Do pracy biegiem lub jednośladem

0
101
rowerowo
REKLAMA

Obowiązkowy spacer urzędnika
Jak zapewnia Dorota Kunc‑Pławecka, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Tarnowa, dojazdy do pracy samochodem są w Tarnowie mniej powszechne m.in. ze względu na brak przypisanych wyłącznie pracownikom magistratu miejsc parkingowych.
Oczywiście, jak dodaje rzeczniczka, niektórzy pracownicy dojeżdżający z odleglejszych miejsc zamieszkania – także spoza Tarnowa – korzystają z samochodów. Ale i wówczas zwykle muszą dojść kilkaset metrów, bo nie parkują pod samym urzędem. Wśród tych, którzy mieszkają bliżej, znacznie powszechniejsze jest docieranie do pracy spacerem lub miejskim autobusem.
– Po prostu tak jest wygodniej, czasem taniej, na pewno też zdrowiej. Na szczęście Tarnów nie jest miastem tak rozległym, by nie dało się po nim poruszać piechotą.

REKLAMA

Sekretarka na rowerze
Wśród urzędników nie brak prawdziwych entuzjastów (i entuzjastek) roweru – jest on i sposobem dojazdu do pracy, i ulubioną formą relaksu po pracy. Ze stojaka przy budynku UMT przy Mickiewicza korzysta np. Inga Zymuła, wieloletnia współpracowniczka i sekretarka wiceprezydenta Henryka Słomki‑Narożańskiego. W sezonie rowerem dojeżdża do urzędu codziennie, zostawia go na stojaku lub w urzędowym garażu, potem szybko przebiera się w urzędową garsonkę, i po chwili już odbiera telefony od mieszkańców.
– Rower daje mi niezależność, w ten sposób „ładuję akumulatory” i zwalczam stres –twierdzi Inga Zymuła. – To także poczucie wolości.
Na rowerze dojeżdża – czasem bezpośrednio po pracy – do tarnowskiego azylu dla bezdomnych zwierząt w Krzyżu, gdzie pracuje jako wolontariuszka. Jak podkreśla, rower towarzyszy jej od lat, a w tym „wcieleniu” –w sportowym stroju – rozpoznają ją po drodze zwykle tylko inni amatorzy jednośladów.

Bieganie do pracy
Z roweru często korzysta także Dorota Kunc, choć w ostatnich latach odkryła także inną formę aktywności – do pracy… przybiega. I z pracy wybiega!
– Nie mam samochodu, a drogę do pracy traktuję jako okazję do aktywności fizycznej i relaksu – wyjaśnia. – Zależnie od sezonu albo jeżdżę na rowerze, albo ostatnio biegam – i to niezależnie od pogody, także w deszczu i mrozie. Dziś są specjalne ubrania termoaktywne, które pozwalają uprawiać sporty na powietrzu przez cały rok. Stąd zresztą wzięło się bieganie –jesienią, gdy kończył się sezon rowerowy, wpadałam w depresję i odczuwałam różne dolegliwości, związane z brakiem ruchu. Szukałam alternatywy, doradzono mi bieganie, jako coś, co można robić przez cały rok, nawet w drodze do pracy. Dziś nabrałam tyle wprawy, że nie obawiałabym się startować w maratonie –trasę półmaratonu przebiegam codziennie, ale nie traktuję tego wyczynowo. Biegam i jeżdżę dla siebie.
Dodaje, że owszem, ten sposób pokonywania przestrzeni w różnych porach roku skutkuje czasem przeziębieniami, no i wymaga przebierania się w pracy.
– Mam tu w tym celu rodzaj „garderoby” w worku i na paru wieszakach. Ale i tak uważam, że taka codzienna droga do pracy daje same korzyści: od dotlenienia organizmu czy poprawy samopoczucia, jakie daje ruch, po obserwację przyrody, odprężenie psychiczne. Aktywne życie jest bardziej radosne.

To nie symbol, ale…
Mniej „ekologiczni” – niekoniecznie z przekonania – są pracownicy tych urzędów, w których praca wiąże się codziennie z bywaniem „w terenie” – zarówno w regionie, jak i w samym mieście.
– Może samochód nie jest już tak jednoznacznie symbolem statusu jak kiedyś, ale gdybym, dojeżdżając do miejscowości w terenie, korzystał z busa, wyglądałoby to chyba trochę dziwnie –ocenia pracownik jednego z podtarnowskich urzędów gminy. – Nie mówiąc już o tym, że do większości wsi i przysiółków autobusy czy busy nie docierają.
– Uwielbiam rower, więc oczywiście eksperymentowałem z dojazdami w ten sposób nie tylko do biura, ale i do różnych części naszych zasobów – wspomina pracownik administracji jednej z tarnowskich spółdzielni mieszkaniowych. – Niektórzy z mieszkańców odbierali to sympatycznie, ale bywali i tacy, którzy z tego powodu traktowali mnie jakby lekceważąco. Raz usłyszałem: „To pięknie, że uprawia pan sport w godzinach pracy, ale my tu mamy ważną sprawę…” No cóż, przesiadłem się do samochodu.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments