Strzelić piwko pod chmurką…

0
132
parkowe-picie
REKLAMA

W Tarnowie amatorów mniejszego lub większego spożycia na świeżym powietrzu nie brakuje – rezydują głównie na skwerku koło Burku, zajmują zacienione ławki dokładnie między ulicami Świętego Ducha i św. Anny. Polubili skwery z pomnikami, dlatego patrzą nieustannie na Witosa, Bema oraz pomnik Ofiar Stalinizmu. Chętnie przechodzą przez Bramę Seklerska i raczą się trunkami na placu Petofiego. Nie obce są im wszelkie zakątki, jak ten między ul. Żydowską a Wałową czy przy Małych Schodach z okazałą panoramą. Opanowali niektóre osiedlowe uliczki, wygodne murki, parkowe ławki i klatki schodowe.
Ustawa o wychowaniu w trzeźwości nic nie mówi o zakazie picia w miejscu publicznym. Zakazem objęto natomiast szkoły, placówki oświatowo‑wychowawcze, zakłady pracy, środki komunikacji publicznej oraz ulice, place i parki, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do spożywania alkoholu. Okazuje się zatem, że można pić pod blokiem, a nie można w parku. Takie miejsca jak blok, jego okolice, klatka schodowa, winda nie podlegają zakazowi, bo w myśl prawa nie są ani ulicą, ani parkiem czy placem. Lokatorzy mogą jednak odetchnąć z ulgą, bo pić na klatce schodowej można, jeśli nie zabrania tego regulamin budynku, a wielu administratorów już o to zadbało, by strychy, piwnice i półpiętra nie zamieniały się w meliny.
W minionym roku tarnowscy policjanci ujawnili 5 089 przypadków spożywania alkoholu „na zakazie”, z tego 2 411 osób pouczyli, wręczyli 2 511 mandatów i skierowali 163 wnioski do sądu. W pierwszym półroczu tego roku na gorącym uczynku przyłapano 2 889 mieszkańców. Do tych liczb należy dodać wyniki strażników miejskich. W tym półroczu podjęli już 716 interwencji wobec osób nietrzeźwych, z tego 625 odwieźli do „wytrzeźwiałki”, 35 do domów, 17 do policyjnej izby zatrzymań, a w 38 przypadkach wezwali pogotowie ratunkowe. Pouczyli 288 osób, 12 wniosków przesłali do sądu, wypisali 381 mandatów średnio w wysokości od 100 do 200 zł.
– Samo trzymanie butelki czy plastikowego kubka to za mało. Przepis pozwala na karanie w przypadku spożywania alkoholu lub usiłowania, gdy butelka lub puszka są już otwarte – tłumaczy Marek Futera, rzecznik Straży Miejskiej w Tarnowie.‑ Pijący coraz rzadziej owijają butelki w papier, raczej próbują chować pod koszulę, za ławkę, do reklamówki. Najczęściej nie wiedzą, że nie ma to najmniejszego sensu, ponieważ wcześniej obraz zanotowały kamery monitoringu. Stałym bywalcom jest to obojętne, ponieważ i tak są niewypłacalni. Pozostali tłumaczą się najczęściej niewiedzą. Sąd może uznać na przykład, że z przejściowej bramy korzystają również dzieci i wydać wyrok skazujący. Podobnie jak w sytuacji, gdy zakrapiana impreza odbywa się na prywatnej działce, ale bezpośrednio sąsiadującej z ulicą i uczęszczanym chodnikiem.
Tadeusz Pawlik, komendant tarnowskich strażników, zwraca uwagę, że nadużywanie alkoholu wiąże się przeważnie z nieobyczajnymi wybrykami. To między innymi załatwianie potrzeb fizjologicznych w miejscach publicznych lub roznegliżowane leżakowanie na ławce. Tego typu wykroczeń stwierdzono od początku roku ponad 900. Dużo mniej było wybryków chuligańskich i zakłóceń spokoju pod wpływem alkoholu, ponad 200.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments