Się dziurawią, bo…

0
62
dziury
REKLAMA

Jacek Kułaga, dyrektor Centrum Usług Ogólnomiejskich tarnowskiego magistratu rozumie pretensje kierowców, ale przekonuje, że dzisiaj płacimy wszyscy cenę za brakoróbstwo w latach minionych, kiedy drogi budowano.
– Nie dbano o właściwą podbudowę, dominowała zasada „byle tanio, byle szybko” i dzisiaj sypią się nawierzchnie. Nie mamy wyjścia, musimy je łatać i ta wymuszona doraźność pojawia się wiosną każdego roku. Gorącym asfaltem wypełniamy dziury, ale to tylko doraźne, tymczasowe rozwiązanie. Nie jesteśmy też w stanie uzupełnić każdego ubytku, koncentrujemy się na tych większych, najbardziej zagrażających bezpieczeństwu – przyznaje dyrektor Kułaga.
Dyrektor na pozimowe remonty dróg ma do dyspozycji 4 mln złotych, ale liczy, że prezydent Tarnowa dołoży coś jeszcze.. Naprawa nawierzchni miejskich ulic zakończyć się ma do końca maja. Większość dziur zostanie w tym czasie załatana i tak do kolejnego sezonu.
Jaki sens ma coroczne wydawanie pieniędzy na interwencyjne łatanie ulic?
– To po prostu konieczność. Nie możemy przecież zamknąć jednocześnie trzydzieści kilometrów miejskich dróg i wziąć się za ich przebudowę. Jest to niewykonalne, nie mówiąc o wielomilionowych kosztach takich inwestycji – tłumaczą w CUO.
Jacek Kułaga nie ma wątpliwości, że władze samorządowe czeka w tym względzie praca od podstaw i sukcesywna, rozłożona na lata przebudowa wielu ulic – tym razem z zastosowaniem właściwej podbudowy asfaltu (złożonej ze żwiru, piasku, betonu) i nowoczesnych technologii drogowych.Zła podbudowa lub, co gorsza, jej brak to główne przyczyny ciągłego powstawania dziur i w następstwie kosztownych napraw. Za przykład takiego partactwa dyrektor CUO podaje ul. Legionów, której remont niedawno rozpoczęto.– Powstawały tam nawet metrowej wielkości wyrwy, nawierzchnia obsuwała się i dłużej nie można było czekać. Po usunięciu kostek okazało się, że zamiast podbudowy była tam tylko zapadająca się ziemia i błoto. Nic dziwnego, że stan nawierzchni szybko pogarszał się. Musimy to naprawić i zastosujemy solidną podbudowę, na której ułożymy na nowo te same granitowe kostki. Robimy to rzetelnie po to, by mieć gwarancję na długie lata; będziemy tak postępować z każdą remontowaną drogą, żeby kiedyś nas nie obwiniano o partactwo.
Remont ulicy Legionów na odcinku od Asnyka do Mickiewicza kosztować ma bydżet miasta 200 tysięcy złotych. Już dziś wiadomo, że roboty potrwają dłużej niż do 10 maja (jak planowano), a winne są temu trudne warunki gruntowe, na jakie natrafili w tym miejscu drogowcy.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o