Skazany ma prośbę… niejedną

0
222
prosby-wiezniow
REKLAMA

Prośba o śmierć i szwagra
Najbardziej zaskakująca prośba? Grzegorz Koziara, dyrektor Zakładu Karnego w Tarnowie, chwilę się zastanawia.
– Prośby spływają w setkach, ale chyba najbardziej zaskoczyła mnie ta o eutanazję. Napisał ją więzień odbywający karę 25 lat pozbawienia wolności za zamordowanie żony. O wyrzuty sumienia raczej bym go nie posądzał, bardziej o chęć wzbudzenia zainteresowania i współczucia.
Lista próśb osobliwych wcale taka krótka nie jest. Beata Bańbur, oficer prasowy tarnowskiego więzienia, pamięta skazanego, który nalegał, by go umieszczono w celi izolacyjnej na dwa tygodnie. Tłumaczył, że chce się wyciszyć w związku z nadchodzącym terminem wyjścia na wolność. Spotkał się z odmową, bo izolatka jest karą dyscyplinarną. Rastafarianin z wyrokiem chciał w doniczkach uprawiać marihuanę, czyli „pokarm duchowy”. Pojawiły się także prośby o zezwolenie na rytualne upuszczanie krwi oraz umieszczenie w celi ołtarzyka „do odprawiania modłów buddyjskich”.
Nie dostarczono za więzienną bramę pierścionka zaręczynowego. Osadzony zamierzał się oświadczyć, ale przekonano go, że miejsce, w którym obecnie przebywa, jest mało romantyczne.
– Konkubent siostry mojej konkubiny jest moim szwagrem – uzasadniał kolejny ze skazanych i chciał, by owego „szwagra” wpisać na listę osób odwiedzających. Próba udowodnienia pokrewieństwa zakończyła się niepowodzeniem.

REKLAMA

Żel, dres i 19 cali
Prośby piszą wszyscy. W oddziałach zamkniętych przebywa obecnie 715 skazanych, a w części półotwartej więzienia – 311. W celach pod specjalnym nadzorem karę odbywa 28 najbardziej niebezpiecznych przestępców.
„Zwracam się z prośbą do dyrektora Zakładu Karnego w Tarnowie na podanie z wolności małego radyjka na baterie oraz słuchawek. Za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby bardzo dziękuję.”
„Proszę o wydanie zgody na zakup w tutejszej kantynie żelu do włosów. Prośbę motywuję tym, że nie golę głowy na łyso i od zawsze używałem żelu lub gumy do włosów.”
„Proszę o zgodę na posiadanie w celi bluzy bez kaptura i spodni dresowych. Prośbę motywuję tym, że nadchodzi jesień, zbliżają się zimne dni. Poza tym ćwiczę na spacerach. To ułatwiłoby mi utrzymanie higieny osobistej, ponieważ chcę uniknąć ćwiczenia w odzieży skarbowej.” Odzież skarbowa to więzienny drelich w kolorze zielonym. Nie każdy chce go mieć na sobie.
Beata Bańbur mówi, że dużo próśb dotyczy właśnie spraw socjalno‑bytowych.
– Opiniowaniem takich pism zajmuje się kwatermistrz oddziału. Osadzeni proszą najczęściej o zgodę na posiadanie w celi telewizora, czajnika, grzałki czy dresu. Zdarzają się również prośby mniej typowe, na przykład jednemu ze skazanych zależało na figurkach, które swego czasu dodawano do paczek z herbatą jako gratisy. Tłumaczył, że zamierza je traktować jako przedmiot kultu religijnego.
Zgoda dyrekcji nie oznacza, że pracownik zakładu karnego zajmujący się zaopatrzeniem zrealizuje w najbliższym sklepie długą listę zakupów.
– Osadzony może mieć w celi grzałkę, może mieć też czajnik elektryczny, jednak o mocy nie większej niż 950 watów. Maksymalna wielkość telewizora to 19 cali – tłumaczy Grzegorz Koziara. – Mając zgodę więzień powiadamia rodzinę, by mu ten telewizor przywieźli lub wysłali. Sprzęt trafia do magazynu z depozytami osadzonych. Zanim znajdzie się w celi, musi zostać sprawdzony przez naszych techników, ci zaglądają do środka, nawet jeśli jest na gwarancji. Komputery można spotkać w celach dużo rzadziej, nie mogą mieć połączenia z siecią. Tak samo jak dresowa bluza nie może mieć kaptura. Jedynie posiadanie własnej bielizny oraz butów nie wymaga żadnego zezwolenia.
Gdy jednemu ze skazanych zamarzyła się pościel antyalergiczna, skierowano go do lekarza, ten jednak alergii nie stwierdził. Oczywiście, nie wszyscy więźniowie chcą korzystać z pomocy lekarzy zatrudnionych w więzieniu. Stąd prośby o wyrażenie zgody na prywatne leczenie stomatologiczne czy konsultacje kardiologiczne. Medycy przyjeżdżają na miejsce. Dieta, jaką stosują niektórzy więźniowie, czasem wynika właśnie z zaleceń lekarskich, czasem z przekonań. Wyznaniowcy, cukrzycy, wegetarianie głodni nie chodzą.

…bo babcia umiera, a żona rodzi
„Proszę o wpisanie na listę osób odwiedzających dziecka mojej konkubiny, ponieważ jej córka jest bardzo do mnie przywiązana i zastępuję jej ojca, którego nie ma. Bardzo mi zależy, aby mogła mnie odwiedzać i utrzymywać serdeczne stosunki.”
„Zwracam się z uprzejmą prośbą do pana dyrektora o wyrażenie zgody na dodatkowy telefon do brata w sprawie spadku rodzinnego”.
„Proszę o przyznanie mi zapomogi finansowej w związku z planowanym opuszczeniem przeze mnie tutejszego zakładu karnego. Pieniądze te potrzebne mi są na pierwsze potrzeby i zaadoptowanie się w nowym środowisku”.
Osadzony – uwolniony pieniądze otrzymał. Jednak pewnie nie taką kwotę miał na myśli. Wyliczono, że 267 złotych i 22 grosze wystarczają na dojazd do miejsca zameldowania. Poradzono, by w rodzinnej miejscowości zwrócił się o wsparcie do odpowiednich placówek, m.in. ośrodka pomocy społecznej. Ani grosza nie dostał więzień, który po wyjściu na wolność zamierzał rozkręcić biznes w dobrze sobie znanej branży. Napisał do dyrektora zakładu karnego, że chce pożyczyć 5 tys. zł na otwarcie salonu tatuażu.
– Wiele próśb dotyczy wydania zgody na przeprowadzenie dodatkowych rozmów telefonicznych, między innymi z pełnomocnikami, adwokatami, radcami prawnymi oraz członkami rodzin – wymienia Beata Bańbur. – W każdym przypadku musimy jednak zachować czujność. A to dlatego, że uzasadnienia nie zawsze są wiarygodne, niektórym non stop umierają babcie, konkubiny są w permanentnej ciąży, liczba poronień powinna wzbudzić poruszenie w środowisku medycznym, gdyby oczywiście była prawdziwa.
Nie brakuje też próśb o wpisanie na listę osób odwiedzających kolejnych nazwisk. Odmówiono kategorycznie, gdy jeden z więźniów zaczął się starać o widzenie z psem. Tłumaczył, że pies tęskni bardzo, że rodzina go przyprowadzi, że nikogo nie pogryzie, nawet nie szczeknie. – Nie ma takiej możliwości – usłyszał. Bardzo prawdopodobne, że po takiej wizycie dyrekcja zasypana zostałaby kolejnymi prośbami od skazanych, za którymi tęsknią tarantule, węże czy chomiki.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments