Wyższa szkoła jazdy

0
170
rowerzysci
REKLAMA

W Tarnowie i okolicach wystarczy wyjrzeć za okno, żeby przekonać się, że moda na aktywność fizyczną wzrasta z roku na rok. Coraz częściej jeździmy na rowerach, biegamy, uprawiamy nordic walking, chodzimy na siłownię. To efekt przemian społeczno‑kulturowych, bo dziś chętniej niż kiedyś zwracamy uwagę na zdrowie i wygląd, starając się prowadzić sportowy tryb życia. Dużą popularnością cieszą się przede wszystkim rowery.
– Na pewno w ostatnich latach znacznie zwiększyło się zainteresowanie jazdą na rowerze – mówi Miłosz Pagacz, współwłaściciel sklepu rowerowego z Tarnowa. ­­– Używamy ich nie tylko do trenowania, ale i przemieszczania się do pracy albo na zakupy. Można zauważyć, że ludzie coraz częściej odrzucają samochody, wybierają inny środek lokomocji. Widać to też po klientach, którzy chętniej wydają pieniądze na lepszy sprzęt, żeby rower dłużej służył.
Są jednak i tacy, którym sama hobbystyczna jazda na rowerze już nie wystarcza. Zapisują się więc do amatorskich klubów i próbują swoich sił w zawodach. Drużyna sportowa Bikebrothers Oshee Team powstała właśnie dzięki grupie pasjonatów aktywności fizycznej z regionu tarnowskiego, a już po kilku miesiącach funkcjonowania może pochwalić się wieloma sukcesami – nie tylko w zawodach kolarskich, ale i w triathlonie.

REKLAMA

Grupa zapaleńców
Wszystko zaczęło się pod koniec ubiegłego roku od spotkania kilku sportowych zapaleńców. Niektórzy w przeszłości startowali już w różnych sekcjach lokalnych klubów, ale są też wśród nich zupełni amatorzy, którzy zachęceni opinią innych dołączyli do tarnowskiej drużyny. I tak w styczniu tego roku powstała kilkunastoosobowa ekipa Bikebrothers Oshee Team, w której najmłodszy członek ma skończone 20 lat, a najstarszy 50. Na co dzień pracują w różnych firmach, prowadzą własną działalność, ale po godzinach spotykają się, by uprawiać sport.
– Większość zawodników już wcześniej coś robiło, ale sytuacje życiowe zmusiły nas do rozstania się ze sportem. Ktoś poszedł na studia, ktoś wybrał pracę zawodową, więc w końcu zabrakło czasu na aktywność. Teraz postanowiliśmy do niej powrócić – mówi Przemysław Jurek, współzałożyciel tarnowskiego klubu. – Ja sam dużo pływałem, wielu z nas jeździło na rowerach. Dlatego postanowiliśmy założyć klub rowerowo‑triathlonowy, w którym każdy robi to, co lubi najbardziej.
Reprezentanci Bikebrothers Oshee Team w czasie weekendów startują więc w maratonach MTB, czyli górskich wyścigach rowerowych dla amatorów, które rozgrywa się na różnych dystansach. Są też aktualnie jedyną tarnowską drużyną, która specjalizuje się w triathlonie. To połączenie pływania, jazdy na rowerze i biegania, które spotyka się w Polsce ze wzrastającym zainteresowaniem.
– Triathlon to świetny sport, który rozwija na różnych płaszczyznach. Poza tym jest przeznaczony prawie dla każdego, niezależnie od wieku – mówi Łukasz Skowron, członek drużyny, na co dzień właściciel jednego z tarnowskich klubów. – Z racji tego, że trenowaliśmy w przeszłości różne dyscypliny, to wzajemnie się uzupełniamy. Pracujemy nad postępami, każdy poprawia się w innej dziedzinie, ale satysfakcja jest ogromna.
Są też wyniki. Choćby Dariusz Dudziński ma na swoim koncie zwycięstwo w jednej z rund rowerowego Pucharu Tarnowa MTB, Barbara Wytrwał zaczęła pływać rok temu, a już teraz w mistrzostwach Polski amatorów zdobyła sporo medali, Joanna Dychtoń jest bezkonkurencyjna w wielu zawodach kolarskich, członkowie drużyny coraz częściej stają na podium w zawodach triathlonowych. To właśnie te ostatnie są najbardziej wymagające.


Wycieńczający sport
W triathlonie liczy się wszechstronność, a o wyniku decyduje nie tylko postawa w czasie pływania, biegania i jazdy na rowerze, ale i czas, w którym zawodnik zmienia strój. W sumie to kilka godzin nieustannej aktywności, w której nie tyle chodzi o wygranie z przeciwnikiem, co z samym sobą. Kiedy więc niedawno Adamowi Wytrwałowi pękło koło w trakcie części rowerowej, biegł kilka kilometrów w skarpetkach z rowerem na ramieniu, by zmienić buty na biegowe i dokończyć triathlon.
– W takich sytuacjach nie można dopuścić do wewnętrznego dialogu. Jeśli ktoś zacznie targować się z samym sobą, to jego koniec. Liczy się determinacja i chęć ukończenia zawodów – mówi członek Bikebrothers Oshee Team. – Trzeba także dobrze dostosowywać się do warunków. Po wyjściu z wody człowiek jest zamroczony, a ma niewiele czasu, żeby przebrać strój. Potem należy zaadoptować się do wysiłku na rowerze, następnie należy przestawić się na bieg. Nie jest to łatwe, bo mięśnie muszą zmienić schemat ruchów.
O tym, że triathlon bywa wycieńczający, przekonaliśmy się niedawno. W połowie sierpnia w trakcie zawodów w Pile podczas jazdy na rowerze zasłabł 27‑letni mężczyzna, który zmarł pomimo reanimacji i przewiezienia do szpitala. Triathlon nie jest jednak niebezpieczny, gdy podchodzi się do niego z głową, znając własne możliwości, a przy tym ciągle podnosząc umiejętności. Członkowie tarnowskiego zespołu nie ustają więc w treningach, bo bez nich nie ma szans na sukces.
Na ogół trenują indywidualnie, kilka razy w tygodniu, niektórzy nawet kilka razy dziennie. Jeżdżą na rowerze, chodzą na basen albo siłownię, dbają o odpowiednią dietę, która nawet w sporcie amatorskim jest potrzebna. Łączą to wszystko z codzienną pracą zawodową i życiem rodzinnym, ale motywacji im nie brakuje.
– Wcześniej nie miałam okazji być uczestnikiem jakiejkolwiek grupy, więc postanowiłam dostać się do teamu po raz pierwszy – mówi Joanna Dychtoń, która trenuje średnio dwie godziny dziennie. – Rower w pewnym momencie stał się wielką pasją. Na co dzień pracujemy, mamy rodziny, dzieci, a jednak potrafimy tak sobie organizować czas, żeby wykonać plan treningowy i iść do przodu.

Dobra zabawa
Chociaż uprawianie amatorskiego sportu wymaga wyrzeczeń, to chętnych do ich podejmowania jest coraz więcej, a zainteresowanie dołączeniem do grupy Bikebrothers Oshee Team wzrasta. To dlatego, że w hobbystycznym sporcie nie chodzi wyłącznie o wynik, lecz o wspólne przebywanie, dobrą zabawę czy po prostu samorealizację. W drużynie nawiązują się kontakty towarzyskie, sportowcy jeżdżą wspólnie po całym kraju, są dla siebie przyjaciółmi i na trasie, i w życiu.
– Wspólny wysiłek potrafi poprawiać relacje między ludźmi, prowadzi do powstania pewnej wspólnoty, fajnej grupy – mówi Norbert Charhouli, członek tarnowskiej drużyny. – Łączy nas sportowy cel, czyli chęć startów w zawodach i posiadania satysfakcji z wyników, ale przy okazji otrzymujemy o wiele więcej. Wszystkie trudy zostają więc zrekompensowane.
Ekipa Bikebrothers Oshee Team jest już rozpoznawalna na zawodach triathlonowych w całym kraju. Ma własne stroje, samochód, transparenty. Na zawody przyjeżdżają wcześniej z osobami towarzyszącymi, organizują grille, wspólnie spędzają czas, a potem wzajemnie dopingują się. Sport jest dla nich świetnym sposobem na oderwanie od codzienności, a przy tym – niezależnie od wieku danej osoby – pozwala utrzymywać formę i dobre samopoczucie.
– Odkąd trenuję i jeżdżę na zawody, czuję się zdecydowanie lepiej, chociaż zainteresowałam się większą aktywnością dopiero po czterdziestce. Pływanie sprawia mi ogromną przyjemność, poza tym wiem, że dbam o swoje zdrowie, a wysiłek w pewnym momencie zamienia się w satysfakcję. I wszystkim poleciłabym, żeby zacząć coś robić, bo z amatorskiego sportu może wyniknąć wiele dobrego – zachęca Barbara Wytrwał.

Ciągłe plany…
Jeśli ktoś zarazi się sportowym bakcylem, to jest w stanie zrobić wiele. Członkowie tarnowskiej drużyny Bikebrothers Oshee Team żałują tylko, że w mieście brakuje warunków do uprawiania sportu. Najgorzej mają pływacy, którzy przez pewien czas musieli jeździć rano do Dębicy albo Dąbrowy Tarnowskiej na tamtejsze baseny: pobudka po godzinie czwartej, poranny trening, potom powrót i praca zawodowa.
– Na dodatek niedawno zamknięto jedyny sportowy basen w Mościcach, więc nie da się tu przeprowadzić profesjonalnego treningu. Brakuje bieżni dla biegaczy czy ścieżek rowerowych – wylicza Przemysław Jurek, zachęcając przy tym, by mimo wszystko nie pozostawać w miejscu. – Do amatorskiej aktywności fizycznej nie potrzeba jednak wiele, więc warto coś robić. Myślimy także nad tym, by zająć się szkoleniem dzieci.
Ekipa Bikebrothers Oshee Team planuje również w przyszłym roku zorganizować w regionie zawody triathlonowe, bo w południowej części kraju ten sport wciąż jest mało znany. I nie przestają zachęcać wszystkich dookoła, by ruszyć się z miejsca i zacząć coś zrobić.
– Sport jest jak narkotyk, to sposób na życie. Jeśli już zacznie się go uprawiać, to można wciągnąć się na dobre – przekonuje Dariusz Dudziński. – Ale to dobry narkotyk, którego zalet nie trzeba nawet wymieniać. Powiem tylko, że ten, kto po wielkim wysiłku wbiega wreszcie na metę, zawsze ma uśmiech na twarzy.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments