Spory o pieniądze władzy

0
114
pieniadze wladzy
REKLAMA

Co na ten temat mówią tarnowscy posłowie?

REKLAMA

wieslaw krajewskiWiesław Krajewski, PiS: Pan prezes poinformował o działaniach, które zostały uzgodnione podczas posiedzenia Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości. Przyjmuję je z szacunkiem. Jeśli opinię publiczną rażą wysokie uposażenia, jak mówił prezes Kaczyński, to trzeba przyjąć jego wypowiedź z pokorą. Co do meritum ustawy odnieść się nie mogę, bo projekt obniżający poselskie wynagrodzenia o 20 proc. będzie dopiero przedmiotem prac legislacyjnych. Podobna sytuacja jest z limitami samorządowych uposażeń. Słuchałem komentarzy różnych polityków, że ustawodawca nie ma nic do samorządowców, uważam jednak, że jest wręcz odwrotnie – przecież obowiązują przepisy, podejmowane wyłącznie przez parlament. Ustawa o wynagrodzeniach pracowników samorządowych to nie wymysł samorządowy, tylko akt normatywny uchwalony przez parlament, który może nanieść korekty. Maksymalny poziom wynagrodzeń wójtów, burmistrzów i prezydentów sięga około 12,5 tys. złotych. Tak zarabia nie tylko prezydent dużego miasta, choćby Krakowa, Warszawy czy Katowic, ale – nie obrażając wójtów – również włodarz czterotysięcznej gminy. Być może nastał czas, by pewne rzeczy uporządkować i unormować. Możliwe, że wysokość zarobków samorządowców należałoby uzależnić od liczby mieszkańców na danym obszarze. Niemniej jednak nie czyniłbym z tej sprawy burzy w szklance wody, bo skoro istnieje zapotrzebowanie społeczne na takie decyzje, to pan prezes wystąpił z inicjatywą.

urszula augustynUrszula Augustyn, PO: – Zarobki posłów wynoszą około 10 tys. zł brutto plus dieta. Zarabiam godnie. Uważam, że wynagrodzenia powinny być współmierne do zakresu odpowiedzialności, wagi pracy, wysiłku. Propozycja Jarosława Kaczyńskiego, by obniżyć poselskie pensje, to jednoznacznie populistyczne posunięcie. Po wysokich nagrodach, jakie rząd PiS przyznał sam sobie, poparcie dla PiS w sondażach poleciało na łeb na szyję. Tymczasem wybory samorządowe za pasem. Reakcja Jarosława Kaczyńskiego – podyktowana polityczną kalkulacją i wyrachowaniem była przykładem podlizywania się wyborcy. Ten ruch obliczony na zmianę w sondażach to pierwszy aspekt całej sprawy. Drugi to socjalistyczna twarz PiS, która jak kosiarka tnie wszystko przy gruncie, obojętne, czy kosi chwasty, czy kwiaty. Byle było równo. „Nagrody wstydu” były skandalem, pokazującym arogancję władzy. Jak to teraz odkręcić? Załatwmy wszystkich polityków i samorządowców wkoło, a co tam, stać nas. Kowal zawinił, powiesili Cygana – oto socjalistyczna moralność i praktyka PiS Kaczyńskiego. Trzeci aspekt to centralistyczna twarz rządzącej partii i włączenie w pisowską grę samorządu, który jest kolcem w oku PiS, bo to ostatni wolny w Polsce bastion niezawłaszczony przez tę partię i jej przystawki. Co robi PiS od początku swoich rządów? Otóż powoli, tam gdzie tylko się da, podkopuje i podgryza samorząd, odbiera mu kolejne kompetencje. Centralizuje kraj. Już teraz zarobki prezydentów, burmistrzów i wójtów są na nieadekwatnym poziomie do zakresu odpowiedzialności i podejmowanego wysiłku. Ze świeczką szukać osób z wysokimi kompetencjami, które chciałyby w samorządzie pracować. A tam, gdzie nie ma fachowców, tam mało co działa sprawnie.


wladysław-Kosiniak-KamyszWładysław Kosiniak‑Kamysz, PSL: – Mało kto pamięta, że zanim PiS zdecydował się zaproponować obniżkę poselskich uposażeń, chciał ich… podniesienia. Taki projekt PiS złożył w Sejmie nie tak dawno, bo w 2016 roku. Zgodnie z nim podwyżkę miał dostać prezydent, ówczesna pani premier, ministrowie, wiceministrowie, wojewodowie, a także parlamentarzyści. I to niemałą, bo nawet po 5 tysięcy złotych! Apetyty polityków PiS udało się wtedy poskromić opozycji, w tym posłom PSL. Uznaliśmy, że nie może być mowy o żadnych podwyżkach w momencie, gdy wielu seniorów dostaje przez cały rok tyle emerytury, ile poseł zarabia w miesiąc. Nie było na to naszej zgody wtedy i nie ma teraz. Pytanie, co od tamtego czasu się w PiS zmieniło? Przemyśleli sprawę? Nie! Zobaczyli, że gigantyczne nagrody, które przyznali sobie politycy PiS, zaczynają pogrążać całą formację. Uznali, że muszą to przeciąć, bo inaczej fala niezadowolenia społecznego może ich zatopić. Jakie musiało być ich zaskoczenie, gdy usłyszeli od nas, że bardzo proszę, obniżmy nasze wynagrodzenia. PSL mówi PiS: „sprawdzam”. Naprawdę chcecie obniżki uposażeń posłów, senatorów i ministrów? Ok, połączmy je ze średnią krajową. Albo pracujmy społecznie. Taki projekt ustawy PSL złoży w Sejmie i to będzie prawdziwy test na intencje polityków obozu władzy.

norbert kaczmarczykNorbert Kaczmarczyk, Kukiz`15: – Zapowiedź prezesa Kaczyńskiego o obniżkach wynagrodzeń to nie reakcja na spadek sondaży, bo nie należy się nimi za bardzo sugerować. Szef PiS chce zdyscyplinować swoją drużynę: dużą rzeszę ministrów i ich współpracowników. Posłowie Kukiz`15, PO i pozostałych ugrupowań opozycyjnych na tym wiele nie ucierpią, choć jakieś finansowe straty poniosą. Nie widzę w tym nic złego, bo mandat poselski jest dobrym uposażeniem, dlatego jeżeli apanaże zmniejszą się w stosunku do pensji zwykłych obywateli, to posłowie staną się mniej oderwani od rzeczywistości, a stanowione przez nich prawo będzie sprzyjać, by również i oni mogli zarabiać więcej. Chciałbym jednak przestrzec, by to zdyscyplinowanie nie było ruchem typowo populistycznym, bo nie chodzi wyłącznie o pieniądze, tylko ewentualne osłabienie mandatu poselskiego. Zastanawiam się, czy powolne odbieranie pewnych przywilejów, nie stricte finansowych, może doprowadzić do tego, że mandat poselski stanie się na tyle słaby, że żaden poseł nie będzie mógł bronić najważniejszych dla kraju spraw. Oczywiście zdyscyplinowanie rządu się przyda. Niemniej jednak nie chciałbym, by prezes Kaczyński w zapowiadanej ustawie zmierzał w kierunku osłabienia mandatu poselskiego. Może warto obniżyć uposażenia, ale dodać inne możliwości, aby poseł czuł się bezpieczniejszy, tworząc prawo.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o