Jaki Tarnów rowerowy?

0
112
rowerowy-tarnow
REKLAMA

W Tarnowie przybywa zwolenników dwóch kółek. Argumenty są proste – świat z pozycji rowerowego siodełka wygląda ciekawiej, poruszanie się na rowerze jest tańsze, rowerzyści unikają korków, objazdów, oszczędzają czas. Ale nie nerwy… Pamiętać trzeba, że typowych ścieżek rowerowych w Tarnowie jest jak na lekarstwo. Ścieżka rowerowa przeznaczona tylko i wyłącznie dla rowerzystów musi być wyraźnie odseparowana od chodnika i jezdni. Taką ścieżką można się poruszać m.in. wzdłuż ulicy Szujskiego, Błonie, Czystej i Wyszyńskiego. Większość tras dla tarnowskich rowerzystów to po prostu chodniki z dopuszczonym tam ruchem rowerów.
– Tam, gdzie pozwalają na to możliwości terenowe i przewidziano to na pewnym etapie projektowym, drogi dla rowerów są modernizowane. Co najmniej od dwóch lat, jeżeli powstaje nowa inwestycja drogowa czy planowana jest przebudowa już istniejącej drogi, a są możliwości, to już na etapie projektowania uwzględniane są interesy rowerzystów – mówi Jacek Kupiec, kierownik Referatu Inżynierii Ruchu Drogowego Urzędu Miasta Tarnowa.
Co cztery lata rower okazuje się być w Tarnowie sprawą trochę polityczną. Początkiem września 2010 roku, z inicjatywy ówczesnego radnego Roberta Wardzały, a podjętej przez Urząd Miasta Tarnowa, zorganizowano objazd ścieżek rowerowych. Uczestniczył w nim m.in. prezydent Ryszard Ścigała. Kolejny taki objazd odbył się początkiem lipca 2014 roku, a na rowerową wyprawę po Tarnowie zapraszał już poseł Wardzała wspólnie z p.o. prezydenta, Henrykiem Słomką‑Narożańskim. W obu przypadkach, dziwnym zbiegiem okoliczności, objazdy poprzedzają samorządowe wybory…
Efektem pierwszego objazdu był najpierw komunikat, w którym prezydent Ścigała przyznawał rację rowerzystom i zapraszał ich do współpracy: „Od lat budowane na terenie miasta Tarnowa ścieżki mogły mieć szereg niedociągnięć. Chciałbym, aby te osoby, które jeżdżą na rowerze, mogły mieć również wpływ nie tylko na jakość, ale również na rozwiązania drogowe związane ze ścieżkami rowerowymi”. Powołano wtedy zespół ds. ścieżek rowerowych, zapraszając do prac m.in. przedstawicieli sekcji turystyki rowerowej tarnowskiego Sokoła, pracowników serwisów rowerowych i sędziego kolarskiego. Zespół miał współtworzyć koncepcję tarnowskich ciągów pieszo‑rowerowych. Trzy lata później zarządzeniem prezydenta zmieniono skład personalny zespołu. Nie znaleźli się już w nim w tak mocnej reprezentacji tarnowscy rowerzyści (nie wymieniono ich wprost z nazwiska), przybyło za to rozmaitych urzędników – kierowników, dyrektorów, inspektorów. Inne osoby mogły być zapraszane na spotkania zespołu ds. ścieżek rowerowych w charakterze konsultantów.

REKLAMA

Co wydarzyło się przez cztery lata, pomiędzy kolejnymi objazdami ścieżek rowerowych? W jakim stanie jest tarnowska infrastruktura dla rowerzystów? Kilka miesięcy temu przygotowano inwentaryzację ścieżek rowerowych w mieście.
– Nasz wydział otrzymał polecenie, by zlecić przygotowanie inwentaryzacji ścieżek rowerowych, ale z punktu widzenia osób, które jeżdżą po mieście na rowerach i to nie tylko rekreacyjnie. Wysłaliśmy zapytanie do trzech podmiotów, ostatecznie do opracowania zestawienia zgłosiło się Stowarzyszenie Sportowe Sokół Tarnów. Każdy odcinek dróg dla rowerów został dokładnie sprawdzony, sfotografowany i opisany – gdzie się znajduje, jaka jest jego długość i z jakiej nawierzchni został wykonany, w jakim jest stanie, jakie ewentualnie uwagi co do danego odcinka mają rowerzyści – wyjaśnia Marek Baran, dyrektor Wydziału Sportu UMT.
Z zestawienia wynika, że tarnowscy rowerzyści mają do dyspozycji 64,5 km krótkich odcinków przygotowanych specjalnie dla nich (choć w większości są to właśnie ciągi pieszo‑rowerowe), z czego aż 57,8 km to odcinki bez oznakowania.
Rowerzyści mają swój ranking nawierzchni dróg rowerowych najlepszych z punktu widzenia ich użytkownika. Na pierwszym miejscu jest oczywiście droga asfaltowa, na drugim miejscu umieszczono beton, na kolejne miejsca wpisano płyty chodnikowe betonowe (wymagające solidnej podbudowy), kostkę brukową niefazowaną i kostkę brukową fazowaną (fazowane krawędzie kostek tworzą na powierzchni drogi rowki, które wytrącają koła roweru z obranej trasy, co dla rowerzystów jest niebezpieczne).Ranking okazuje się być listą życzeń, bo tarnowska rzeczywistość rowerowa to ów ranking postawiony na głowie.
Aż 29,6 km dróg rowerowych w Tarnowie wykonano z kostki brukowej fazowanej, kolejnych 14 km z kostki brukowej niefazowanej, 12 km z asfaltu, 4 km wyłożono płytami chodnikowymi, a zaledwie 2,6 km dróg pokrytych jest betonem. Pozostałe 1,5 km to trylinka i granit.Trudno zatem dziwić się narzekaniom tarnowskich rowerzystów. Sporo uwag wypowiedziano podczas ostatniego objazdu, nie brakuje ich także w omawianym raporcie. Rowerzyści mówią o barierach architektonicznych napotykanych na drogach rowerowych (latarnie, reklamy, kosze na śmieci, przystanki autobusowe), wysokich krawężników, nierównej nawierzchni…
– Nie ma ścieżek rowerowych. To co jest, to chodniki podzielone linią poziomą do wspólnego użytku przez pieszych i rowerzystów. Takie rozwiązanie powoduje sporo nieporozumień i konfliktów. W dodatku te odcinki są źle oznakowane. Brakuje wyraźnego wskazania, w którym kierunku obowiązuje ruch rowerowy. Znaki pionowe są, ale piesi nie zwracają na to uwagi. Ciągi pieszo‑rowerowe powinny być dokładniej oznakowane właśnie znakami poziomymi na drodze, by zauważył je pieszy. A najlepszym rozwiązaniem byłoby wykonanie fragmentów dla pieszych i dla rowerzystów w innych kolorach. Okazało się też, że w niektórych miejscach oznakowanie jest błędne, a w innych malowanie znaków tak wykonano, że farbę położono na błocie – mówią tarnowscy rowerzyści.Przygotowując inwentaryzację, rowerzyści zauważyli też kilka miejsc, w których drogi rowerowe są, ale wykonane chyba tylko dla poprawy statystyki. Bo tylko tak można określić drogę rowerową poprowadzoną w ślepej uliczce osiedlowej (ul. Chrobrego) czy uznanie ulic np. Wałowej, Leliwitów lub Lotniczej za drogi dla rowerów, skoro są to trasy o bardzo mocno ograniczonym ruchu samochodowym.Dbałość o to, co jest, rowerzyści też skrytykowali.
– Sprząta się ulice, a nie sprząta się ścieżek rowerowych. Podczas lipcowego objazdu dotarliśmy i do takiego odcinka ścieżki rowerowej, której spory fragment był schowany pod gałęziami, liśćmi i śmieciami. W innym miejscu na drodze rowerowej po prostu rosną krzaki – dodają tarnowscy rowerzyści.
Nieodłącznym elementem infrastruktury rowerowej w mieście są stojaki na rowery. Jeśli miasto chce być miastem przyjaznym rowerzystom, to powinno takie stojaki instalować przy budynkach użyteczności publicznej, urzędach, szkołach, dworcach itd. Stojaków w Tarnowie jest niewiele, są starego typu – niskie, do których zapina się koło. Nie są przystosowane do dużych rowerów, a takimi jeździ coraz więcej osób. Rowerzyści sugerują montaż stojaków wysokich pałąkowych, do których zapina się ramę roweru.
Co jeszcze nie podoba się rowerzystom?
– Z jednej strony miasto zachęca do korzystania z rowerów, z drugiej nie ułatwia np. pozostawienia bezpiecznie rowerów. Na basenie pod Górą Św. Marcina obowiązuje opłata 1,5 zł za wprowadzenie roweru. Parking samochody pełny, a pewnie sporo osób przyjechałoby na rowerach, ale taka opłata zniechęca. A poza tym odstrasza napis informujący, że zarządca basenu nie odpowiada za pozostawione rowery. No i stojak jest mały. I to jest promowanie jazdy na rowerze? Może lepsze byłyby zniżki dla tych, którzy przyjeżdżają na rowerze, albo w ogóle rezygnacja z takiej opłaty? – zauważają rowerzyści.
P.p. prezydenta, Henryk Słomka‑Narożański, który uczestniczył w ostatnim objeździe z rowerzystami, zapewniał, że zna ich bolączki. Obiecał drobne naprawy typu: usuwanie pojemników na śmieci, słupków, przycinanie krzaków, malowanie linii ścieżek obok przejść dla pieszych i tylko jedno duże przedsięwzięcie – dokładny przegląd trasy od Kępy Bogumiłowickiej do ul. Słonecznej. O szczegółach mówi Jacek Kupiec.
– Rzeczywiście, oznakowanie jest w wielu miejscach nieuporządkowane i poprawa tej sytuacji to nasze zadanie. Kończymy malowanie oznakowania poziomego na ulicach i zaczniemy porządkować ciąg dla rowerów od Kępy Bogumiłowickiej do ul. Słonecznej. To kilkanaście kilometrów. Mamy już projekt i pieniądze – 300 tys. zł. Zamierzamy sprawdzić i poprawić nie tylko oznakowanie pionowe i poziome, ale także wykonać, jeśli będą konieczne, drobne prace budowlane, czyli uzupełnić ubytki w nawierzchniach, obniżyć krawężniki, być może także poszerzyć niektóre odcinki.
Na więcej prac w w zakresie infrastruktury dla rowerzystów w tym roku prawdopodobnie nie będzie już pieniędzy. Zastępca prezydenta obiecał też, że uruchomiony zostanie specjalny adres e‑mail, na który można będzie wysyłać uwagi odnośnie stanu dróg rowerowych w mieście.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments