

Jeden złożony wniosek
Z terenu Polski swoją pomoc wstępnie zadeklarowało 9 rodzin zastępczych. Trwa obecnie weryfikacja zgłoszeń. Jednak zdecydowana większość dzwoniących to osoby, które nigdy wcześniej nie były rodziną zastępczą, więc muszą przejść pełną procedurę kwalifikacyjną, jeśli tylko nie zmienią zdania.
Wszyscy są informowani, że powinni zgłosić się do najbliższego powiatowego centrum pomocy rodzinie lub miejskiego ośrodka pomocy społecznej, który w ich miejscu zamieszkania odpowiedzialny jest za diagnozowanie i kwalifikowanie rodzin zastępczych.
– Sporo rozmów dotyczyło również chęci przysposobienia wszystkich dzieci, bądź też jednego. Jednak rodzina zastępcza a adopcja to dwie różne formy opieki – tłumaczy Agnieszka Balawejder kierująca tarnowskim Działem ds. Pieczy Zastępczej MOPS. – Adopcja jest decyzją na całe życie. Rodzice adopcyjni mają takie same prawa i obowiązki, jakie mają rodzice biologiczni. Natomiast rodzina zastępcza jest tylko tymczasową formą pomocy, której główną ideą jest powrót dziecka do rodziny biologicznej. I dopiero wtedy, gdy jest to niemożliwe, może dojść do adopcji. Należy pamiętać, że dziecko w rodzinie zastępczej, o ile nie zakaże tego sąd, ma prawo do kontaktu ze swoimi rodzicami biologicznymi, a także z innymi najbliższymi osobami.
Z MOPS-em skontaktowały się także cztery tarnowskie rodziny, z którymi umówiono się na indywidualne rozmowy. Z jedną z mieszkanek Tarnowa udało się już spotkać, po rozmowie z psychologiem zdecydowała się złożyć wniosek o ustanowienie jej rodziną zastępczą. Jednak nie dla czwórki chłopców. Jest w stanie przyjąć jedno-dwoje dzieci. W marcu weźmie udział w szkoleniu.
– Często po przeanalizowaniu sytuacji na spokojnie, kiedy emocje już opadną, okazuje się, że z różnych przyczyn: zawodowych, rodzinnych czy mieszkaniowych rodziny nie mają możliwości, aby zająć się konkretnymi dziećmi, w tym przypadku czwórką braci. Co nie wyklucza tego, że mogą zostać rodziną zastępczą dla innego dziecka lub dzieci – dodaje Agnieszka Balawejder. – Dlatego w dalszym ciągu apelujemy i zapraszamy osoby z Tarnowa zainteresowane ideą rodzicielstwa zastępczego do kontaktu z nami.
Warunkiem umożliwiającym przystąpienie do procesu szkoleniowo-kwalifikacyjnego jest pomyślne przejście przez tak zwany etap opiniowania i diagnozowania kandydatów.
Po sporządzeniu opinii psychologiczno-pedagogicznej, która jest elementem wstępnej kwalifikacji, kandydaci uczestniczą w szkoleniu, w wymiarze 60 godzin dydaktycznych. Program obejmuje m.in. zagadnienia z zakresu: elementów prawa rodzinnego, problemów rozwojowych i emocjonalnych dziecka wychowywanego poza rodziną naturalną, zaburzeń więzi. Do tego dochodzi 10 godzin praktyki w rodzinach zastępczych zawodowych lub placówkach opiekuńczo-wychowawczych. Każda rodzina zastępcza otrzymuje wsparcie finansowe.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o