Sąsiedzi zza „żelaznej kurtyny”

5
3175
Sąsiedzi zza „żelaznej kurtyny”
Miasta nie chcą, aby nowe osiedla odgradzały się od reszty dzielnic, ale mieszkańcy tych pierwszych często są zdecydowanie za takim rozwiązaniem. Na zdjęciu jedno z zamykanych osiedli w Tarnowie
REKLAMA

Niektórzy tarnowianie chcąc zamieszkać na nowo budowanym osiedlu niemal od razu pytają developera: – A czy osiedle będzie grodzone? W mieście znajduje się już kilka osiedli, które otaczają różnego rodzaju parkany. Do tego jeszcze często dochodzi monitoring. Zdaniem niektórych wszystkie te działania i tak nigdy nie zapewnią mieszkańcom pełnego bezpieczeństwa, ale być może gwarantują lepsze samopoczucie.

– Klienci, którzy zainteresowani są naszą ofertą, od razu zadają pytanie: czy teren, na którym będzie osiedle, będzie ogrodzony? Takie mają oczekiwania, mimo że wpływają one na koszty inwestycji. Nie są więc to nasze pomysły – mówi Krzysztof Jac, członek zarządu firmy „Nad Stawkiem – Invest”, która w Tarnowie wybudowała wiele mieszkań. – Znam nawet taki przypadek, że w półtora roku po wprowadzeniu się do mieszkań w nowym bloku mieszkańcy – mimo że budynek był ogrodzony – postanowili jeszcze zamontować system monitoringu. Widocznie czuli taką potrzebę.
Tego rodzaju potrzeby najpierw pojawiły się w wielkich metropoliach na świecie, potem w Polsce. Niektóre osiedla zamieniły się w trudne do zdobycia twierdze. Same parkany, a nawet betonowe obwarowania, już nie wystarczały. Pojawiły się kamery, budki z dyżurującymi pracownikami ochrony i rampami. Bywało już, że z dojazdem do osiedla miały problem nawet karetki pogotowia.

REKLAMA

Na powitanie… brama
W Tarnowie na razie wystarczą przede wszystkim ogrodzenia. Jedno z osiedli, które odgrodziło się od reszty dzielnicy, znajduje się w rejonie ul. Marynarki Wojennej. Dwa rzędy dwupiętrowych bloków są dodatkowo strzeżone przez system monitoringu, w każdym razie tak sygnalizują tablice umieszczone na bramach.
Ale na teren osiedla wchodzimy bez problemu. Brama od strony Biedronki jest otwarta. Młoda kobieta spacerująca z kilkuletnim dzieckiem mieszka w jednym z bloków.
– Sam pan widzi, jak jest. Ludzie stąd wyjeżdżają samochodami i nie zamykają za sobą bramy. Robi się to za pomocą pilota. Nie rozumiem tego. Często tędy chodzę z dzieckiem i widuję coraz więcej osób, które tutaj nie mieszkają. Skracają sobie drogę do centrów handlowych na Błoniu.
Kobieta dodaje, że mieszkańcy osiedla czują się bezpiecznie, ale metalowe ogrodzenie pomyślane jest głównie po to, aby chroniło parkowane samochody.
– Kiedy tu się sprowadziliśmy, znajomi opowiadali nam, że kiedyś, przed blokami przy sąsiedniej ulicy, ktoś nocą podpalił samochód i od niego zapaliły się jeszcze dwa inne. Różnie to bywa. Wolę mieć ogrodzone osiedle, mogę liczyć na większy spokój, byle tylko ludzie zamykali bramy.

Korzystają z „naszego”
W Tarnowie ogrodzonych jest kilka osiedli bądź pojedynczych bloków, przeważa w tym zabudowa szeregowa. W wielkich miastach to dość powszechne zjawisko. Zamknięte osiedla, określane przez niektórych jako getta, odbierane są często jako enklawy spokoju i bezpieczeństwa. Postrzega się je również jako wyznacznik prestiżu. Dlatego niektórzy mieszkańcy skłonni są za to więcej zapłacić.
– Z tym grodzeniem różnie bywa – twierdzi Roman Kusek, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Jaskółka” w Tarnowie. – Obserwujemy jeden z prywatnych bloków należących do wspólnoty, który odgrodził się od naszego osiedla, ale mimo to jego mieszkańcy chętnie korzystają z naszej infrastruktury, z placu zabaw dla dzieci czy nawet parkingów. Często jest tak, że developerzy z powodów ekonomicznych wybierają pod lokalizację budynku maleńką działkę, na której potem niewiele się już zmieści. Mieszkańcy więc z jednej strony chętnie się odgradzają, a z drugiej uciekają ze swojego terenu, by korzystać z udogodnień, o które zadbali i które sfinansowali ci, od których oddzielili się płotem. Dostrzegam w tym pewną niekonsekwencję. Jeśli ktoś chce się zamknąć u siebie, to niech się zamyka, ale niech też postara się być bardziej wystarczalny, na swój koszt.

Podrzucają śmieci
Zdaniem Janusza Krakowskiego, dyrektora Biura Nieruchomości i Obsługi Administracyjnej w Tarnowie, które w swojej gestii ma także osiedle zamknięte, problem grodzenia zespołu budynków nie jest jednoznaczny.
– Jak się rozmawia z ludźmi, to mają czasem sprzeczne opinie w tej sprawie. Na pewno różnego rodzaju zabezpieczenia wpływają na poczucie bezpieczeństwa, co też jest bardzo istotne, ale realne bezpieczeństwo zostanie osiągnięte tylko wtedy, gdy wszyscy będą przestrzegać podstawowych zasad. Mamy informacje, że na osiedlach zamkniętych pojawia się sporo osób postronnych, nawet takie, które przychodzą tu, by podrzucić swoje śmieci. Dzieje się tak, ponieważ niektórzy mieszkańcy po otwarciu bramy nie chcą lub zapominają ją potem zamknąć. To jest nieodpowiedzialne.
Janusz Krakowski uważa, że najlepiej byłoby, gdyby świadomość społeczna u nas znajdowała się na takim poziomie, by ludzie mieli we krwi, że jeśli jakiś teren jest prywatny, to nie można z niego dowolnie korzystać.
– W rozmaitych miejscach na świecie jest już tak, że nie są potrzebne ogrodzenia, ale wystarcza estetyczny żywopłot. Może kiedyś i u nas tak będzie.

Osiedlowa twierdza
Na razie Polska masowo się grodzi, a krytycy tych rozwiązań wskazują na ich ujemne strony. Mowa jest o zakłócaniu relacji społecznych między mieszkańcami zamkniętych i otwartych osiedli, zakłócaniu struktury połączeń pieszych, szpeceniu krajobrazu. W Warszawie dostrzeżono ten problem. Na mocy uchwały krajobrazowej podjętej przez stołecznych radnych zjawisko ma być ograniczone, między innymi wskutek zakazu grodzenia terenów mieszkalnych przekraczających powierzchnię 2 hektarów i przegradzania ciągów pieszych. Wokół starych osiedli parkanów już stawiać nie będzie wolno. W stolicy podaje się jako skrajny przykład duże osiedle Marina na Mokotowie otoczone solidnym wielokilometrowym (!) płotem. Wygląda jak forteca. W Krakowie od lipca też już nie są wydawane pozwolenia na grodzenie nowych osiedli.
– We wrześniu ubiegłego roku Rada Miejska Tarnowa przyjęła uchwałę, która także ogranicza możliwość swobodnego grodzenia przestrzeni publicznej – informuje Jacek Adamczyk, kierownik Referatu UMT. – Zawsze uważałem, że w ten sposób zamyka się tę przestrzeń w nienaturalny sposób, sztucznie się ją dzieli. W wielu miastach już to zrozumiano. Pamiętam, jak kiedyś, chcąc odwiedzić znajomego na zamkniętym osiedlu we Wrocławiu, zapomniałem kodu, który otwierał bramę, a ponieważ znajomy nie odbierał telefonu, wystałem się tam chyba z pół godziny. Dopiero zabrałem się z którymś z mieszkańców tego osiedla, ale przy okazji musiałem jeszcze mu się wytłumaczyć, skąd i po co tu się wziąłem.

REKLAMA

5
Dodaj komentarz

3 Liczba komentarzy
2 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
5 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
MM

Monitoring na Marynarki to przedpotopowy analogowy monitoring na kablach koncentrycznych w większości a taki monitoring jest narażony na częste awarie poza tym jakość z tych kamer pozostawia wiele do życzenia także ten tego baardzo bezpiecznie jest :).

Urszula

Podrzucanie śmieci do osiedlowych wiat przez samochody z rejestracjami KTA…… to problem wszystkich tarnowskich osiedli. Może czas by Straż Miejska zainteresowała się tym tematem.

Westerplatte Marynarki Wojenne

Co za kłamstwa śmieci to ludzie z ogrodzonych bloków wywalają na otwartych osiedlach! I jak wam nie pasuje że ktoś skruci sobie drogę do auchan to nie chodźcie przez nasze osiedle! A takie bzdury ze ktoś podpalał auta i od nich zapalały się inne to chyba wymyślila jakas przyjezdna Wieśniaczk bo ja na osiedlu Westerplatte mieszkam od 35lat i nikt nikomu aut tu nie podpala! I nie rubcie syfu na naszych ulicach tymi gabarytami a wasze dzieci niech się tuka hulajnogami u siebie za tym waszym murem.