Spór Tarnowa z ościennymi gminami – poszło o autobusy

0
1093
miejskie autobusy dowożą pasażerów także na ich teren
Miasto wypowiedziało podtarnowskim gminom umowy, na mocy których miejskie autobusy dowożą pasażerów także na ich teren
REKLAMA

Zarząd Dróg i Komunikacji w Tarnowie wypowiedział gminom Tarnów, Pleśna i Lisia Góra umowy, na mocy których miejskie autobusy dowożą pasażerów także na ich teren. Miasto jako strona tych umów planuje je renegocjować. Wszystko po to, by uwzględnić zmiany, jakie zaszły w ostatnich miesiącach w komunikacji zbiorowej. Jednak gminy na proponowane rozwiązanie nie chcą się zgodzić.

Komunikacja autobusowa w gminach Tarnów, Pleśna i Lisia Góra będzie działać normalnie do końca roku, dzięki okresowi wypowiedzenia, który obejmuje cztery miesiące. W tym czasie miasto w porozumieniu z gminami ma zamiar wypracować nowe warunki i podpisać nowe umowy.
– Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Tarnowie obsługuje nie tylko linie autobusowe w mieście, ale również w gminach Tarnów, Pleśna i Lisia Góra, a dzieje się to na podstawie międzygminnych umów. Miasto jako strona tych umów planuje je renegocjować, aby uwzględniły zmiany, jakie zaszły w ostatnich miesiącach w komunikacji zbiorowej. Na podstawie międzygminnych porozumień autobusy tarnowskiego MPK spotkać również można na drogach trzech podtarnowskich gmin, które płacą za tę obsługę Tarnowowi proporcjonalnie do tzw. wozokilometrów – mówi Ireneusz Kutrzuba, rzecznik prezydenta Tarnowa. – Ponieważ z powodu epidemii koronawirusa bardzo mocno zmieniła się sytuacja w komunikacji zbiorowej i zmieniły się też uwarunkowania ekonomiczne, Tarnów chce podpisania nowych umów uwzględniających te zmiany. Propozycja jest taka, aby gminy nie rozliczały się od wozokilometra, lecz płaciły w zależności od rentowności kursów. Prezydent Roman Ciepiela odbył już telekonferencję z wójtami poszczególnych gmin. Rozmawiano m.in. o problemach, jakie spowodowała dla tarnowskiego MPK epidemia koronawirusa, o drastycznym i wielomiesięcznym spadku wpływów za bilety. W ostatnich dniach, po raz pierwszy od wiosennej zmiany rozkładów jazdy, autobusy MPK rozpoczęły normalne kursowanie, ale liczba pasażerów jest nadal znacznie niższa niż przed epidemią. Być może sytuacja ulegnie zmianie wraz z powrotem dzieci i młodzieży do szkół.

REKLAMA

Stracą na planowanych zmianach
Włodarze podtarnowskich gmin nie kryją oburzenia zaistniałą sytuacją. Nie brakuje opinii, że jest to wyciąganie pieniędzy od mniejszych partnerów. – Tarnów od dłuższego czasu preferuje rozwiązania, za którymi kryje się wyciąganie pieniędzy od ościennych gmin, by pokryły one niedobory w miejskim budżecie – zauważa Arkadiusz Mikuła, wójt Lisiej Góry. – Najważniejsze jest dla nas dobro mieszkańców i pasażerów, ale nie możemy pozwolić na to, aby dodatkowo finansować MPK. Wkrótce siądziemy do stołu wraz z innymi włodarzami gmin z powiatu i będziemy starać się wypracować wspólne stanowisko. Jeżeli dołączyłyby do naszej trójki jeszcze dwie gminy, stalibyśmy się poważnym graczem w tej rozgrywce. Pierwsze rozmowy powinny odbyć się w najbliższych 2‒3 tygodniach.
W podobnym tonie wypowiada się Józef Knapik, wójt gminy Pleśna, który uważa, że prezydent Tarnowa Roman Ciepiela chce wymusić na gminach nowe porozumienie w sprawie komunikacji zbiorowej. – Z naszych wyliczeń wynika, że na proponowanych zmianach stracimy w perspektywie roku nawet kilka tysięcy złotych. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w gminie Tarnów, bo tam mówi się o stracie nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych w roku. Proponowane przez miasto nowe warunki są nie do przyjęcia. Oczywiście faktem jest, że MPK ma znakomity i uchodzący za jeden z najlepszych w Polsce tabor autobusowy i zapewnia ulgi pasażerom, jednak jako gmina nie możemy dopłacać aż tak dużych pieniędzy. Jednym z rozwiązań jest skorzystanie z oferty… prywatnych przewoźników. Oni z pewnością przejęliby kursy. Odbiłoby się to na komforcie podróżowania, ale z drugiej strony zaoszczędzilibyśmy sporo pieniędzy.

Tarnów skurczy się do miasteczka?
W ubiegłym roku gminę Tarnów obsługiwały autobusy dziesięciu linii komunikacji miejskiej, wykonano łącznie 609 162,7 km. Koszty poniesione przez gminę w 2019 r. wyniosły około 3 mln 300 tys. złotych. Dopłata do 1 wozokilometra to 5,21 zł.
– Koszty partycypacji w utrzymaniu komunikacji zbiorowej na przełomie ostatnich lat sukcesywnie wzrastały. W 2010 roku dopłacaliśmy do całego systemu przeszło milion złotych. Pięć lat później było to blisko 2 miliony, a w ubiegłym roku osiągnęliśmy kwotę 3,3 mln zł. Pod względem jakości usługi jesteśmy zadowoleni ze współpracy z miastem, jednak niesmak budzi nierówne traktowanie podróżnych. Rodziny wielodzietne z Tarnowa korzystają z odpowiednich ulg, a takie same z naszej gminy już nie. Poza tym najmłodszym z Tarnowa dużo wcześniej wprowadzono bezpłatne przejazdy autobusami, a dzieci z naszej gminy mogą z nich korzystać dopiero po drugiej interwencji – podkreśla Grzegorz Kozioł, wójt gminy Tarnów, i dodaje – Płacąc miastu jeszcze więcej, nie dostaniemy nic w zamian. Taka propozycja jest nie do zaakceptowania. Rozwiązań tej trudnej sytuacji mamy kilka. Niewykluczone, że sami zorganizujemy komunikację zbiorową, albo podejmiemy się tego zadania wraz z ościennymi samorządami, które są w podobnej sytuacji. Każda z tych propozycji wymaga jednak szerszej konsultacji i zgody radnych.
Przedstawiciele gmin z powiatu tarnowskiego nie mają wątpliwości, że taki ruch władz miasta powoduje, że Tarnów jako aglomeracja chce się skurczyć do poziomu małego miasteczka. Włodarze gmin informują, że miasta podobnej wielkości, które z sąsiednimi gminami również porozumiewają się w sprawie organizacji transportu zbiorowego, opłaty za tzw. wozokilometr naliczają w jednakowej wysokości dla wszystkich lub stosują wobec ościennych samorządów ceny preferencyjne. Ma to służyć pobudzeniu wzajemnych relacji gospodarczych i umocnieniu ich współpracy.

Skutki zaproponowanego przez prezydenta Ciepielę rozwiązania byłyby mocno odczuwalne dla obu stron i przełożyłyby się nie tylko na znaczny wzrost kosztów dla gmin, w przypadku których utrzymanie reżimu finansowego jest warunkiem sprawnego funkcjonowania, ale i zaprzeczenie promowanej przez prezydenta idei aglomeracji tarnowskiej. Wójtowie Tarnowa, Pleśnej i Lisiej Góry przewidują, że zamiast terytorialnego rozwoju i współdziałania oraz poszerzenia porozumienia o gminy, które mogłyby jeszcze do niego przystąpić, miasto pod względem komunikacji cofnie się do swoich granic administracyjnych, co byłoby spektakularne w skali kraju. Spółka miejska MPK, która mimo nowego taboru oraz bardzo dobrej jakości świadczonych usług, i tak boryka się z trudnościami finansowymi. Ze względu na utratę znacznej części dochodów, może pogłębić kłopoty i zacząć np. zwalniać pracowników.
Co ciekawe, zaproszenia do podpisania międzygminnych porozumień w sprawie publicznej komunikacji prezydent Roman Ciepiela wystosował również do wójtów Skrzyszowa, Wojnicza i Żabna, czyli gmin, których mieszkańcy w ubiegłym roku apelowali do lokalnych władz o powrót po wielu latach autobusów MPK z uwagi na wzrost cen prywatnych przewoźników. Na razie nie wiadomo, jaką decyzję w tej sprawie podejmą włodarze wymienionych samorządów.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o