Sezon na porzucanie psów już za nami?

0
110
Problem przepełnionych schronisk dotyka wiele miast, ale nie… Tarnowa, gdzie mamy więcej adopcji czworonogów | fot. Tadeusz Koniarz
REKLAMA

Problem przepełnionych schronisk dotyka wiele miast, ale nie… Tarnowa. Co prawda, tu również w okresie ostatnich dwóch miesięcy nastąpił wzrost, jednak dotyczył on wyłącznie adopcji.
– W lipcu i sierpniu powraca temat pękających w szwach schronisk, ale nas już nie dotyczy – mówi Ilona Drwal z tarnowskiego Azylu dla Psów i Kotów. – Jeszcze pięć lat wstecz psów było więcej, teraz sytuacja jest inna. Sądzę, że powodem jest większa świadomość, tarnowianie stają się coraz bardziej wyczuleni na krzywdę zwierząt.
Z podsumowania tegorocznych wakacji wynika, że w tym czasie azyl przyjął pod swój dach 71 psów i 48 kotów. To całe czworonożne towarzystwo dołączyło do – już tu rezydujących – 93 psów i 24 kotów. Mimo to, tłoku nie było. Mruczki mają do dyspozycji przy ul. Komunalnej dwa duże kontenery, w jednym chodzą luzem, w drugim znajduje się 12 klatek. Dla kundli i rasowców przygotowano 37 boksów, trzy izolatki i dwa ocieplane kontenery z wydzielonymi wybiegami.
– Z 71 psów, które w ostatnich miesiącach przyjęliśmy, 28 wróciło do właścicieli. W tym samym czasie 43 psy zostały adoptowane. Śmiało możemy powiedzieć, że w wakacje liczba porzuceń nie była wyższa od liczby adopcji – podkreśla, nie kryjąc radości, nasza rozmówczyni. – Nigdy nie wiemy, czy pies, który przywożony jest pod nasz adres ma właściciela. Czy został porzucony, czy się zgubił. W przypadku zagubienia, zwłaszcza starsze osoby mogą nie wiedzieć, że można się z nami skontaktować, dlatego udostępniając zdjęcia na naszej stronie internetowej liczymy na to, że dobrą wiadomość przekaże właścicielowi choćby sąsiad.
Trudno powiedzieć, dlaczego akurat okres wakacji skłania tak wiele osób do adopcji zwierząt. Może, dlatego, że łatwiej wówczas o czas wolny, dorośli biorą urlopy, a dzieci mają wakacje. I faktycznie przyjeżdżają wtedy do azylu całe rodziny, które do domu wracają w towarzystwie dodatkowego członka familii. Bywa, że ktoś szuka konkretnego rasowego psa. – U nas przeważają kundle, ale obecnie mamy na przykład dwa owczarki niemieckie, dwa psy rasy siberian husky i jednego rasy beagle – wymienia opiekunka bezdomnych czworonogów. – Z tym, że nasze owczarki mają po osiem lat i nie każdy decyduje się na taki wiek. Najchętniej zabierane są pieski od szczeniaka do czwartego, piątego roku życia. Drugi przedział wiekowy wynosi od 10 lat w górę, bo jeśli ktoś chce dać szansę starszemu psu, to adoptuje właśnie takiego. Dlatego te ośmioletnie skazane są na dłuższy pobyt w azylu.Reguły nie ma, czasem w ciągu jednego dnia strażnicy miejscy przywożą do schroniska pięć-sześć psów, a innym razem w ciągu całego miesiąca zaledwie dziesięć. Zdarzają się również telefony, kiedy ktoś pyta o możliwość pozostawienia psa na czas swojego pobytu w szpitalu. Dotyczy to przede wszystkim osób starszych, często samotnych. – Nie jesteśmy hotelem, do nas przywożone są zwierzęta bezdomne, więc najpierw radzimy, aby taka osoba sprawdziła wszystkie inne możliwości, włącznie z pozostawieniem czworonoga u znajomych. Ale jeśli nie ma takiej opcji, przywozi go do nas. Z tym, że my posiadamy cennik – informuje Iwona Drwal. – Zwrot kosztów interwencji to 50 zł, a każda kolejna doba – 5 zł z uwzględnieniem wyżywienia i opieki weterynaryjnej, taki cennik obowiązuje w ciągu kolejnych trzech dni od momentu przyjęcia. Potem stawka rośnie o połowę. Opłaty pokrywa właściciel zgłaszający się po zwierzę.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o