„Stójka” w kranach

0
129
REKLAMA

Pan Zdzisław, mężczyzna po sześćdziesiątce, mówi, że idzie przeżyć. Pochodzi z Zalasowej, gdzie dawniej czerpało się wodę ze studni na podwórku, podgrzewało na kuchence węglowej i korzystało z blaszanej miednicy.- Ale latem ja i moi bracia myliśmy się w wodzie prosto ze studni. Nie grzało się jej w garach. Nie ma lepszego hartowania! – śmieje się. – Dzisiaj ludzie są delikatni na zdrowiu, bo za bardzo polubili ciepełko i wygodę.  
Sąsiadka pana Zdzisława mówi, że w czwartek rankiem, kiedy inni mieli już tylko zimną, ona korzystała jeszcze z ciepłej. Mieszka na pierwszym piętrze, więc zapasy z rana przetrwały w rurach na niższych kondygnacjach bloku. Ludzie mają pretensje: – Dzień w dzień upał do 35 stopni, myć trzeba się częściej niż zwykle, a oni robią remont.
Magdalena Drobot, rzecznik prasowa MPEC, tłumaczy, że remont zaplanowany był znacznie wcześniej, gdy nie było wiadomo jeszcze, że początkiem lipca nadejdą tak duże upały. Zresztą trudno utrafić teraz z pogodą: raz jest za ciepło, innym razem za chłodno. Klimat coraz bardziej wydziwia.
Wielu zaskoczyło także to, że w tym samym czasie całe miasto pozbawione zostało ciepłej wody. – Prace konserwacyjne prowadzone są w ciepłowni Piaskówka na styku dwóch magistrali, wschodniej i zachodniej, dlatego dopływ ciepłej wody trzeba było odciąć u wszystkich naszych odbiorców – wyjaśnia Magdalena Drobot. – Roboty musimy przeprowadzić, żeby ograniczyć ryzyko awarii sieci zimą – w naszej firmie o zimie myśli się już latem. Zawsze w takich sytuacjach dokładamy starań, by prace, których skutkiem jest dyskomfort mieszkańców pozbawionych ciepłej wody, trwały jak najkrócej. Wielu tarnowian już wyjechało na urlop, dlatego i z tych powodów ustaliliśmy taki termin remontu sieci – dodaje rzeczniczka MPEC.
MPEC zapewnia, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Prawo energetyczne dopuszcza nawet 14-dniowe „stójki”, jak popularnie nazywa się zamknięcie centralnego kurka z ciepłą wodą w elektrociepłowni. Kiedyś w polskich miastach na okoliczność przeglądu i remontu sieci MPEC pozwalano sobie na przerwy tygodniowe, dziś rzadko się zdarzają, bo grozi to buntem mieszkańców.
Ci, którzy dobrze pamiętają PRL, wiedzą, że jednym ze znaków tego ustroju, hydrologicznym, były regularne braki ciepłej wody w wieżowcach. Występowały problemy z ciśnieniem. W komediach z tamtego okresu reżyserzy często eksploatowali ten wątek. Ludzie, chcąc się wykąpać, korzystali z uprzejmości sąsiadów, którzy mieszkali na niższych piętrach lub w innych dzielnicach.
– Proszę pana, w moim bloku wiele rodzin i tak codziennie podgrzewa wodę na gazie, rzadko korzystając z miejskiej sieci – twierdzi pani Halina, mieszkanka osiedla Westerplatte. – Do kąpieli czy do mycia naczyń grzeją wodę na kuchence gazowej. Są bloki, tak jak mój, w którym liczniki zużycia gazu są zbiorowe i taniej grzać wodę na kuchence, bo wtedy zapłacą sąsiedzi! Ciepła woda z kranu jest droższa. Niektórzy oszczędzają w ten sposób po kilkaset złotych w ciągu kilku miesięcy…
Na czas konserwacji empecowskiej magistrali większość tarnowian korzystała właśnie z tego pomysłu – woda do mycia i kąpieli grzała się na kuchenkach.
Z gazu korzystał także w tych dniach Szpital Specjalistyczny im. E. Szczeklika w Tarnowie. – Na co dzień bierzemy ciepłą wodę z sieci miejskiej, ale teraz musieliśmy uruchomić swoją gazową kotłownię – informuje Marcin Kuta, dyrektor szpitala.
MPEC z powodu przerwy w dostawie ciepłej wody straci w skali miesiąca ok. 6,5 proc. swoich przychodów. Straci też Tarnowski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który na dwa dni zamknął aquapark.
A kto zyska? Na pewno „gazy” – dwudniowe podgrzewanie wody na kuchenkach znajdzie odbicie w rachunkach.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o