Rodzinny układ będzie rządził pogotowiem?

2
2268
Rodzinny układ rządzi pogotowiem w Tarnowie
Kontrowersje budzi konkurs na stanowisko wicedyrektora PSPR w Tarnowie
REKLAMA

7 sierpnia rozstrzygnięty został konkurs na stanowisko wicedyrektora do spraw medycznych Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie, został nim Marcin Kunecki. Nie byłoby w tym niż nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że prywatnie jest on… synem dyrektorki stacji, Kazimiery Kuneckiej. Nie wszyscy zatrudnieni w pogotowiu są z tej sytuacji zadowoleni, mówią, że zostały złamane przepisy ustawy o pracownikach samorządowych, zastanawiają się także nad etycznym aspektem takiej decyzji. W tarnowskim starostwie – jednostce prowadzącej pogotowie problemu nie widzą, wicestarosta Jacek Hudyma twierdzi, że prawo w żadnym wypadku nie zostało przekroczone.

Faktem jest, że w opinii prawnej sporządzonej na okoliczność konkursu, w którym startował syn dyrektorki napisano, że nie istnieje norma zakazująca pozostawania osób spokrewnionych w służbowej podległości. Sporządzający dokument podkreślają jednak, że sytuacja taka w społecznym odbiorze wydawać się może nietransparentna i nierzetelna od strony nadzoru pracodawcy nad należytym wykonywaniem obowiązków.
– Nie chodzi o to, że w jakikolwiek sposób chcemy podważać kompetencje Marcina, wręcz przeciwnie, jest dobrym lekarzem i kolegą, jeździ z nami w pogłowiu już od kilku lat. Nikt w stacji głośno tego nie powie, bo ludzie boją się konsekwencji, jednak zatrudnienie go przez matkę na stanowisko pełniącego obowiązki zastępcy dyrektora, a później jego wygrana w konkursie budzą niesmak z kilku powodów. Konkurs organizowała dyrektorka Kunecka i do składu konkursowej komisji powołała kilku swoich podwładnych. Czy to jest zgodne z prawem i etyką, która w szczególny sposób dotyczyć powinna pracowników służby zdrowia? Moim zdaniem rażąco przekroczone zostały przepisy ustawy o pracownikach samorządowych, która wyraźnie mówi o zakazie podległości służbowej między osobami bliskimi. Jesteśmy jednostką opłacaną z publicznych pieniędzy, więc konieczne jest zachowanie norm przejrzystości, na usta ciśnie się tylko jedno słowo – nepotyzm – mówi anonimowo jeden z pracowników Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie.

REKLAMA

Czy konkurs był uczciwy?
– 31 grudnia ubiegłego roku skończyła się kadencja poprzedniego zastępcy dyrektora do spraw medycznych, dlaczego więc konkurs nie został ogłoszony wcześniej? Dyrektorka powinna przygotować go w ubiegłym roku, aby jej nowy zastępca rozpoczął pracę od początku stycznia. Byliśmy bardzo zdziwieni, gdy 2 marca dowiedzieliśmy się, że na pełniącego obowiązki swojego zastępcy Kazimiera Kunecka powołała syna. Co ciekawe, teraz próbuje ukrywać tę informację, chociaż jeszcze do niedawna na naszej stronie internetowej znajdowało się ogłoszenie, że p.o. zastępcy dyrektora w jednym dniu w tygodniu pełni dyżur. Niemal zszokowani byliśmy, gdy okazało się, że Marcin będzie startował w konkursie, no bo jak to ma wyglądać: matka będzie ustalać synowi wysokość wynagrodzenia i zakres obowiązków, będzie wydawać mu służbowe polecenia? To nie jest w porządku, co prawda dyrektorka zrezygnowała z udziału w pracach komisji konkursowej, jednak to ona była organizatorką konkursu. Uważam, że w sytuacji, gdy wiedziała, że syn będzie brał w nim udział, powinna powierzyć ten obowiązek pracownikom starostwa. Daleki jestem od posądzania kogokolwiek o to, że konkurs był nieuczciwy, ale wiem, iż wielu osobom tak właśnie się wydaje. Gdy w kwietniu ogłoszono konkurs słychać było, że zainteresowanych nim jest kilku tarnowskich lekarzy, gdy jednak dowiedzieli się, że startował będzie syn Kuneckiej, dali za wygraną. Wprost mówili, że Marcin ma wygraną w kieszeni – tłumaczy inny pracownik stacji pogotowia.
Konkurs na stanowisko wicedyrektora ogłoszony został 27 kwietnia, 16 czerwca przed konkursową komisją stanęło dwóch kandydatów, jednak z powodu braków w dokumentacji jednego z nich, nie został rozstrzygnięty. 2 lipca konkurs ogłoszono po raz drugi, a 7 sierpnia członkowie komisji stwierdzili, że lepszym kandydatem jest Marcin Kunecki. – Nie został on jeszcze powołany na stanowisko i w związku z tym rodzą się kolejne pytania, kto będzie to robił? Czy starostwo, czy dyrektorka stacji, która konkurs organizowała i która jest matką Marcina? – pyta jeden z naszych rozmówców.

Prawo nie zostało złamane
– Przepisy rozporządzenia ministra zdrowia dotyczące organizacji konkursów nie zakazują udziału w nich osobom spokrewnionym, więc regulacje prawne w wypadku wyboru Marcina Kuneckiego nie zostały zachwiane. Po przesłuchaniu kandydatów komisja wybrała Kuneckiego, nikt nie zgłaszał zastrzeżeń, protokół podpisali wszyscy. Dyrektorka miała także prawo zatrudnić go na stanowisku pełniącego obowiązki. Nie mam wiedzy, czy dr Kunecki zrezygnuje z funkcji zastępcy ordynatora oddziału kardiologicznego w dębickim szpitalu, nawet gdyby się tak nie stało, to z powodzeniem będzie mógł łączyć te funkcje, jego poprzednik Piotr Kogut także dodatkowo pracował w innym miejscu. Zdaję sobie sprawę, że osoby postronne, nieznające dokładnie tematyki mogą posądzać dyrektorkę o nepotyzm, jednak zaręczam, że nic takiego nie miało miejsca. Ważne, że Marcin Kunecki jest dobrym lekarzem, od lat pracuje w naszej stacji pogotowia, poza tym trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż nie ma zbyt wielu chętnych do pracy w tej jednostce – mówi wicestarosta Jacek Hudyma.
Rzecznik Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego Krzysztof Krzemień, który pełnił funkcję przewodniczącego komisji konkursowej, także chwali Marcina Kuneckiego. – Od ośmiu lat pracuje w pogotowiu i cieszy się zaufaniem medycznych ratowników, jest doktorem nauk medycznych, doświadczonym lekarzem w trakcie habilitacji, był także organizatorem naukowych konferencji. Jeśli chodzi o to, czy było zgodne z prawem to, że startował w konkursie jako syn dyrektorki, mamy na to dwie prawne ekspertyzy, które nie wniosły żadnych zastrzeżeń – wyjaśnia rzecznik.

Nietransparentne i nierzetelne
Jedna z prawnych opinii, na którą powołują się zarówno wicestarosta, jak i rzecznik pogotowia przygotowana została w oparciu o ustawy dotyczące działalności leczniczej, ratownictwa medycznego, finansów publicznych, instytutów badawczych i rozporządzenie ministra zdrowia z 2012 roku w sprawie sposobu przeprowadzania konkursów na niektóre stanowiska kierownicze w podmiotach leczniczych nie będących przedsiębiorstwami. Przeczytać w niej można, między innymi: „Nie istnieje norma prawna, która zakazywałaby pozostawania osób spokrewnionych w stosunku podległości służbowej. W konsekwencji istnienie takiej konfiguracji zatrudnienia nie jest bezprawne i nie rodzi żadnych konsekwencji normatywnych”. Jednak, jak zauważyli przygotowujący dokument prawnicy: „Obok sfery normatywnej istnieje także ta, która związana jest z etyką administrowania. W powszechnym odbiorze społecznym pozostawanie osób blisko spokrewnionych w podległości służbowej może wydawać się nietransparentne, a poza tym nierzetelne od strony nadzoru pracodawcy nad należytym wykonywaniem obowiązków pracowniczych. Jest to jednak zagadnienie, z którym powinny się zmierzyć same osoby zainteresowane, które w takiej konfiguracji pozostają”.
Jeden z naszych rozmówców podkreśla. – Przygotowujący prawne opinie najprawdopodobniej celowo pominęli przepisy ustawy o pracownikach samorządowych, którymi przecież są wszyscy zatrudnieni w pogotowiu, bo jednostką prowadzącą pogotowie jest starostwo. Artykuł 26. wspomnianej ustawy wprost mówi o zakazie podległości służbowej między osobami bliskimi. Dokładna jego treść brzmi: „Małżonkowie oraz osoby pozostające ze sobą w stosunkach pokrewieństwa do drugiego stopnia włącznie (…) nie mogą być zatrudnieni w jednostkach, jeżeli pozostawałby między tymi osobami stosunek bezpośredniej podległości służbowej. Przepis jest adresowany do pracowników samorządowych bez rozróżnienia, o którą ich grupę chodzi”.

REKLAMA

2
Dodaj komentarz

2 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
2 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Anon

Nie dajcie się nabrać, ten wyziew powyższy został napisany przez lekarkę Annę G która ma ból doopy bo nikt jej w pogotowiu nie chce. Pani lekarz, fucha dyrektora to nie wypicie kawy i zgarnięcie hajsu tylko zapieprz zwłaszcza w czasach COVIDA. Więc jak pani się zabarykaduje w swoim blaszaku na Okrężnej lecząc e-skierowaniami, niech się pani odwali od nas,pozwoli nam spokojnie pracować. I zmieni tą koszmarną fryzurę:)

pracownik

Przykre, najlepszy dyrektor medyczny od lat w końcu ktoś komu zależy i zna specyfikę pracy ZRM. I co z tego że wyszło jak wyszło ocenia się z tego co zrobił i zrobi dla PSPR. Część załogi która? Bardzo mnie to ciekawi łatwo wpisać i wkładać w usta innym a jestem przekonany że żadnej załogi nie ma tyko radosna twórczość osoby rozczarowanej innym wynikiem konkursu.