Śmieciowe pytania i dylematy

0
105
REKLAMA

Od domowego kubła po wysypisko
Jeszcze nie tak dawno jedynym sposobem zagospodarowania odpadów komunalnych było składowanie ich na wysypiskach. Dzisiaj regułą jest segregacja i recykling, zaś w przypadku odpadów niedających się przetworzyć – instalacje służące do utylizacji przy jednoczesnym uzyskaniu dodatkowych korzyści, jak choćby energia cieplna czy elektryczna…
Najprostszą instalacją jest sortownia, która przeprowadza segregację już odebranych śmieci. Stosunkowo łatwo jest odzyskać plastik, papier, szkło i metale oraz usunąć gruz i kamienie. Te materiały mogą być użyte powtórnie i może być to całkiem opłacalne, choć na naszym podwórku bywa różnie. Pozostałości po sortowaniu są wywożone wprost na wysypisko.
Bardziej zaawansowaną metodą są instalacje służące do biologiczno‑mechanicznego przetwarzania odpadów. Składają się one z reguły z dwóch stopni: sortowni mechanicznej i obróbki biologicznej. W zależności od zastosowanej technologii odzyskuje się surowce, produkuje się biogaz, paliwo alternatywne RDF, pozostałości składowane są na wysypiskach.

REKLAMA

Wszystko dobrze, ale…
Nie ma jednak róży bez kolców, bowiem firm chcących odebrać i zapłacić za wysegregowaną makulaturę czy tworzywa sztuczne nie ma zbyt wiele, a śmieci przybywa. Podobnie ma się sytuacja z powstającym w procesie utylizacji odpadów paliwem alternatywnym RDF. Według przepisów unijnych, RDF podlegają takim samym reżimom spalania jak nieprzetworzone odpady w specjalnie do tego przystosowanych, kosztownych instalacjach. Można je spalać, dodając do węgla, co czyni się obecnie, ale zaostrzenie przepisów norm emisji gazów do atmosfery może proces ten zablokować. Jak więc widać, takie pozostałości mogą być trudno zbywalne, czyli w efekcie być może trzeba będzie do ich dalszego zagospodarowania dopłacać, przy ponoszeniu już sporych kosztów ich wytworzenia z odpadów.
Może się zatem okazać, że zamiast likwidować wysypiska będą na nich składowane posortowane odpady i RDF, a wielkość przekazywanych śmieci zmaleje o 20‑30% zamiast zakładanych na przyszłość w normach UE 50%. Powinny się nad tym poważnie zastanowić samorządy, które przejmą odpowiedzialność za gospodarowanie odpadami.

Na kłopoty spalarnia…
Przy tego rodzaju problemach najbardziej optymalne wydaje się zastosowanie spalarni śmieci, w której zutylizować można wszystko, co pozostaje po sortowaniu, a w razie potrzeby nawet nieposortowane odpady. Po spaleniu odpadem jest obojętny dla środowiska żużel i przechwytywane przez system filtrów metale ciężkie, i inne szkodliwe substancje, które oddawane są do specjalistycznych firm zajmujących się ich utylizacją. Żużel można zagospodarować np. na podbudowę  dróg – tak robią Szwedzi.
A spalarnie to nie tylko utylizacja odpadów, ale również źródło energii cieplnej i elektrycznej. Np. planowana do budowy w Tarnowie spalarnia ma zaspokoić 50% zapotrzebowania miasta na energię cieplną oraz produkować 40 tys. MWh energii elektrycznej. Pozwoli też w przyszłości uniknąć opłat za emisję CO2, gdyż w przeciwieństwie do służących obecnie do produkcji energii cieplnej kotłowni węglowych, emisja spalarni nie liczy się w unijnym systemie ETS. A przy okazji będzie spełniony wymóg udziału energii ze źródeł odnawialnych. Dodać warto, iż w takiej spalarni można także spalać trudne do wykorzystania w inny sposób odpady powstałe w oczyszczalniach ścieków.
Budowa takiej spalarni, która swym zasięgiem objęłaby powiaty tarnowski, dąbrowski, brzeski i bocheński, miasto Tarnów, czyli 564 tys. mieszkańców, jest konieczna by spełnić nałożone normy środowiskowe i wymagania UE. Gdy już poniesiemy wysokie koszty inwestycji, notabene w większości pokryte z pieniędzy pochodzących spoza budżetu miasta, jest realna możliwość na zmniejszenia wzrostu cen energii cieplnej, gdyż tradycyjne paliwa na pewno nie będą tanieć. Choćby ten aspekt jest jednym z najpoważniejszych argumentów za budową takiej spalarni w Tarnowie.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o