Samochód na chodniku pod szkołą w Tarnowie. Dziecko ucieka pod ścianę, rodzice mówią o strachu

4
O włos od wypadku!
Kierujący BMW omal nie wjechał w dziecko | fot. Marcin Kuczek
REKLAMA

To było popołudnie – moment szczególny, gdy ze szkoły wychodzą dziesiątki uczniów. Wzmożony ruch dzieci, rodzice czekający przed budynkiem, samochody próbujące przecisnąć się w wąskiej przestrzeni. W tej scenerii doszło do sytuacji, która – jak mówią świadkowie – mogła skończyć się dramatem.

Kierowca BMW wjechał na chodnik w rejonie szkoły. Jedno z dzieci, widząc nadjeżdżający pojazd, odruchowo schroniło się pod ścianą budynku. Zamiast bezpiecznie opuścić teren placówki, musiało uciekać przed samochodem.

Na słupie stoi znak B-36 – zakaz zatrzymywania się i postoju. Nad nim tablica ostrzegawcza informująca o przejściu dzieci. Oznakowanie jest czytelne. Problem nie leży w jego braku.

REKLAMA (2)

„Tu codziennie jest niebezpiecznie”
Rodzice nie kryją zaniepokojenia.

– Codziennie po lekcjach jest tu chaos. Samochody podjeżdżają pod same drzwi, część kierowców zatrzymuje się gdzie popadnie. Dziś to dziecko zdążyło uciec, ale co będzie następnym razem? – mówi jedna z matek odbierających syna ze szkoły.

– To nie jest jednorazowy incydent. Widzimy wjazdy na chodnik, zawracanie na wąskiej ulicy, nerwowe manewry. Dzieci wychodzą grupami, rozmawiają, nie zawsze patrzą na drogę. Wystarczy chwila. – dodaje zdenerwowany ojciec jednego z uczniów.

Popołudniowy szczyt w rejonie szkoły staje się newralgicznym momentem. Kumulacja pieszych i samochodów w ograniczonej przestrzeni sprzyja ryzykownym decyzjom.

Chodnik to nie alternatywny pas ruchu
Wjazd na chodnik to nie „techniczny manewr”, lecz realne naruszenie bezpieczeństwa pieszych. Zwłaszcza w miejscu, gdzie przebywają dzieci. Każde takie zachowanie zwiększa ryzyko potrącenia – a przy masie pojazdu liczonej w tonach skutki mogą być tragiczne.

Mieszkańcy podkreślają, że same znaki nie rozwiązują problemu. –Skoro zakaz nie działa, trzeba fizycznie uniemożliwić takie manewry – słyszymy od jednego z ojców.

– Dojeżdżałem do szkoły i mnie zmroziło, kierujący BMW omal nie wjechał w mojego syna na chodniku! – mówi autor nagrania – Sprawę zgłosiłem na policji, mam nadzieję że wyciągną odpowiednie konsekwencje –

REKLAMA (3)

Zapowiedź interwencji
Reakcję zapowiedział radny osiedlowy Filip Socha. Poinformował, że podejmie interwencję w Zarządzie Dróg i Komunikacji, by w tym miejscu ustawić słupki uniemożliwiające wjazd i parkowanie na chodniku.

– W dniu jutrzejszym złożę oficjalne pismo do ZDiK, bezpieczeństwo dzieci powinno być priorytetem szczególnie w okolicy szkoły. – mówi w rozmowie z nami radny.

To rozwiązanie, które w wielu miastach skutecznie oddziela przestrzeń pieszą od jezdni i eliminuje pokusę „chwilowego” wjazdu. Rodzice liczą, że działania zostaną podjęte szybko – zanim dojdzie do wypadku.

Bo gdy dziecko, wychodząc ze szkoły, musi ratować się ucieczką pod ścianę przed nadjeżdżającym autem, oznacza to, że granica bezpieczeństwa została przekroczona. A tej granicy – w rejonie szkoły – przekraczać nie wolno.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
4 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze