Rower, czyli łakomy kąsek dla złodzieja

0
154
kradnie rower
kradnie-rower
REKLAMA

To nie „detaliści”, którzy wykorzystują nadarzającą się okazję, ale grupy, które mają przemyślane sposoby działania. Jest pewne, że jeśli właściciel sam odpowiednio nie zadba o zabezpieczenie roweru w razie kradzieży, trudno będzie potem odzyskać pojazd.
W niektórych miastach w kraju pojawili się seryjni złodzieje jednośladów. Głośna w tym roku jest sprawa choćby szefa gangu rowerowego z Dębicy, który z pomocą wspólników skradł łącznie ponad 30 tego rodzaju pojazdów. Grupa była nadzwyczaj „wydajna”; w ciągu jednego z weekendów przywłaszczyła sobie 13 rowerów…
Policjanci z Żabna zatrzymali niedawno 55‑letniego mieszkańca Krakowa, który miał na swoim sumieniu kradzież kilku jednośladów w różnych miastach, także w Tarnowie; wpadł podczas próby przywłaszczenia kolejnego.
– Kiedyś zatrzymaliśmy również 40‑letniego mieszkańca Tarnowa, który był podejrzany o kradzież 7 rowerów – informuje Olga Żabińska, rzeczniczka prasowa tarnowskiej policji. – Ujęci zostali także dwaj mężczyźni, którzy przed wpadką zdążyli ukraść trzy pojazdy.

REKLAMA

Emeryt w akcji
Wyraźnie widać, że niektórzy przestępcy z hurtowej kradzieży rowerów uczynili dla siebie stałe źródło dochodów. Niedawno w Tarnowie wpadło tróje młodych ludzi, którzy rabowali jednoślady w całej Małopolsce. Udowodniono im kradzież 13 rowerów górskich.
Znana jest też historia tarnowskiego emeryta, który postanowił sobie dorobić do skromnych ZUS‑owskich świadczeń, wykorzystując popyt na jednoślady po okazyjnej cenie. Działał nocą i zwykle wyprowadzał rowery pozostawione na klatkach schodowych w blokach w różnych częściach miasta. Brzeszczotem przecinał linki zabezpieczające. Nim został złapany, zdążył ukraść 8 rowerów, których łączna wartość została oszacowana na ok. 5 tys. zł.
Do „detalistów” nie należało też trzech pracowników montowni rowerów w Podgrodziu k. Dębicy. Kradli nowe jednoślady, prosto spod igły. Do chwili zatrzymania wywieźli w częściach 5 sztuk.


Zamienił „damkę”
Najczęściej jednak rowery giną sprzed sklepów, z parkingów, z niezamkniętych pomieszczeń, z prywatnych posesji. Rzadziej złodzieje specjalnie włamują się po pojazd, gdyż dużo „towaru” znajduje się w łatwo dostępnych miejscach.
W ubiegłym roku Komenda Miejska Policji w Tarnowie przyjęła 43 zgłoszenia o kradzieży roweru; w tej liczbie jest 12 kradzieży włamaniowych. W tym roku zgłoszeń na razie jest około 20.
– Giną rowery wszelkiego typu, starsze i nowe, tanie i drogie – mówi rzeczniczka prasowa tarnowskiej policji. – W grupie tej są głównie jednoślady, które nie były zabezpieczone albo zabezpieczone słabo. Wystarczyło tylko ostrym narzędziem przeciąć linkę.
Niekiedy złodzieje są wyjątkowo bezczelni.
– Niedawno przed sklep w Kępie Bogumiłowickiej zajechał starą, wysłużoną „damką” młody mężczyzna – opowiada Olga Żabińska. – Pozostawił ją obok sklepu, poszedł na zakupy, a po powrocie zainteresował się dobrym rowerem, wartym 1,5 tys. zł, który należał do innego mężczyzny. Po zlikwidowaniu zabezpieczenia wsiadł na cudzy rower i odjechał. Jego stara „damka” pozostała przed sklepem…
Kamery monitoringu wyraźnie zarejestrowały twarz mężczyzny, który podejrzewany jest o kradzież jednośladu. Policja opublikowała komunikat w tej sprawie, lecz mimo to do dzisiaj nie udało się ustalić jego personaliów.
– Aby ustrzec się przed kradzieżą, trzeba przestrzegać kilku podstawowych zasad – przypomina rzeczniczka. – Przede wszystkim należy unikać parkowania w miejscu mało uczęszczanym, a stosowane zabezpieczenia powinny być na takim poziomie, by nie dawało się ich szybko i łatwo pokonać.

Kradzież „na koło”
W kilku tarnowskich sklepach z akcesoriami rowerowymi zapytaliśmy o zabezpieczenia. W ofercie były zapięcia i kłódki różnych rodzajów, różnych firm i – oczywiście – w różnej cenie.
W jednym ze sklepów sprzedawca od razu nam powiedział:
– Przyjmuje się zasadę, że zabezpieczenie powinno stanowić 10‑15 proc. wartości roweru. Zabezpieczenie, które kosztuje poniżej 100 zł, niewiele jest warte, szkoda zawracać sobie głowy. Chyba że ma pan stary rower…
Dlatego sprzedawca polecał łańcuchy z hartowanej stali zamiast cienkich linek za ok. 20 zł.
W innym sklepie poradzono: Można mieć dobre zabezpieczenie, ale jeśli ktoś zapnie rower za przednie koło wyposażone w szybkozamykacze, to nic to nie pomoże. Przyjdzie złodziej, w mig zdejmie koło i reszta roweru już jego.
Nie ma jednak 100‑procentowej gwarancji, że kupimy takie zabezpieczenie, które w każdych okolicznościach pokona złodzieja. Jeśli chodzi o „detalistów”, o amatorów, poszukują oni łatwych okazji. Gangi rowerowe przygotowane są na rozwiązywanie bardziej skomplikowanych zadań. Jeśli mamy drogi, dobrej marki jednoślad, to, mimo solidnych zabezpieczeń, lepiej nie pozostawiać go na dłuższy czas nawet w miejscach publicznych. Podobno wszystko i wszędzie da się ukraść, a rower już na pewno.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze