Stacja paliw lepsza od zieleńca?

0
109
REKLAMA

O tym, że w centrum Tarnowa, przy skrzyżowaniu ulic Lwowskiej i Garbarskiej, powstanie stacja benzynowa, zaczęto mówić w ubiegłym roku. Już wówczas taki pomysł bardzo nie spodobał się mieszkańcom, jednak sprawa szybko wygasła, a magistraccy urzędnicy zapewniali oburzonych tarnowian, że żadna decyzja jeszcze nie zapadła. Jedyną pewną rzeczą było, iż w tym miejscu zostanie wybudowany supermarket „Lidl”.
Jednak półtora miesiąca temu sprawa stacji paliw ponownie wróciła, a o planowanej inwestycji mieszkańcy dowiedzieli się z ogłoszenia nalepionego przez urzędników na słupie. – Zareagowaliśmy natychmiast. Poszedłem do magistratu, przejrzałem plany i zobaczyłem, że proponowane rozwiązania są dla nas bardzo niekorzystne – opowiada Krzysztof Giemza, którego posesja ściśle przylega do terenu budowy. – Od razu złożyłem w urzędzie protest, ale jak dotąd nikt nie raczył odpisać.
Protesty wysłano też do inwestora – krakowskiej spółki „Atir”. Jej przedstawiciele zgodzili się na pewne ustępstwa, które jednak nie satysfakcjonują tarnowian – spółka obiecuje postawienie ogrodzenia z gęstej siatki, a mieszkańcy domagają się dźwiękoszczelnych ekranów. – Przedstawiciel firmy zaproponował, by planowaną drogę dojazdową do stacji odsunąć od mojej posesji o metr i posadzić tam drzewa. Jednak to nie jest rozwiązanie, bowiem nawet iglaki nie uchronią przed hałasem i spalinami. Ratują nas tylko ekrany ochronne – uważa Krzysztof Giemza.
Na placu, gdzie powstanie stacja, do niedawna znajdował się zieleniec, na którym rosły drzewa, dając cień mieszkańcom pobliskiego bloku przy ul. Pracy. Oburzenie tarnowian sięgnęło zenitu w minionym tygodniu, kiedy drzewa wycięto. – Teraz przez cały dzień mamy słońce, a miasto od firmy pewnie dostało miliony – oburza się jedna z mieszkanek bloku. – Gdyby chociaż zostawili niewielki pas zieleni… Lokatorzy bloku przy ul. Pracy zapewniają, że napiszą protest w sprawie wycięcia drzew. – Ktoś lekkomyślnie wydał na to zgodę. Tak być nie może.
Tarnowianie podkreślają, że nikt nie miał prawa wyciąć drzew, gdyż od 15 marca do października trwa okres lęgowy ptaków. Zgodnie z przepisami wycinka drzew jest wtedy zabroniona. Przyjechali nawet policjanci, którzy sporządzili notatkę służbową z tego wydarzenia.
– Teren można było zagospodarować zupełnie inaczej: zrobić alejki, postawić ławki – mówi Krzysztof Giemza. – Najbardziej żal pięknych brzózek rosnących w miejscu, gdzie nic nie będzie robione – przecież można je było zostawić. Przedstawiciele firmy „Atir” zapewniają, ze skoro wydział ochrony środowiska tarnowskiego magistratu wydał zgodę na wycinkę drzew, na pewno wszystko jest zgodne z prawem. W podobnym tonie wypowiadają się tarnowscy urzędnicy i wszyscy umywają ręce. Jednak zgodnie z prawem wcale nie znaczy mądrze, rozsądnie, sensownie czy logicznie. Wprawdzie inwestor obiecał, że posadzi drzewa w innej części miasta, ale jaki to ma związek z naszym dawnym zieleńcem? Nawet jeśli faktycznie drzewa pojawią się koło nas, po co wycinać stare i sadzić nowe? Co to za filozofia?
Dlaczego nikt nie zapytał mieszkańców, czy chcą w pobliżu ich domów stacji paliw.  Ponadto w okolicach ulicy Lwowskiej funkcjonują już trzy inne podobne obiekty. Nowa stacja będzie więc położona zaledwie 300 metrów od takiej samej istniejącej przy „Kauflandzie.”
– Czy Tarnów chce być drugim Kuwejtem, tylko w wersji detalicznej? – zastanawia się Jakub Kwaśny, tarnowski radny. Jego zdaniem już w latach 2008‑2009 było w mieście wiadomo, że inwestorzy interesują się terenem przy Lwowskiej i Garbarskiej, chcąc postawić tam stację paliw. Właśnie wtedy radny zaczął domagać się uchwalenia brakujących planów zagospodarowania przestrzennego na tarnowskich osiedlach, by uchronić te tereny przed powstawaniem stacji. – Blokowiska i osiedla mieszkaniowe nie są odpowiednie do takich inwestycji – uważa Jakub Kwaśny. – Mój dawny wniosek przeszedł bez echa, nie spotkał się z żadnym odzewem. Niestety, w naszym mieście nie ma ładu urbanistycznego. Stacje benzynowe powstają przy blokach, a w pobliżu dróg wjazdowych do Tarnowa buduje się brzydkie pawilony handlowe, jak chociażby „Biedronkę” przy ul. Czerwonej.
Dorota Kunc‑Pławecka, rzeczniczka prezydenta Tarnowa, wyjaśnia, że magistrat nie może wydać negatywnej decyzji środowiskowej dla inwestycji, jeżeli nie ma planu zagospodarowania przestrzennego dla określonego terenu, a w przypadku planowanej stacji paliw właśnie tak było. Dlaczego wycięto wszystkie drzewa na zieleńcu? Rzeczniczka tłumaczy, że rosnące w tym miejscu okazy były w złym stanie. – Ich wycięcie było możliwe, ponieważ nie znajdują się tam żadne siedliska czy gniazda ptaków. Były prowadzone w tej sprawie specjalistyczne badania i analizy – twierdzi Dorota Kunc‑Pławecka.
Oprócz kontrowersyjnej stacji paliw, w tej części Tarnowa powstanie supermarket i rondo, które wybuduje prywatny inwestor. Przy okazji zostanie wzmocniona nawierzchnia ulicy Lwowskiej w kierunku przejścia dla pieszych przy ul. Jasnej. – Po raz kolejny mamy coś ekstra: udało się wynegocjować dodatkowe korzyści dla miasta za prywatne pieniądze inwestora! – cieszy się rzeczniczka.
Czy te wyjaśnienia uspokoją tarnowian? Jedno jest pewne: upłynie jeszcze dużo paliwa, zanim nowe drzewa urosną.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o