Samochodem po Wałowej?

0
164
walowa-nowa
REKLAMA

Były uzasadnione oczekiwania, że stanie się ona jedną z wizytówek historycznej Starówki, ale dziś najwyraźniej zamiera i pozostaje w cieniu pobliskiej ulicy Krakowskiej. Przy Wałowej pozostało jeszcze m.in. kilka sklepów, lokali gastronomicznych, miejska przychodnia zdrowia, księgarnie, ale przeważają siedziby banków i innych instytucji finansowych. Czy Wałowa skazana jest na trzecioplanową rolę? Dlaczego władze miejskie nie dostrzegają jej degradacji? Co należy uczynić, aby zmienić ten stan rzeczy? Mnożą się podobne pytania, na które odpowiedzi powinni poszukać także radni miejscy, którzy obradują w Sali Lustrzanej zabytkowej kamienicy usytuowanej właśnie przy Wałowej. (Niedawno odsłonięto jej elewację po renowacji i wymianie stolarki okiennej oraz drzwiowej – może stanowić powód do dumy miasta).
Starsi tarnowianie dobrze pamiętają ruch samochodowy, a nawet tramwajowy na tej ulicy i pojawiają się głosy, że przywrócenie ruchu drogowego dałoby impuls do biznesowych inicjatyw i sprzyjało kupieckim interesom. Powstało by też kilkadziesiąt nowych, tak potrzebnych, miejsc parkingowych w samym centrum miasta.
Z taką wizją nie może zgodzić się konserwator zabytków, Andrzej Cetera. Pomysły reaktywowania regularnego ruchu kołowego nazywa wprost absurdalnymi głównie ze względu na potrzebę ochrony zabytkowych walorów tej części miasta. – W moim przekonaniu to nie jest recepta na poprawienie sytuacji, należy poszukać innych sposobów na ożywienie Wałowej. Nie chciałbym zresztą powrotu samochodów, bo pamiętam czasy, kiedy jeździły po tej ulicy, a smród i hałas były nie do zniesienia. To nie do zaakceptowania, tym bardziej że Wałowej przybywa urokliwych zakątków, które przyciągają uwagę i potrzebują „oddechu”. Niedługo wyłoni się kolejny atrakcyjny skwerek po wyburzeniu kamienicy na rogu Basztowej i odsłonięciu zabytkowej półbaszty. Widzę tam miejsce np. na stylową winiarnię w piwnicy i kawiarniany ogródek i stąd trudno mi sobie wyobrazić pod bokiem ruch samochodów.
A. Cetera chętnie natomiast widziałby np. uliczne happeningi prowokujące przechodniów do zatrzymania się na deptaku. Ich pomysłodawcami i autorami mogliby być studenci tarnowskich uczelni. – Może warto oddać im we władanie tę ulicę… – zastanawia się.
Bezruch na Wałowej dostrzega też tarnowski historyk Antoni Sypek. Zwraca uwagę, że wyraźnie zmalała liczba osób mieszkających przy tej ulicy w czynszowych kamienicach. – Zajmowali je zwykli ludzie i tętniło wokół życie, odkąd jednak stawki czynszowe zaczęły wzrastać, ubywa mieszkańców i życie naturalnie zamiera. Na wynajem pomieszczeń decydują się zwykle bogate banki i mamy to, co mamy. Jaka jest na to rada? Niech główkują nad tym władze miejskie. Ja, w każdym razie, nie wyobrażam sobie ruchu samochodowego na Wałowej i przyległych, ciasnych uliczkach. Jestem za to zwolennikiem reaktywacji linii tramwajowej Rzędzin‑Mościce i to nie tylko z sentymentalnych powodów. Na ile jest ona realna, nie mnie o tym przesądzać, ale widzę wiele korzyści takiego rozwiązania – mówi jak najpoważniej pan Antoni.

REKLAMA

walowa-stara
Tak kosztownego wyzwania magistrat najprawdopodobniej nigdy nie podejmie. Krzysztofowi Madejowi, dyrektorowi Centrum Rozwoju Miasta, trudno także wyobrazić sobie przywrócenie ruchu pojazdów na „deptaku Bienia”. – Wałowa stała się raz deptakiem i tak powinno pozostać. Wprowadzenie ruchu i to tylko jednokierunkowego spowodowałoby konieczność przebudowy m.in. nawierzchni, zasadniczej zmiany dotychczasowej organizacji ruchu, a także spore utrudnienia dla mieszkańców. Nie jestem zwolennikiem tak radykalnego rozwiązania i niedającego gwarancji powodzenia. Poza tym Wałowa nie jest znowu tak opustoszała, a wpłynąć na jej ożywienie może np. zagospodarowanie byłego amfiteatru letniego w bliskim sąsiedztwie czy odsłonięcie zabytkowej półbaszty po wyburzeniu kamienicy na rogu Basztowej. Baszta znajdzie się wtedy na pierwszym planie i zostanie wyeksponowana w całej okazałości. To będzie kolejny atrakcyjny zakątek przy Wałowej, obecnie rozważamy koncepcje zabudowy i sensownego wykorzystania tego miejsca.
Tarnowianie nie wierzą jednak, że samo poprawianie estetyki (wykrawanie kolejnych skwerków, zaułków, zakątków) przyciągnie spacerowiczów i klientów. – Tarnów powinien wziąć przykład z Nowego Sącza, który z ul. Jagiellońskiej uczynił deptak z prawdziwego zdarzenia – świetnie zaprojektowany, ruchliwy, kolorowy i przyjazny handlowcom. Polecam wycieczkę do Nowego Sącza, w końcu to nasze miasto partnerskie, od którego wiele się możemy nauczyć. Wałowa powinna wzorować się na Jagiellońskiej – przekonuje Krzysztof Pawłowski.
Nowosądecczanom mogą pozazdrościć także handlowcy, którzy ulokowali swoje interesy przy Wałowej. Od władz Tarnowa nie oczekują przywrócenia ruchu kołowego, ale przede wszystkim ułatwień w prowadzeniu działalności gospodarczej. Alicja Kwiek, prowadząca sklep odzieżowy „Fami”, widzi codziennie mknące po deptaku obce samochody, które niewiele sobie robią z zakazu wjazdu.‑Tymczasem nam rzucane są kłody pod nogi, musimy stosować się do nieżyciowych, absurdalnych przepisów. W godzinach 9‑18 nie możemy podjechać pod sklep z towarem i jak mamy w tej sytuacji normalnie funkcjonować – pyta oburzona. – Samochód dostawczy zmuszony jest parkować w bocznych uliczkach, gdzie także trudno o miejsce, a my nosimy towar „w zębach”. Jedna z nas pilnuje, a reszta nosi kawał drogi ciężkie rzeczy. Płacimy przecież niemałe podatki, a miasto ma gdzieś lokalne firmy – ja dziękuję za taką politykę…
Różne są oczekiwania i opinie o Wałowej, ale bez wątpienia to urokliwy fragment Tarnowa, wciąż niewykorzystany i wymagający przemyślanych rozwiązań. Prezydent Bień pozostawił swoim następcom deptak, ci jednak nie mają pomysłu na nadanie mu właściwej rangi. – Wałowa zasługuje na to, by uczynić z niej prawdziwie reprezentacyjny trakt spacerowy, na którym warto bywać, pokazywać się, robić eleganckie zakupy itd. – konkluduje historyk A. Sypek.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments