Sporne tereny po tarnowskich Żydach

0
113
zydzi
REKLAMA

W 1921 roku żyło w Tarnowie blisko 16 tysięcy Żydów, we wrześniu 1939 ich liczba wynosiła około 25 tysięcy i stanowili 45 procent ogółu mieszkańców miasta. Część z nich stanowiła elitę intelektualną i kulturalną międzywojennego Tarnowa, byli adwokatami, lekarzami, muzykami, nauczycielami, przedsiębiorcami, większość Żydów należała jednak do biedoty.
W latach 90. ubiegłego wieku, wielu spadkobierców zamożniejszych Żydów (m.in. byłych właścicieli gruntów i budynków) zgłaszało swe roszczenia do nieruchomości utraconych w latach niemieckiej okupacji i później.
– Z biegiem czasu liczba tych spraw malała, obecnie tylko czasami zdarzają się stwierdzenia nabycia spadku, gdzie pojawia się wątek tzw. mienia pożydowskiego – informują w tarnowskim sądzie.
Grzegorz Szczerba, radca prawny reprezentujący przed sądem Gminę Miasta Tarnowa lub Skarb Państwa, wie o pięciu różnych postępowaniach z udziałem spadkobierców tarnowskich Żydów.
– W sensie prawnym nie da się tych spraw sprowadzić do wspólnego mianownika, albowiem nie są to sprawy jednorodne – prowadzone są w różnych sądach i instancjach. Mamy tu do czynienia zarówno ze sprawami o wznowienie postępowań zakończonych prawomocnymi orzeczeniami sądów, przyznającymi tytuł do nieruchomości Skarbowi Państwa, jak i z postępowaniami o zmiany stwierdzenia nabycia spadku po zmarłych osobach pochodzenia żydowskiego na rzecz Skarbu Państwa. Są też sprawy o zasiedzenie.
Marek Idzkiewicz, dyrektor Wydziału Geodezji i Nieruchomości Urzędu Miasta Tarnowa, zwraca uwagę na dwojakość występujących roszczeń, z jednej strony gmin wyznaniowych, a z drugiej – osób pochodzenia żydowskiego.
– Pojedynczy, indywidualni spadkobiercy dochodzą jeszcze swoich praw. Wszelkie zaś roszczenia Krakowskiej Gminy Żydowskiej, która przejęła roszczenia Gminy Tarnowskiej, zostały uregulowane do 2005 roku i żadnych oczekiwań wobec Gminy Miasta Tarnowa z tego tytułu w tej chwili nie ma – potwierdza dyr. Idzkiewicz, ale przypomina, że „większość nieruchomości, które stanowią własność komunalną, zostało nabytych w drodze komunalizacji i z „dobrodziejstwem inwentarza”, czyli także z potencjalnym roszczeniem osób trzecich”.
W ubiegłym roku do tarnowskiego sądu wpłynęły wnioski o ponowne ustalenie prawa własności dwóch działek przy ulicy Gumniskiej – budzą one spore emocje. Rodzina Drillichów, występująca jako spadkobiercy żydowskiej rodziny Goldmanów, chce odzyskać grunty, które kiedyś były ich własnością. Chodzi m.in. o teren, na którym stoi siedziba Urzędu Stanu Cywilnego.
Drillichowie złożyli wniosek o uchylenie decyzji, która przez zasiedzenie dała prawo do tego majątku Skarbowi Państwa. Starają się także o odzyskanie gruntów zajmowanych obecnie przez parafię Matki Bożej Szkaplerznej przy ul. Gumniskiej, sprzedanych jej przez osobę prywatną, która także nabyła je przez zasiedzenie.
– Pierwsza sprawa jest rozpoznawana przez Sąd Rejonowy w Tarnowie, druga znajduje się w Sądzie Okręgowym. Obie cechują się nieprzeciętnym stopniem skomplikowania i od strony faktycznej, i od strony prawnej. Obrazują też całą złożoność wojennych i powojennych losów mieszkańców Tarnowa narodowości żydowskiej – podkreśla sędzia Tomasz Kozioł. – Dowodem na ich złożoność jest fakt, że w pewnych kwestiach zwróciliśmy się z tzw. pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o