Serce zbadają w karetce

0
136
teleekg
REKLAMA

Od kilku lat w Polsce intensywnie rozwija się system teletransmisji danych kardiologicznych, wzrasta liczba stacji odbiorczych w szpitalach oraz ambulansów wyposażonych w sprzęt do przesyłania zapisu EKG. Jednak w Małopolsce możliwości te były dotychczas bardzo ograniczone, bo tylko z kilku karetek można było przesłać sygnał do niektórych lecznic wyposażonych w pracownię hemodynamiki. Kardiolodzy alarmowali, że mogą lepiej leczyć osoby z zawałem serca, ale pod jednym warunkiem – trzeba skrócić czas dowiezienia chorego na stół operacyjny.
Po kilkunastu miesiącach udało się przygotować w Małopolsce projekt włączenia systemu ratownictwa województwa do ogólnopolskiej sieci telemedycyny ratunkowej Lifenet. Tym samym po raz pierwszy w Polsce zbudowano system przesyłu danych w oparciu o jedną platformę informatyczną. Doposażono lub wymieniono defibrylatory we wszystkich 112 karetkach systemu ratowniczego Małopolski na takie, które umożliwiają transmisję zapisu EKG. Również w dziesięciu pracowniach hemodynamiki małopolskich szpitali zainstalowano urządzenia odbierające sygnał EKG, umożliwiające bezpośredni kontakt z ratownikiem lub lekarzem, który zajmuje się chorym.
. – Jest to bardzo nowatorskie rozwiązanie, które wyprzedza resztę kraju o 3‑4 lata, bowiem nie ma w Polsce województwa, gdzie system działałby na sto procent – mówi Marcin Kuta, dyrektor Szpitala im. E. Szczeklika w Tarnowie. – Cechą wyróżniającą Małopolskę jest możliwość komunikacji ratowników z dowolnie wybraną, a nie tylko z najbliższą pracownią hemodynamiki. Pacjent ma wpływ na wybór lecznicy, oczywiście z uwzględnieniem odległości i czasu dotarcia karetki – wyjaśnia szef tarnowskiego szpitala.
Nie bez znaczenia jest dość niski koszt przygotowania całego systemu – niecałe 1,5 mln zł. Wymieniono 45 defibrylatorów w karetkach, pozostałe 67 uzupełniono w modemy i urządzenia nadawcze oraz doposażono 10 stacji odbiorczych w szpitalach. Jeden defibrylator kosztował około 40 tys. złotych.
System już działa, w Tarnowie był wykorzystywany wielokrotnie. Efekt? Zmniejszenie liczby zgonów pacjentów z zawałem serca i możliwość rozpoznania choroby już w domu chorego.System umożliwia przesyłanie danych kardiologicznych z karetki prosto do lecznicy. Ratownik wykonuje pacjentowi EKG, a następnie za pomocą modemu przesyła zapis badania do szpitala. Dyżurujący w pracowni hemodynamicznej kardiolog ocenia zapis EKG oraz przekazaną słownie informację o stanie pacjenta, diagnozuje chorego i podejmuje decyzję, gdzie powinien trafić.Monitoruje jego stan, gdy chory jest jeszcze w karetce. Osoby, których stan jest poważny, kierowane są bezpośrednio na zabieg poszerzenia zwężonych lub zablokowanych naczyń krwionośnych serca (tzw. angioplastykę).
Aby pacjent miał szansę na szybkie odzyskanie zdrowia, powinien trafić pod opiekę kardiologa lub hemodynamisty najlepiej w ciągu godziny od wystąpienia pierwszych objawów, a w przeszłości cała procedura trwała znacznie dłużej. Najpierw pacjent był przewożony na izbę przyjęć, gdzie wykonywano mu EKG. Dopiero wówczas telefonicznie opisywano wyniki badania lekarzowi dyżurującemu w ośrodku kardiologii inwazyjnej. Po zakwalifikowaniu pacjenta do leczenia przewożono go na odpowiedni oddział. Obecnie wszystkie te etapy są pomijane.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments