Skrzynki na listy stoją otworem

0
278
tarnow_skrzynki-na-listy
Przy pewnych umiejętnościach łatwo głęboko zanurzyć dłoń w skrzynkach na listy, które znajdują się w blokach i wyjąć korespondencję
REKLAMA

Nikt nie spodziewał się, że skrytka na listy zrobi aż taką karierę. Wcześniej wydawało się, że ów pospolity przedmiot użyteczności to jedna z najbardziej oczywistych rzeczy. Aż do czasu. Kiedy w ostatnich tygodniach pojawiła się koncepcja obozu rządzącego o korespondencyjnej wersji wyborów prezydenckich, ranga pojemnika na listy, zwykle metalowego, gwałtownie urosła. Nagle wszyscy się dowiedzieli, że nie tylko istnieje obowiązek posiadania skrzynki, ale musi ona również spełniać pewne techniczne wymogi.

REKLAMA

W sytuacji, gdy z pozoru zwykła skrzynka pocztowa nabrała znaczenia… politycznego, coraz częściej znajduje się ona w centrum uwagi. Niektórzy przeczytali, choćby tylko z ciekawości, w jaki sposób przepisy określają wymagane standardy odnoszące się do tej sprawy. W ogólnym skrócie ujęto to tak: „Skrzynka pocztowa oraz materiał, z którego jest wykonana, musi zapewniać ochronę umieszczanych w niej przesyłek listowych w szczególności przed kradzieżą oraz w zakresie poufności, zabezpieczenia przeciwpożarowego, a także przed szkodliwym wpływem warunków atmosferycznych”.
Pan Grzegorz, mieszkaniec bloku na tarnowskich „Falklandach”, jest już po lekturze przepisów i zwraca uwagę, że obecnie stosowane skrzynki w budynkach nie spełniają jednego podstawowego warunku. Zaprasza na klatkę schodową, na parter, by przeprowadzić wizję lokalną.

Niepotrzebny kluczyk
– Proszę zwrócić uwagę, że w przypadku tych skrzynek łatwo wejść w posiadanie cudzej korespondencji. Te poprzednie były zamykane i nie można było w żaden inny sposób dostać się do środka, chyba że ktoś wyłamał zamek. Czasem zamki wyłamywali sami właściciele, ponieważ gubili kluczyki. Obecne skrzynki też są zamykane, ale są wyposażone w dość duże otwory, w które łatwo wsunąć dłoń.
Mój rozmówca próbuje to zrobić, ale jego palce… utknęły w połowie.
– Bo ja mam palce grube, ale żona już nieraz wyjmowała z naszej skrzynki listy albo reklamy, bo nie miała przy sobie kluczyka. Moim zdaniem, możliwa jest kradzież cudzej korespondencji, co poddaje w wątpliwość użyteczność tych skrzynek podczas korespondencyjnych wyborów, jeżeli do nich dojdzie.
Prawda wydaje się taka, że osoby o szczupłych dłoniach są w stanie sięgnąć po listy w tego typu skrzynkach, które zamontowane zostały w wielu blokach, choćby należących do Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Jakie przepisy, taka skrzynka
– Kiedy przed kilkoma laty wymienialiśmy skrzynki w blokach, kupowaliśmy standardowe, spełniające wszystkie przepisy określone przez Unię Europejską i Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji – zapewnia Kazimierz Kępowicz, wiceprezes TSM. – Otwory wrzutowe mają wymagane wymiary i sądzę, że wcale nie tak łatwo wyjąć poprzez nie cudzą korespondencję. Dostatecznie głęboko osadzone jest też dno tych skrzynek, co powinno utrudniać taką czynność. Chyba, że jest to przesyłka większego formatu i że nie zostanie dokładnie umieszczona w środku, na samym dnie. Oczywiście, można snuć różne przypuszczenia, że na przykład ktoś może posłużyć się pincetą, żeby wydostać list, ale to są tylko spekulacje.
Przepisy dotyczące skrzynek weszły w 2014 roku. Ich konstrukcja na pewno ułatwia pracę listonoszom. Dzięki wspomnianym otworom mogą szybko wrzucać korespondencję do środka, nie trzeba – tak jak kiedyś – otwierać kluczem całej szafy, w której znajdowały się przegródki.
Zgodnie z przepisami, skrzynka na listy powinna mieć otwór wrzutowy o odpowiednich rozmiarach. Nie mniej niż 32,5 cm i nie więcej niż 40 cm w przypadku skrzynek, w których przesyłki umieszczane są dłuższą krawędzią. W skrzynce, w której przesyłki listowe lokowane są krótszą krawędzią, otwór musi mieć przynajmniej 23 i maksimum 28 cm. Nie ma mowy jednak o tym, na ile wysokie powinny być te otwory, czyli o tym, co szczególnie niepokoi pana Grzegorza.
Skrzynka pocztowa powinna pomieścić przesyłkę także w formacie C4 (koperta o wymiarach 23 cm x 32,4 cm) i łącznej grubości 6 cm.

Zakup pana prezesa
Do czasu, gdy nie pojawiły się bardzo emocjonujące dyskusje o wyborach korespondencyjnych, mało kto wiedział, że za brak skrzynki pocztowej na prywatnej posesji bądź za brak właściwej można zapłacić horrendalną karę. Może ona wynosić od 50 zł do 10 tysięcy! Ale przepisy te wymyślono i wprowadzono już siedem lat temu. To prawo pocztowe. Niektórzy się dziwili, iż nie mieli skrzynki przez kilkadziesiąt lat i przecież nic się nie działo. Żadnej kary. Niedawno dociekliwi dziennikarze pofatygowali się pod bramę domu Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu i stwierdzili, że nie ma on własnej skrzynki na listy. Zaraz potem nowa skrzynka pojawiła się przy wejściu na posesję prezesa PiS…
Na pewno zdecydowana większość właścicieli prywatnych posesji w kraju ma skrzynkę na list, o różnej formie i zdobnictwie, ale ile z nich spełnia określone wymogi, trudno powiedzieć. Z pewnością bujnie rozwijająca się poczta elektroniczna i różnego rodzaju komunikatory cyfrowe obniżyły rangę tradycyjnej skrzynki, lecz – jak się okazuje – nie na zawsze. Jeżeli dopuści się w Polsce możliwość wyborów korespondencyjnych, mając zwłaszcza na uwadze stany epidemiczne, to bardzo prosty przedmiot może stać się nieodzowny. Zwykła skrzyneczka na listy, już prawie niezauważalna, ma szansę odegrać rolę, którą do niedawna trudno było nawet sobie wyobrazić.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o