Seweryn Partyński: Moją przyszłość wiążę z Tarnowem, a nie Warszawą

0
588
Seweryn Partyński
Seweryn Partyński
REKLAMA

Seweryn Partyński, były kandydat na prezydenta Tarnowa i bezskutecznie ubiegający się o mandat miejskiego radnego, od kilku tygodni jest członkiem gabinetu politycznego wicepremier i minister rozwoju Jadwigi Emilewicz. Seweryn Partyński ukończył politologię na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, ma 30 lat, jeszcze niedawno był kojarzony z ugrupowaniem Kukiz’ 15, dziś jest w Tarnowie szefem miejskich struktur partii Porozumienie Jarosława Gowina. Tarnowianom znany jest z działalności na krytycznym wobec prezydenta Romana Ciepieli koncie facebookowym „Baniowy Tarnów”.

Co trzeba zrobić, by trafić do gabinetu politycznego wicepremier i minister rozwoju Jadwigi Emilewicz?
Trzeba wykazywać się potencjałem doradczym w jednych z obszarów, które podlegają resortowi. W moim przypadku była to aktywność z zakresu rozwoju regionalnego, czyli udział w rozmaitych spotkaniach podejmujących temat deglomeracji czy zrównoważonego rozwoju miast różnej wielkości, a także monitorowanie dokumentów strategicznych dla województwa małopolskiego i miejsca Tarnowa w proponowanych strategiach. W tych spotkaniach wielokrotnie uczestniczyły osoby z otoczenia pani minister Emilewicz, i właśnie w taki sposób moja osoba została dostrzeżona oraz zarekomendowana.

REKLAMA

Czym dokładnie zajmuje się pan jako doradca, członek gabinetu politycznego? Czy Tarnów skorzysta w jakiś sposób na pana obecności w ministerstwie rozwoju?
Mój konik to kwestie związane z deglomeracją oraz zrównoważonym rozwojem małych i średnich miast. Tarnów należy do grupy tych ośrodków miejskich, które borykają się z dysproporcjami rozwojowymi. W zasadzie, gdybym się nie zainteresował problemami Tarnowa z punktu widzenia rozwiązań administracyjnych, to nie trafiłbym do ministerstwa. Moja praca będzie więc w naturalny sposób skorelowana z naszym miastem oraz jego sytuacją. Myślę, że będąc na miejscu, łatwiej będzie monitorować możliwości dofinansowań dla konkretnych projektów oraz zasięgać informacji z pierwszej ręki na temat skutecznego wnioskowania.

Nastawia się pan na dłuższą pracę w Warszawie czy raczej potraktuje to jako zbieranie doświadczeń? Zapowiadane zmiany w ministerstwach mogą skutkować likwidacją dopiero co objętego stanowiska.
Zobaczymy, co przyniosą najbliższe tygodnie. Nowe, ciekawe doświadczenia to mimowolny skutek pracy doradcy i oczywiście, im ta przygoda będzie trwać dłużej, tym więcej tych cennych doświadczeń uda się zebrać i w przyszłości, mam nadzieję, wykorzystać w pracy na rzecz poprawy sytuacji miasta. Zależy mi na tym szczególnie, bo moją przyszłość wiążę właśnie z Tarnowem, a nie Warszawą.

Był pan kandydatem na prezydenta Tarnowa, starał się także o mandat miejskiego radnego. Czy dziś, gdy rozważane jest odwołanie prezydenta Romana Ciepieli i ponowne wybory, mógłby pan być jednym z kandydatów na to stanowisko?
Z technicznego punktu widzenia – oczywiście tak. Od poprzednich wyborów sytuacja w mieście nie uległa poprawie, więc to przygotowanie oraz część postulatów wypracowanych dwa lata temu nie zdezaktualizowało się ani trochę. Podkreślam jednak, że to tylko teoretyzowanie. Składanie impulsywnych deklaracji w trakcie wywiadów, byłoby czymś bardzo nieodpowiedzialnym, zwłaszcza że w praktyce to nigdy nie są jednoosobowe decyzje.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o