Rozglos, który kosztuje

0
101
promowanie Tarnowa
REKLAMA

Promocja, wizerunek, marka – to hasła, które w epoce coraz większej konkurencji zrobiły karierę. Także dlatego, że samorządy lokalne coraz bardziej doceniają potrzebę przypodobania się światu, wiedząc, że idą za tym nie tylko rozgłos, ale i pieniądze.
Dziś prawie każde większe miasto w Polsce ma swoje hasło promocyjne, tak jak Tarnów („Polski biegun ciepła”). Każda gmina ma wyodrębniony budżet na reklamę, w ramach którego finansuje się kampanie wizerunkowe, imprezy kulturalno‑rozrywkowe, wydawnictwa, gadżety. Czasem dochodzi do tego jeszcze sport. Tarnów co roku – przy ponad 600‑milionowym budżecie – wydaje na ten cel nieco ponad 1 mln zł. Czy to dużo, czy mało? Zdania na ten temat są podzielone, dlatego warto mieć pewne punkty odniesienia, zrobić porównanie, aby móc wyciągnąć odpowiednie wnioski.

REKLAMA

O wyższości sera
Po pierwsze, nie ma reguły. Okazuje się, że niektóre mniejsze od Tarnowa miasta, z mniejszym budżetem, wydają na promocję prawie tyle samo, co Tarnów, ale bywa też, że ośrodki od niego silniejsze są pod tym względem bardziej oszczędne.
Porównywalne do Tarnowa kwoty wydają np. Bielsko-Biała (175 tys. mieszkańców), Elbląg (124 tys.), Konin (80 tys.), Nysa (47 tys.), Opole (122 tys.), Rybnik (140 tys.), Zielona Góra (120 tys.). Płock, tej wielkości co Tarnów, w tym roku na promocję ma wydać 2,4 mln. Miasto – siedziba koncernu Orlen SA – zdecydowało się dołożyć 200 tys. do filmu „Kochaj”, który tutaj jest kręcony, zapewne skuszone sukcesem promocyjnym Sandomierza. Jak wiadomo, w Sandomierzu rozgrywa się popularny serial „Ojciec Mateusz”. Owo 25‑tysięczne miasto na swoją reklamę wyda w br. 290 tys. zł, ale mimo niewielkiej kwoty w sezonie turystycznym zaplanowało aż pięć dużych imprez plenerowych (można przypuszczać, że ze sporym udziałem sponsorów i dofinansowaniem z innych źródeł). Sandomierz jest też dobrym przykładem na to, jak można udanie modyfikować stare, zużyte pomysły. Nie organizuje się tu, jak ciągle w Tarnowie, festiwali smaku, które opanowały już cały kraj, ale Festiwal Nieskończonych Form Mleka (m.in. kilkadziesiąt gatunków sera), który zdobył wielką popularność. Widocznie czasem warto postawić na wybrany, a nie na wszystkie smaki.


W środku tabeli
Wbrew pozorom nakłady na promocję w Tarnowie nie są tak niskie, jak mogłoby się wydawać. Nowy Sącz ma na ten cel niespełna pół miliona, Krosno 650 tys., Przemyśl 239 tys., Tarnobrzeg zaledwie 150 tys. Oczywiście nie można zapominać, że są to miasta mniejsze i z mniejszym budżetem, ale choćby Koszalin dorównujący wielkością Tarnowowi w tym roku przeznaczy na promocję tylko 763 tys. zł. Trudno jednak konkurować z Rzeszowem (4,1 mln zł, w poprzednim roku 4,8 mln), nie mówiąc o Krakowie (7,1 mln). Niektóre wielkie aglomeracje w kraju na promocję przeznaczają powyżej 10 milionów rocznie.
Czy pieniądze to wszystko, czy jest to główne źródło sukcesu? A może ważniejsze od nich są same pomysły? Robert Stępkowski, ekspert ds. marketingu terytorialnego mówi tak: Miasta mają wciąż ogromny problem z precyzyjnym – i co ważne – realnym określeniem celów promocyjnych, co później prowadzi do niezrozumienia i wielu problemów związanych z oceną efektywności prowadzonych działań promocyjnych. Jeśli prezydent, przekonując radnych do zapisania w budżecie wyższej kwoty na promocję, enigmatycznie argumentując, że miasto musi się promować (…), to w głowach większości radnych rysują się wielkie kampanie w ogólnopolskich mediach, a w konsekwencji tysiące nowych turystów i inwestorów napływających do miasta. Ekspert dodaje, że potem radni, którzy wiele sobie wyobrażali, mogą czuć się zawiedzeni, wręcz oszukani, i w konsekwencji zakręcają kurek z pieniędzmi.
Ryszard Pagacz, radny, przewodniczący Komisji Kultury i Ochrony Zabytków w Radzie Miejskiej Tarnowa, uważa, że w ramach tych środków, które już są, Tarnów powinien bardziej zadbać o nowe pomysły promocyjne.
– Jeśli zostałyby uzyskane lepsze od dotychczasowych efekty, to mogłaby być to zachęta dla radnych, aby w przyszłości na promocję wyasygnować jeszcze większą kwotę. Najpierw jednak spróbujmy zrobić więcej i lepiej za te pieniądze, którymi już dysponujemy.

Głównym nurtem
Radna Anna Krakowska z tejże samej komisji ma nieco odmienny pogląd: Mamy w mieście jedno z najlepszych w kraju centrów informacji turystycznej, myślę też, że dobrze spełnia swoją rolę Wydział Marki Miasta UMT. Mimo to warto, moim zdaniem, pokusić się o bardziej różnorodną promocję, zaznaczyć swoją obecność w mediach, jak się to określa, głównego nurtu, bardziej dać się poznać w Polsce. W tej sytuacji skłonna byłabym powiększyć budżet na promocję, licząc na wyraźne efekty.
Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa, jest powściągliwy co do wydatkowania większej niż obecnie kwoty na reklamę miasta: – Mamy na ten cel tyle pieniędzy, na ile nas stać. Uważam, że nie jest pod tym względem źle. Liczymy dodatkowo na środki pozyskiwane z zewnątrz i współpracę z Tarnowską Organizacją Turystyczną i Małopolską Organizacją Turystyczną. Przymierzamy się teraz do opracowania budżetu miejskiego na 2017 rok i zapewne uwzględnimy w nim tzw. promocję celową, czyli konkretne projekty, które mogą zapewnić Tarnowowi dobrą i skuteczną reklamę.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o