Starostwo sprzedało, starostwo kupi?

0
136
REKLAMA

Kilka lat temu starostwo sprzedało zabytkową kamienicę przy Placu Sobieskiego, w której wcześniej zlokalizowanych było kilka wydziałów powiatowego urzędu. Jej nabyciem zainteresowany był m.in. borykający się z problemami lokalowymi dla swego urzędu samorząd gminy Tarnów, ale ostatecznie zakupił ją przedsiębiorca z Buska‑Zdroju. Miał się wziąć za odrestaurowanie zabytkowego obiektu, ale mijają lata, a stan budynku jest coraz gorszy. – To wstyd dla Tarnowa, że niszczeje taka perełka architektoniczna – interweniowała niedawno w redakcji jedna z naszych Czytelniczek. – Żal patrzeć, jak popada w ruinę. I to wszystko się dzieje przy odnowionej niemałym nakładem finansowym głównej ulicy miasta…
W Urzędzie Miasta Tarnowa powiedziano nam, że w tej sprawie nic nie mogą zdziałać, bo to prywatna własność. – Wysyłamy pisma z prośbą o odnowienie kamienicy, naciskamy na właściciela, ale z tego, co wiemy, to nie może dojść do porozumienia z konserwatorem zabytków – powiedział nam wiceprezydent Henryk Słomka‑Narożański.
Szef tarnowskiej delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Andrzej Cetera potwierdza, że od wielu miesięcy toczy się spór z właścicielem obiektu o to, jak ma wyglądać remont. – Na rozwiązania zaproponowane przez inwestora nie możemy się zgodzić, gdyż grożą całkowitym zniszczeniem zabytkowej budowli. A należy ona, biorąc pod uwagę śródmieście Tarnowa, do ścisłej piątki, jeśli idzie o historyczne obiekty. Już w 1796 roku naniesiona została na mapę katastralną, gdzie oznaczona jest jako dom książęcy – przekonuje konserwator.
Według A. Cetery, właściciel obiektu nie może teraz mieć pretensji, że konsewator nie idzie na tak dalekie ustępstwa, bo dobrze wiedział, co kupuje. – Od samego początku były jasno określone brzegowe warunki odnośnie tej kamienicy – zaznacza. – Tymczasem właściciel w miejscu wszystkich okien w parterze chciałby zrobić wejścia. Nie chcę niczego sugerować, ale być może dobrym rozwiązaniem byłoby, aby sprzedał budynek.
Gdyby obecny właściciel zdecydował się odsprzedać kamienicę, to prawdopodobnie jeden chętny na jej nabycie już byłby. Zainteresowane kupnem być może byłoby starostwo, które ten obiekt mu sprzedało. Starosta Mieczysław Kras mówi, że serce go boli, gdy przechodzi obok tej budowli i widzi, w jakim jest opłakanym stanie. – To chyba był błąd, że pozbyliśmy się tej kamienicy – twierdzi. – Wtedy pilnie były potrzebne pieniądze na powiatowe drogi, gdyż były strasznie podziurawione, ale wkrótce pojawiły się pieniądze unijne i dzięki nim ten problem i tak zostałby rozwiązany. Gdybyśmy natomiast zainwestowali środki w ten obiekt, a nie w budynek przy ul. Narutowicza, to zysk byłby podwójny: uratowana byłaby architektoniczna perełka Tarnowa, a starostwo miało reprezentacyjną siedzibę w samym centrum miasta i z parkingiem w podwórku. Prezydent mógłby nam tylko pozazdrościć…
Obecnie starostwo nie ma żadnego wpływu na to, co dzieje się z ich dawnym obiektem. A gdyby był do sprzedaży? – Ceny nieruchomości poszły w dół, a my będziemy mieć pieniądze ze sprzedaży szpitala… – rozmyśla M. Kras. – Tak, rozważylibyśmy jego zakup.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o