Ścigała tłumaczy się z remontu Krakowskiej

0
105
krakowska1427
REKLAMA

Po otrzymaniu pytań od radnych Ryszard Ścigała odmawiał odpowiedzi ze względu na toczące się przeciwko niemu śledztwo, zmienił jednak zdanie, gdy prokurator oświadczył, iż może na ten temat rozmawiać z radnymi. W odpowiedzi, której udzielił na 7 z 17 pytań, prezydent skoncentrował się na wątku współpracy ze swym zastępcą Henrykiem Słomką-Narożańskim przy modernizacji ulicy Krakowskiej i innych inwestycjach. „Stanowczo stwierdzam, że nie odsuwałem i nie pomijałem swojego zastępcy od spraw związanych z inwestycjami i remontami drogowymi” – napisał Ścigała do radnych. Stwierdził wręcz, iż oczekiwał od zastępcy „dużego zaangażowania w te kwestie, wykazania w tym zakresie własnej inicjatywy i stanowczości w postępowaniu z wykonawcami czy inspektorami nadzoru”. Na dowód przytoczył maila z połowy sierpnia 2011 roku, w którym pisał „Heniu, sprawdź, co się dzieje z doborem kamienia na odcinek rewitalizowany u góry Krakowskiej, jakiś problem”, oraz treść polecenia, jakie wydał swemu zastępcy 21 października 2011 roku, aby w związku z doniesieniami prasowymi dokonał analizy procesu inwestycyjnego i przygotował informacje dotyczące uzasadnienia konieczności zastosowania materiału równoważnego. Interesował się wtedy m.in. tym, kto był wnioskodawcą zamiany, jak wniosek był udokumentowany i prosił o ocenę skutków jego realizacji.
Henryk Słomka‑Narożański nie chciał komentować odpowiedzi Ścigały, twierdząc, iż powiedział już wszystko w tej sprawie i że nie chce wchodzić w polemikę z osobami, którymi interesują się organy ścigania. Zapewnił, iż zamiast polemiki, będącej zarzewiem kolejnej politycznej awantury, woli skoncentrować się na pracy na rzecz miasta.
Także radnych z komisji śledczej nie do końca usatysfakcjonowały odpowiedzi prezydenta, które ich zdaniem były zbyt mało precyzyjne. Przyjmując informację, iż prezydent Ścigała nie odsuwał swego zastępcy od spraw związanych z inwestycjami drogowymi, przewodniczący komisji Jacek Łabno zauważa jednak:
Ale my dalej uważamy, że jednak dominującą osobą w mieście, która mogła zmienić wszystko, był prezydent. On mógł w pewnym momencie zatrzymać prace. I za to w pewnym sensie ponosi odpowiedzialność.
Nie jest on odosobniony w opinii, iż aktywność Ścigały była skutkiem doniesień prasowych, choćby naszego tygodnika, który od początku informował o problemach pojawiających się już na wstępie modernizacji ul. Krakowskiej, a nie wynikała z pełnieniem ciągłego, rzeczywistego nadzoru, jaki powinien mieć włodarz miasta nad sztandarową miejską inwestycją. Za zadawanymi pytaniami i wydawanymi poleceniami nie szły żadne działania. Ścigały odpowiada radnym i na takie zarzuty: „Organizacja pracy urzędu, a w szczególności prezydenta, powinna wykluczać zajmowanie się ze zbytnią szczegółowością problematyką techniczną czy biurokratyczną. W takiej bowiem sytuacji umykają kwestie strategiczne i długoplanowe” – pisze prezydent.
To wyjaśnia podejście prezydenta do wielu kwestii związanych z miejskimi inwestycjami, niektórzy jednak nie chcą się zgodzić z taką interpretacją obowiązków włodarza miasta. Pojawiają się opinie, że Ryszard Ścigała mógł zatrzymać inwestycję czy też objąć ją osobistym nadzorem właśnie w momencie, gdy pojawiły się pierwsze informacje o możliwych nieprawidłowościach. Obecnie nie powinien przerzucać odpowiedzialności na zatrudnionych przez siebie pracowników.Radni z komisji śledczej kończą pracę nad sprawą remontu ul. Krakowskiej i chcą skierować sprawę do prokuratury, gdyż liczą, że śledczy wyjaśnią, dlaczego w dokumentach przetargowych dopuszczono zamianę granitu na nawierzchnię chodników na materiał równoważny jedynie pod względem kolorystycznym, a nie jakościowym, na czym miasto miało stracić ok. 700 tys. zł, oraz w jakich okolicznościach doszło do ułożenia na jezdni ul. Krakowskiej porfiru o grubości znacznie mniejszej, niż przewidywał to projekt.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments