Skarby odnajdywane w szopach

0
249
Nikt nie wie, ile samochodów bez aktualnego badania technicznego jeździ po Tarnowie. – Często auta są po wypadkach i badania by nie przeszły bez napraw, czasem kierowcy zapominają o terminie badania bądź świadomie unikają ich przeprowadzenia, bo to kosztuje – mówi Zofia Kukla, zastępczyni naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji
REKLAMA

Zabytkowy samochód od lat stoi w szopie pod Tarnowem. Jego właściciel pozwolił nam obejrzeć pojazd i zrobić zdjęcia, ale nie chce, aby ujawniać jego nazwisko, nie chce też wiele mówić o pochodzeniu pojazdu.
– Stoi tu bezpiecznie od kilku lat. Miałem okazję go kupić, gdy zabytkowe samochody nie były jeszcze drogie – opowiada. – Najpierw myślałem, że będę sam nim jeździł, ale okazało się, że nie stać mnie na remont. Może kiedyś? Na razie niech tu pozostanie i nabiera wartości…
Samochód jest mocno zakurzony, ale jego stan wydaje się przyzwoity. Blachy są w miarę „zdrowe”, nie zdążyła zjeść ich rdza. Na przodzie brakuje znaku firmowego z napisem POLSKI FIAT, ale zachował się znaczek na bocznym błotniku: Licencja FIAT.
Marek Gacek, sędzia Światowej Federacji Pojazdów Zabytkowych (FIVA), właściciel zakładu zajmującego się renowacją pojazdów zabytkowych w Dąbrówce Szczepanowskiej, twierdzi, że coraz trudniej odnaleźć w starej zabudowie cenne pojazdy.
– Po pierwsze, kiedy nadeszła do Polski moda na oldtimery, kolekcjonerzy już spenetrowali różne zakątki, często z dobrym skutkiem, po drugie, mamy coraz mniej stodół i szop, w których te skarby mogłyby być ukryte. Łatwiej już odnaleźć jakiś zabytkowy motocykl, ponieważ on zajmuje mniej miejsca i upycha się go w różne kąty, do piwnicy czy na strych.
M. Gacek mówi, że sporo nieczynnych pojazdów retro przepadło bezpowrotnie, gdy kilka lat temu rozwijające się Chiny potrzebowały dużo stali i złom był w cenie.
– W punktach skupu widziałem zgniecione karoserie starych warszaw i syrenek, które gdzieś przez dziesięciolecia tkwiły i nie zostały w porę ocalone. Bardzo szkoda.
Zdaniem Marka Gacka, dziś starych aut poszukuje się częściej w Internecie, a nie w wiejskich stodołach.
– Moi znajomi z Łęgu Tarnowskiego sprowadzili z USA alfę romeo spider. Za wielką wodą można nabyć dość tanio samochody z lat 50. i 60. ubiegłego wieku w niezłym stanie. Czasem jest to tysiąc dolarów. Jeśli nawet za transport zapłacimy półtora tysiąca USD, to i tak się opłaci.
Inż. Gacek tą drogą sprowadził sobie słynnego kiedyś jaguara E‑type, o którym zawsze marzył.
– A jeśli chodzi o stodoły pełne tajemnic, to warto wybrać się na Ukrainę. Tam jeszcze zachowało się na wsi sporo starej zabudowy, w której mogą kryć się motoryzacyjne perełki. Coraz częściej się też zdarza, że Polacy pracujący zarobkowo za granicą sprowadzają stamtąd klasyki albo części zamienne do nich, aby w kraju dobrze je sprzedać kolekcjonerom. Znam takie przypadki.
Odkryty przez nas polski fiat 125p na pewno należy do perełek starej rodzimej motoryzacji. To klasyk. Jego produkcję rozpoczęto w 1968 r.; ten, który stoi w szopie pod Tarnowem, jest starszy o rok i przypuszczalnie jest jednym z pierwszych egzemplarzy wypuszczanych z Żerania z silnikiem o pojemności 1500 cm sześc.
Dziś w pełni odrestaurowany fiat 125p kosztuje w granicach kilkunastu tysięcy złotych. Zresztą oldtimery w ostatnim czasie bardzo podrożały. Całkowicie odrestaurowana FSO warszawa M20 – „garbuska” z pierwszego okresu produkcji – może być warta około 30 tys. zł.
Niedawno do jednego z zakładów lakierniczych pod Tarnowem trafił legendarny przedwojenny motocykl z przyczepą, sokół 600, za który właściciel mógłby wziąć grubo ponad 100 tys. zł!
– Renowacje zabytkowych pojazdów są żmudne i bardzo drogie – podkreśla Marek Gacek. – Długo trwa poszukiwanie potrzebnych oryginalnych części, niektóre trzeba dorabiać ręcznie, przy renowacji wykorzystuje się stare, czasochłonne technologie, które dzisiaj są mało znanym rzemiosłem. Koszty są spore – przykładowo na kompletne chromy w starym mercedesie trzeba wydać 15‑20 tys. zł.
Nie wiadomo, jaki będzie los fiata spod Tarnowa. Jeśli właściciel wkrótce nie znajdzie pieniędzy na remont, pojazd będzie niszczał. Jeżeli zdecyduje się na sprzedaż i auto trafi w ręce kolekcjonera, jest szansa, że odrestaurowany samochód jeszcze kiedyś o własnych siłach zjawi się na zlocie pojazdów zabytkowych.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments