Smród wędruje po okolicy…

0
111
smrody
REKLAMA

Smród osiedlowo – wojnicki
Najpierw mocno śmierdziało na osiedlu Westerplatte w Tarnowie, później w okolicach Wojnicza. Trop od początku wiódł do osadów ściekowych, które wytwarzane są przez tarnowską oczyszczalnię, do owej mazi codziennie wywożonej przez ciężarówki. Spółka Tarnowskie Wodociągi, której podlega Grupowa Oczyszczalnia Ścieków, tak łatwo się jednak nie przyznaje do źródła smrodu. Jej zdaniem, w Tarnowie wprawdzie mogły śmierdzieć osady, ale niekoniecznie te, które pochodziły z miejscowej oczyszczalni, a w Wojniczu sprawa odoru ciągle jest jeszcze badana (pisaliśmy o tym w 36. numerze TEMI).
O tarnowskim smrodzie, który męczył mieszkańców „Falklandów” w lipcu, już większość by zapomniała, gdyby nie sprawa wojnicka. Szybko się zorientowano, że w obu przypadkach cuchnie tak samo, a więc powód smrodu może być ten sam.
Tarnowska Delegatura WIOŚ dokładnie przyjrzała się „panującej sytuacji”, tym bardziej że mieszkańcy chcieli mieć pewność, że smród nie zagraża ich zdrowiu.
– Podobne skargi już w przeszłości mieliśmy. Płynęły one z niektórych dzielnic w Tarnowie, z Wojnicza czy Szczurowej – informuje Krystyna Gołębiowska, kierowniczka Delegatury WIOŚ. – Problem dotyczy osadów komunalnych, które pochodzą z komór i instalacji znajdujących się w oczyszczalni ścieków i które są potem składowane. Tak to już jest, że oczyszczalnie skutecznie oczyszczają ścieki, a więc znika jeden problem, ale zaraz pojawia się problem osadów ściekowych – co z nimi zrobić, jak je zagospodarować. Najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby składowanie, osuszanie i spalanie. W Tarnowie nie mamy spalarni, która termicznie przekształcałaby te kłopotliwe odpady.

REKLAMA

Co jest w tych odpadach?
Kłopotliwe są dlatego, że śmierdzą. Nie brakuje jednak opinii, że zawierają także dużo metali ciężkich. Część osadów pochodzących z Tarnowa regularnie wywożona jest na pola uprawne. Dość powszechną w Polsce praktyką jest stosowanie ich w rolnictwie jako nawozu wapniowo‑organicznego; w Wojniczu odór przedostawał się właśnie z pól.
– W osadach z naszej oczyszczalni nie ma metali ciężkich – przekonuje Tadeusz Rzepecki, prezes spółki Tarnowskie Wodociągi. – W mieście i okolicy nie mamy zakładów, które zajmują się obróbką metali w sensie chemicznym i które mogłyby wprowadzać ścieki o takiej zawartości. Może pojawiać się ewentualnie cynk, ale w bardzo niewielkich ilościach. Na pewno nie ma w nich źródła kadmu. Odpady są bardzo szczegółowo badane od kilkunastu lat. Robimy to regularnie co dwa miesiące.
Prezes Rzepecki przyznaje, że najlepszą metodą na pozbycie się ich jest spalenie w spalarni, ale tej nie ma…
Sytuacja i tak jest już korzystniejsza niż w przeszłości. W 2008 roku Tarnowskie Wodociągi uruchomiły w oczyszczalni instalację suszenia osadów. To pozwala na zmniejszenie masy odpadów w procesie oczyszczania ścieków o 4‑5 tys. ton rocznie.

To nie nasz smród…
Wygląda na to, że w Tarnowie mdlący smrodek przedostał się na „Falklandy” ze składowiska osadów.
– Nie jest jednak powiedziane, że to były osady z naszej oczyszczalni – zaznacza prezes Rzepecki. – Musiałbym wiedzieć, w jakim dokładnie czasie ten odór był wyczuwalny. Nie można wykluczyć, że tego typu odpady były w tym czasie składowane przez innego dostawcę. Osady od nas nie powinny wpływać na zapachy w Tarnowie.
Jak mówi prezes, jedynym w mieście miejscem, w którym gromadzi się osady, jest składowisko „Za Białą”, zarządzane przez Jednostkę Ratownictwa Chemicznego, spółkę wchodzącą w skład Grupy Azoty. Tam dowiedzieliśmy się, że zgodnie z pozwoleniem mogą tu trafiać osady także spoza Tarnowa, z innych oczyszczalni. Wiadomo jednak, że w okolicy Wojnicza gleba była użyźniana odpadami z tarnowskiej spółki.
– Sprawa jest w toku. Z całą pewnością osady, które trafiają na pola uprawne, muszą być dozowane w odpowiedniej ilości i jak najprędzej przyorane. Tylko do tego czasu mogą one powodować dokuczliwy, lecz krótkotrwały zapach.

Szkodzą czy nie szkodzą?
Krystyna Gołębiowska mówi, że formalnie trudno jest określić zagrożenie związane z tego rodzaju fetorem, ponieważ nie ma ustawy „zapachowej” ani miarodajnej metody badania.
– Odpowiednia ustawa mówi o takiej gospodarce odpadami, aby nie powodowały one zagrożenia i uciążliwości dla otoczenia, także zapachowej. Wciąż jednak brakuje instrumentów prawnych, które pozwoliłyby weryfikować stopień tej uciążliwości.
W planach Tarnowskich Wodociągów jest uruchomienie instalacji hydrolizy, procesu, w wyniku którego osady poddane fermentacji pozbawione zostaną swoich „wonnych” właściwości.
Interesująca jest też lektura pokontrolnych materiałów NIK, które dotyczą komunalnych oczyszczalni ścieków w Polsce, przedstawionych początkiem tego roku. Według kontrolerów oczyszczalnie dopuszczają się niebezpiecznych zaniedbań przy gospodarowaniu osadami ściekowymi, mogącymi służyć jako nawóz w rolnictwie. Inspektorzy stwierdzają, że aż 90 proc. skontrolowanych oczyszczalni nie przekazywało – wraz z przetworzonymi odpadami – wiarygodnych badań oraz informacji o dawkach, w jakich można je stosować. Zdaniem NIK stwarza to ryzyko skażenia środowiska szkodliwymi substancjami.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments